UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org

Choć wiele osób spodziewało się tego, dopiero teraz informację potwierdzili Rosjanie. Już niedługo rosyjskie pociski będą w stanie dolecieć w głąb naszego kraju, mogąc skutecznie zneutralizować sojusznicze wojska znajdujące się na naszym terytorium. 

Obwód Kaliningradzki jest naszpikowany sprzętem (w tym atomowym) i wojskiem, które z łatwością mogłyby wedrzeć się do Polski, zostawiając za sobą zgliszcza. Już niedługo na jego terytorium na stałe zamontowane zostaną rakiety (o 9K720 Iskander-M), których zasięg jest bliski pół tysiącu kilometrów. Wcześniej pojawiały się tam tylko na czas manewrów.

Wyczekiwanie ruchu Amerykanów

Iskandery trafią na swoje stanowisko w przyszłym roku, otrzyma je najprawdopodobniej baza w Czerniachowsku. Nie stanie się to jednak, zanim amerykańska baza w polskim Radzikowie nie ogłosi gotowości bojowej. To właśnie ta baza jest rosyjskim celem, gdyż w niej umieszczone będą elementy tarczy antyrakietowej. Mówił o tym gen. rez. Jarosław Stróżyk, były zastępca szefa Zarządu Wywiadu Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO.

Informacje o specjalnym przeznaczeniu Iskanderów potwierdzają rosyjscy wojskowi. Jeśli wedle zapowiedzi rakiety faktycznie znajdą się w Kaliningradzie, będą stanowiły poważne zagrożenie, które zapewne pogorszy stosunki Warszawy z Moskwą.

Kto kogo chce atakować?

– Amerykańska baza w Redzikowie stanowi zagrożenie dla Rosji. Miejsce to znalazło się na celowniku naszych rakiet – mówi płk Igor Korotczenko, szef czasopisma „Nacjonalna Oborona”.

Obecność wojsk Sojuszu na terenie Polski od samego początku traktowana jest przez Rosję jako prowokacja i zagrożenie jej granic. Wiadomo jednak, że ich zadaniem nie są działania zaczepne, tylko defensywne. Żołnierze, których rozmieszczenie rozpoczęło się na początku tego roku, stanowią zabezpieczenie flanki wschodniej NATO w wypadku rosyjskiej agresji.

źródło: rp.pl

20 oznak, że III wojna światowa właśnie się zaczęła

Tak żyją nieprzyzwoicie bogate dzieci rosyjskich oligarchów [ZOBACZ!]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również