UDOSTĘPNIJ
źródło: dailymail.co.uk, mazemosaic.com

O tym, co wydarzyło się w poniedziałek pod Paryżem już informowaliśmy wcześniej. Polski kierowca firmy ATS Group został tam zatrzymany przez czterech mężczyzn. Ci wylegitymowali się policyjnymi odznakami. Zanim mężczyzna zdążył zorientować się, że coś jest nie tak, już było za późno. Na szczęście ofiara ataku jest już w Polsce.

Mężczyzna zrelacjonował przebieg całego zajścia. Kierowca, zanim doszło do ataku siedział w samochodzie i relaksował się oglądając film. Wtedy właśnie na parking wjechał samochód, z którego zaraz wysiadło dwóch mężczyzn. Ci przedstawili się jako policjanci. Kiedy nagle pojawił się trzeci mężczyzna, Polak zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak.

 – Oglądałem film na tablecie w samochodzie, którym jeżdżę po Europie. Byłem już przygotowany do spania. Podjechał jakiś samochód osobowy na parking, na którym byłem. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn, którzy nie wzbudzili moich podejrzeń. Zapukali i przedstawili się jako policja. Pokazali legitymacje. Po otworzeniu drzwi poproszono mnie o dokumenty i wtedy zobaczyłem trzeciego mężczyznę. Już wiedziałem, że coś jest nie tak – mówi kierowca.

Atak na Polaka zaczął się, kiedy agresorzy zdołali wyciągnąć go z wozu. Udało mu się obronić przed ciosem kijem baseballowym, ale reszta ciosów go dosięgnęła. Napastnicy zdołali obalić kierowcę. Kiedy ten leżał na ziemi, tłukli go do nieprzytomności.

 – Pierwszy cios kijem baseballowym w głowę sparowałem ręką. Później nie byłem już w stanie powstrzymać ich ataku. Dwóch z trzech mężczyzn, moim zdaniem, było pochodzenia arabskiego, trzeci był Europejczykiem. Czwarty mężczyzna z tej grupy nie brał czynnego udziału w zdarzeniu. Upadając na kolana otrzymywałem kolejne ciosy i nie byłem się w stanie podnieść – opisuje swoją gehennę kierowca.

Obolały leżał na parkingu, ale sam nie wie ile. Kiedy się ocknął, poszedł do pobliskiego McDonalds’a, gdzie telefonicznie poinformował policję. Zdążył jeszcze złożyć zeznania i trafić do szpitala. Potem wrócił do Polski razem z innym kierowcom z tej firmy ATS Group.

 – Nie wiem przez ile czasu leżałem na tym parkingu. Gdy się ocknąłem i odzyskałem zdolność widzenia, to ruszyłem w kierunku McDonalds’a. Tam poprosiłem, żeby dali mi telefon. Złożyłem we Francji zeznania i zostałem opatrzony w szpitalu. Szef firmy wysłał po mnie drugiego kierowcę, który przywiózł mnie do Polski – mówi Polak.

Jak podaje Filip Rozwadowski, właściciel firmy ATS Group, kryzys migracyjny doprowadził do sytuacji, gdzie żaden z kierowców nie czuje się bezpiecznie na drogach Europy Zachodniej. Firmy zajmujące się transportem mają ponosić z powodu napływu migrantów ogromne koszta. Często nie ze swojej winy.

 – Straty mojej firmy w ostatnich miesiącach są ogromne. Odkąd wybuchł kryzys imigrancki, to coraz częściej są nam przecinane plandeki na samochodach, a także płacę mandaty za to, że chowają się w nich Arabowie, którzy chcą przedostać się do Anglii. Jest bardzo niebezpiecznie w wielu miejscach w zachodniej Europie i coraz trudniej będzie znaleźć osoby do pracy – komentuje Rozwadowski.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również