UDOSTĘPNIJ
źródło: twitter.com

Ta śmierć wstrząsnęła całą Polską. Jeden z dziennikarzy popularnej stacji TVN zginął w tragiczny sposób we własnym domu w Katowicach. Dziennikarz spłonął żywcem z ukochaną żoną i 2-letnim synkiem. Jak ustalili śledczy, przyczyną śmierci była awaria instalacji gazowej. Za tym kryje się jednak poważniejszy problem.

Ta śmierć wciąż wywołuje na twarzach wielu ludzi grymas niedowierzania. Dariusz Kmiecik był bowiem młodym i bardzo aktywnym dziennikarzem. Nikt nie spodziewał się, że tak pogodny i uczynny dziennikarz może po prostu pewnego dnia zginąć we własnym mieszkaniu. Niestety, 23 października 2014 roku o poranku Kmiecik zginął we własnym domu. W wyniku uszkodzenia instalacji gazowej w jego domu doszło do potężnej eksplozji.

Wystarczyło nawet zapalenie światła, włączenie palnika na kuchence czy telewizora. W mgnieniu oka cały dom znalazł się w płomieniach. Dariusz Kmiecik, jego żona Brygida i 2-letni synek Remigiusz zginęli w ciągu kilku chwil. Sprawa stała się bardzo głośna, a do akcji od razu wkroczyła policja i prokuratura. Szybko jednak okazało się, że śledztwo wcale nie jest tak łatwe do zbadania.

Ratunek zbyt późno na miejscu

Przyjazd strażaków na miejsce zdarzenia był długo oczekiwany. Jeden z mieszkańców kamienicy, Antoni Otto, mówi, że zanim przyjechali strażacy, minęła godzina. Zgłoszenie zostało jednak im przekazane tak szybko, jak tylko się dało. Zgodnie z jego słowami, na początku, tuż po wybuchu w mieszkaniu Kmiecików, cały pożar dało się zgasić jedną gaśnicą, ale nie było fachowców.

– Przed przybyciem straży prawie wszyscy sami opuścili budynek, paliły się schody, wtedy można było je ugasić 1 gaśnicą! Ale strażacy zbierali się około godziny do akcji, aż się wszystko wypaliło i zawaliły ścian – mówi Otto.

Śmierć dziennikarza komuś na rękę

Pojawiły się ogromne wątpliwości w kwestii przyczyn wybuchu w kamienicy. Eksplozja była bowiem tak silna, że rozsadziła prawie cały budynek. Pierwsi zaczęli mieć podejrzenia strażacy. Znamienne są słowa brygadzisty straży pożarnej, Andrzeja Płóciniaczka, który stwierdził, że przy instalacji gazowej ktoś mógł specjalnie grzebać.

– Ktoś mógł majstrować przy instalacji. Świadczy o tym rozmiar strat. Zawaliły się trzy kondygnacje budynku, praktycznie nie ma kamienicy. Butla z gazem nie była w stanie dokonać takiego spustoszenia – skomentował Płóciniaczek.

Dopiero po czasie wszyscy przypomnieli sobie, czym zajmował się przed śmiercią Kmiecik. Dziennikarz TVN tropił mafię węglową, co oznacza, że naraził się bardzo wielu majętnym osobom, zbijającym fortunę na przestępstwach. Przez jego demaskacje i badanie sprawy, ludzie ci tracili miliony nielegalnie zarobionych pieniędzy. Wydaje się oczywiste, kto przyczynił się do śmierci dziennikarza.

źródło: se.pl

9 największych kompromitacji rządu PiS


9 największych kompromitacji totalnej opozycji

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również