UDOSTĘPNIJ
fot. daily mail - pixabay

W amerykańskiej Filadelfii rozpętała się prawdziwa burza. Na jaw wyszła bowiem historia seks-motelu Roosevelt Inn prowadzonego przez gang przemytników imigrantów. Przez 2 lata przetrzymywali tam 14-letnią dziewczynkę, biciem zmuszając do stosunków seksualnych z wielokrotnie starszymi mężczyznami. Szczegóły brutalnej sprawy wstrząsnęły opinią publiczną.

Gangsterzy, którzy zajmowali się masowym przemytem ludzi, swoją bazę postanowili połączyć z domem publicznym. Uwięziona tam dziewczyna była na co dzień bita i poniżana, a także zbiorowo gwałcona. Po dwóch latach męki udało jej się uciec. Od razu po wyjściu na wolność pozwała więc „kierownictwo” motelu.

Seksualna niewolnica gangsterów ma dziś 17 lat i domaga się odszkodowania wysokości 50 tys. dolarów. Liczba ta może brzmieć niebotycznie. Punkt widzenia zmienia się jednak, gdy poznaje się szczegóły życia dziewczyny w seks-motelu.

O więzienie i zmuszanie do prostytucji nastolatka oskarżyła Yagnę Patela, 70-letniego arabskiego menadżera. To on miał dopuszczać do niej o wiele starszych mężczyzn i zarabiać na tym spore pieniądze. Dziewczyna także otrzymywała od niego konkretne sumy, jednak nie mogła odmawiać żadnemu klientowi, ponieważ Patel bił ją wtedy i groził śmiercią. Według jej adwokata, w czasie 2-letniego pobytu w domu publicznym miała mieć styczność nawet z 1000 „klientów”.

Nastolatka przechodzi obecnie intensywną terapię psychologiczną. Jej oprawca oczywiście nie przyznał się do winy twierdząc, że wynajmował jedynie pokoje i nie wiedział co się w nich działo.