UDOSTĘPNIJ
źródło: Guardian

Jak podaje Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji, za astroturfingiem, który dotknął nie tylko rząd, ale jak się okazuje również opozycję, mają stać Rosjanie. Ma to być element rosyjskiej operacji specjalnej przeciwko Polsce – przekazał Onet. 

Sympatycy rządu oskarżali opozycję o zastosowanie tzw. astroturfingu. Jest to eufemizm służący do nazwania pozornie spontanicznych, obywatelskich organizacji lub inicjatyw podejmowanych w celu wyrażenia poparcia albo sprzeciwu dla pewnych idei. Jak podają amerykańscy eksperci, nie tylko rząd został dotknięty astroturfingiem. Ofiarą miała również paść opozycja.

O co chodzi? Wpisy z antyrządowymi hasztagami dotyczącymi protestów w Polsce były publikowane z fałszywych kont w tym samym czasie. Specjaliści od manipulacji nie mają wątpliwości. W akcji brały udział komputer i boty, ponieważ człowiek nie byłby w stanie dodawać wpisów z taką częstotliwością.

Jak podaje Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji, najprawdopodobniejszym sprawcą jest strona rosyjska, która ma prowadzić specjalną operację przeciwko Polsce. Celem tej operacji rzekomo jest destabilizacja życia społeczno-politycznego nad Wisłą.

Co ciekawe, astroturfing w tym samym czasie co rząd dotknął również opozycję. 22 lipca w ten sam sposób co antyrządowe hasła publikowano tagi: #AstroTurfing, #StopAstroTurfing oraz #StopNGOSoros. Najpierw tagi były publikowane przez boty, a potem normalnych ludzi, którzy podchwycili sztuczną modę. Tak samo było w przypadku antyrządowych hasztagów.

Wychodzi na to, że sprawcy zamieszania zależało na wywołaniu negatywnej reakcji zarówno w stronę rządu, jak i opozycji. Obie strony konfliktu padły bowiem ofiarą astroturfingu tuż po sobie.

Eksperci z amerykańskiego ośrodka Atlantic Council są przekonani, że organizatorzy akcji użyli astroturfingu i komputerowych botów by wywołać sztuczną falę oburzenia. Specjaliści oskarżają o wywołanie zamieszania Rosjan i przekonują, że akcja jest łudząco podobna do tej, która miała miejsce podczas wyborów w USA.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również