UDOSTĘPNIJ
vandenberg.af.mil

Wydawać by się mogło, że naganne praktyki w polskim wojsku to przeszłość, a nasza armia jest już profesjonalna i szanuje swoich pracowników. Jak pokazuje historia szeregowej Ewy nie jest to jednak regułą, a skandaliczne nadużycia w wojsku wciąż mają miejsce. 

Problemy Ewy (imię zostało zmienione) rozpoczęły się już na samym początku jej przygody z armią. Gdy podczas wstępnego kursu szkoleniowego kobieta zgłosiła przełożonym, że zaszła w ciążę, ci kazali jej „biernie uczestniczyć” w zajęciach grupy. W praktyce oznaczało to stanie na mrozie przez dwa tygodnie po 7 godzin dziennie. W końcu kobieta zdecydowała się przedstawić dowódcom L4.

– Dobrze się stało, bo już bardzo źle się czułam. Dowiedziałam się też, że ciąża jest zagrożona. Przez całą ciąże byłam pod kontrolą lekarzy, brałam leki. Miałam nadciśnienie – opowiada szeregowa.

Kłody pod nogi przyszłej matki

W jednostce nikt nie potrafił pomóc Ewie nawet w załatwieniu wzoru wniosku o urlop macierzyński. Po porodzie i powrocie szeregowej do służby, Ewa otrzymała pismo, w którym żandarmeria poinformowała że nie przedłuża z nią kontraktu. Kobieta dowiedziała się, że wszyscy dowódcy zaopiniowali ją negatywnie, choć wcześniej nie mieli żadnych zastrzeżeń do jej pracy. Także ci, którzy nigdy nie widzieli jej na oczy.

Szeregowa twierdzi również, że próbowano ją oszukać w kwestii urlopu oraz długości czasu pracy.

– Pracowaliśmy w ochronie lotniska Balice od 6 rano do 7 wieczorem. To 13 godzin. Jednak sztabowcy liczyli to jako 8 godzin. Jak normalny dzień służby. (…) Przyszłam pewnego razu do kancelarii dowódcy kompanii, chorążego H. Powiedziałam, że chcę odebrać dzień wolny. Spojrzałam do książki, a tam, zamiast cyfry 15, jest 5. Mówię do chorążego H., że brakuje jedynki. Chorąży kazał mi udowodnić, że pracowałam w soboty i niedziele. Nie było to łatwe, bo grafiki zadań wypełnia się ołówkiem – relacjonuje w rozmowie z Onetem.

Źródło: onet.pl

Kto ma lepszą armię: Polska czy Ukraina? PORAŻAJĄCA różnica!

20 oznak, że III wojna światowa właśnie się zaczęła

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również