UDOSTĘPNIJ

Zacząć należy od rzeczy oczywistych. Darmowa edukacja, jak każda działalność sponsorowana przez państwo nie jest tak naprawdę darmowa, tylko jest finansowana z płaconych przez nas podatków. Podkreślam to dobitnie przy każdej okazji, ponieważ wciąż zbyt niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Czyli rodzice płacą państwu za edukację swoich dzieci, a to w zamian proponuje im placówki, w których program nauczania jest ujednolicony dla całego kraju. Tak więc do wyboru jest tylko jedna opcja.

Stałe są również pensje nauczycieli, którzy są opłacani tak samo bez względu na efekty nauczania. Jaką więc mają oni motywację, aby skutecznie przekazywać wiedzę? Oczywiście są wyjątki, tak zwani „nauczyciele z powołania”, ale stanowią oni nieliczną grupę i nie można liczyć, że wszyscy tacy będą.

Istnieje pewna alternatywa, mianowicie są to szkoły prywatne, jednakże nie ma tych placówek zbyt wiele, gdyż mało kogo stać, aby płacić za edukację podwójnie (raz w podatkach i dodatkowo prywatnie). Mimo to ponad połowa licealistów korzysta z tańszej opcji prywatnej nauki, czyli korepetycji. W tej sytuacji istnienie państwowych placówek oświatowych wydaje się coraz mniej znaczące, a ich likwidacja daje szanse na większy rozwój i spadek cen w sektorze prywatnym. Ponadto pozostawia więcej pieniędzy w kieszeniach obywateli, które ci potrafią wydać lepiej niż gdyby zrobił to za nich urzędnik.

I wreszcie pytanie – kto w zasadzie powinien decydować o przyszłości dzieci? Rodzice, czy państwo? Prywatny system edukacji to rodzicom pozostawia decyzję czy dziecko pójdzie do szkoły w wieku 6 czy 7 lat, czy też będzie uczyło się w domu. To rodzice powinni decydować jaki program nauczania będą realizować ich dzieci, poprzez wybór szkoły, która będzie im odpowiadać.

Dlaczego Azjaci są najlepszymi matematykami? Może dlatego, że uczą się liczyć na liczydle, a nie na kalkulatorze. Dlaczego w programie nauczania polskich szkół nie są zawarte tak znakomite zdobycze intelektualne jak np szybkie czytanie czy mapy myśli, które sprawiłyby, że wychowalibyśmy pokolenie geniuszy? Wygląda na to, że mądrzy obywatele są dla państwa zbyt niebezpieczni, bo zadają pytania, bo patrzą władzy na ręce. Rząd woli lud prosty i potulny, którym łatwo manipulować.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułUnia, głupcze!
Następny artykułTak jest Panie władzo!

Zobacz również