UDOSTĘPNIJ
fot. facebook.com/Mateusz Kijowski

Nowa odsłona problemów rodzinnych Mateusza Kijowskiego. Mimo że nie jest już liderem, a nawet członkiem KOD-u, jego sytuacja życiowa nadal budzi emocje. Tym razem na wojnę z nim ruszyli synowie.

Mateusz Kijowski, współzałożyciel i pierwszy przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji ma ogromne długi względem swojej rodziny. Zgodnie z zarządzeniem sądu Kijowski powinien płacić po 700 zł miesięcznie na każde swoje dziecko, a tych ma troje. Z sumarycznej kwoty 2,1 tys. płaci tylko 1,2 tys. zł.

Sprawę badała już Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. Mimo prawie 100 tys. zł długu i kolejnych  65,5 tys. na fundusz alimentacyjny – postępowanie zostało umorzone.

– Cieszy mnie ta decyzja, bo zawsze podkreślałem, że płacę alimenty. Nie są to pełne kwoty, ale takie, na które mnie stać – wyjaśniał wtedy Kijowski.

Teraz zawiadomienie do prokuratury złożyli dwaj synowie i była żona Mateusza Kijowskiego. W swoich zeznaniach zwracają oni uwagę na „niepoprawne relacje z ojcem”. Pierwszy z nich przyznaje, że do 2009 r. utrzymywał kontakty z Kijowskim, potem jednak kontakt się urwał. Podkreśla równocześnie, że ojca stać na płacenie pełnych kwot alimentów.

– Świadek uznaje, że ojciec żyje na tzw. wysokiej stopie, ma 400-metrowy dom, użytkuje dwa samochody – stwierdzono w aktach sprawy.

Sprawę negatywnie jednak ocenia prokurator Zdzisław Hut, który prowadził poprzednią, umorzoną sprawę w pruszkowskiej prokuraturze. Uważa, że na podstawie zeznań pokrzywdzonych trudno będzie wyegzekwować od Kijowskiego pełne kwoty alimentów.

– Trudno przy analizie zeznań pokrzywdzonych nie odnieść wrażenia, że poza niepłaceniem pełnych kwot alimentów, rodzeństwo ma żal do ojca, że nie stanowią pełnej rodziny, że Mateusz Kijowski stawia nowy związek z Magdaleną Kijowską ponad relacje z dziećmi – stwierdził Hut.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

To trzeba zobaczyć! Najlepsze memy z Kaczyńskim w "patriotycznym płaszczu"

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również