UDOSTĘPNIJ
fot. flickr / publicdomainpictures

24-letni Mateusz K., który jest synem znanych w Lubartowie (woj. lubelskie) lekarzy, brutalnie zamordował o kilka lat młodszą dziewczynę. Mimo wszystko wyszedł właśnie na wolność.

Mateusz K., którego media określają jako „rozpieszczony syn znanych lekarzy” trzy lata temu w brutalny sposób zamordował swoją 21-letnią dziewczynę. Mężczyzna po tym gdy dziewczyna z nim zerwała, poderżnął jej gardło. Potem próbował popełnić samobójstwo podpalając swoje auto, z którego koniec końców uciekł.

Morderca podczas procesu nie wykazywał skruchy. Został skazany, jednak jego obrońcy wywalczyli dla niego wyjątkowo niski wyrok jak za morderstwo tego typu – jedynie 12 lat więzienia i 100 tys. odszkodowania dla rodziny zamordowanej dziewczyny (którego do dzisiaj nie wypłacił).

Na domiar złego, mężczyzna właśnie wyszedł z więzienia. Wszystko dzięki lekarzowi, który wypisał mu zaświadczenie, że wymaga on poważnej operacji, której nie można przeprowadzić na terenie więzienia. Co ciekawe, jak zauważają lokalne media i rodzina zamordowanej dziewczyny, 24-latek ani podczas procesu, ani później w więzieniu nie wyglądał na chorego.

 – Przybiegła do mnie roztrzęsiona koleżanka. Zobaczyła Mateusza K. na ulicy. Myślała, że po prostu uciekł z więzienia. Nikt nie mógł uwierzyć, że został zwolniony. Przecież on jest niebezpieczny, poderżnął gardło mojej córeczce – powiedziała w rozmowie z mediami matka brutalnie zamordowanej dziewczyny.

Na uwagę zasługuje również fakt, iż mężczyzny nikt nie pilnuje. Lokalna policja przyznaje, że nie dostała z więzienia żadnej informacji o wypuszczeniu go na przepustkę (kończy się 31 października) groźnego mordercy. Lokalne media zwracają uwagę również na to, że Mateusz K. ma rodzinę w całej Europie i korzystając z braku dozoru policyjnego może uciec z Polski.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :


bh, źródło: kurier lubelski

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również