UDOSTĘPNIJ

Syn byłego prezydenta stanowczo staje w obronie ojca. Jarosław Wałęsa stwierdził, że był gotowy na takie „kwity” po tym, jak PiS przejął władzę. „Oczekiwałem tego, że po przejęciu władzy przez PiS znów nagle pojawią się jakieś kwity na mojego ojca. Widać ewidentnie, że sprawa jest na zamówienie polityczne. Zniszczyć mojego ojca nie będą w stanie, ale będą próbowali” – powiedział syn Lecha Wałęsy.

Syn byłego prezydenta, który jest europosłem z ramienia PO, jest zdania, że materiały, które przejęło IPN, są bezwartościowe. Europoseł powołuje się tu na fakt, jakoby w latach 80. generał Czesław Kiszczak miał fałszować dokumenty.

„To jest udokumentowane, że gen. Kiszczak w latach 80. podrabiał dokumenty. Pojawia się więc pytanie, jeśli teraz nagle mamy autentyczne dokumenty, które potwierdzają agenturalną przeszłość mojego ojca, to po diabła Kiszczak podrabiał wtedy dokumenty”.

Syn byłego prezydenta zwrócił ponadto uwagę na to, jak szybko potwierdzono prawdziwość zapisków. W pośpiechu, jaki zarzuca IPN, widzi „zaangażowanie polityczne szefa Instytutu”.

„W ciągu pięciu godzin archiwista IPN potwierdził autentyczność tego dokumentu. W tej sprawie nie wypowiedział się tymczasem żaden grafolog. Pośpiech szefa IPN-u sugeruje jego zaangażowanie polityczne”.

W sprawie dokumentów mających dotyczyć Lecha Wałęsy wypowiedziała się także jego córka, Anna Domińska. Zwróciła uwagę na to, że IPN wciąż mówi o dokumentach, jednak jak na razie nic konkretnego nie zostało pokazane.

„Niech pokażą najpierw i każdy będzie mógł się do tego odnieść. Bo to jest niesprawiedliwe. Ja mogę powiedzieć, że słyszałam, że tam są dokumenty dotyczące pana Kaczyńskiego, bo tak słyszałam, tak mówią”.

Obserwuj Pikio.pl, by być na bieżąco:


źródło: rmf24.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również