UDOSTĘPNIJ
Wikimedia Commons

Matka Teresa z Kalkuty to jedna z najpopularniejszych laureatek Pokojowej Nagrody Nobla. Dzisiaj, 4 września Kościół katolicki ogłosił ją świętą, jednak coraz więcej osób ma wątpliwości czy  naprawdę była tak dobrym człowiekiem, jak się o niej mówi.

Kontrowersji wokół Matki Teresy jest naprawdę mnóstwo i dotyczą one różnych aspektów. Zacząć należy od tego, z czego Matka Teresa jest najbardziej znana, a więc od jej działalności misyjnej.

Cierpienie uszlachetnia?
Krytycy Matki Teresy twierdzą, że udzielana przez nią pomoc była beznadziejnej jakości. Pacjenci przebywali w koszmarnych warunkach i nie podawano im środków przeciwbólowych, a przepisywane im leki były „raczej przypadkowe”. Teresa twierdziła bowiem, że „cierpienie zbliża do Jezusa”.

Misjonarki Matki Teresy leczyły, choć często nie miały do tego niemal żadnych kwalifikacji. O tym, jakie warunki panowały w ośrodkach Misjonarek Miłości najlepiej świadczy fakt, że wielokrotnie używano tych samych igieł.

Według relacji świadków, obsługiwani mieli być wyłącznie chrześcijanie i to… czasem bez wyboru. Zdarzały się bowiem przypadki, w których Matka Teresa (a także jej kapłanki) chrzciła hindusów przed śmiercią, chociaż ci nie wyrażali na to zgody.

– Nie robię tego dla celów socjalnych. Robię to dla Chrystusa. Robię to dla Kościoła – tłumaczyła

Kradzione pieniądze, które znikały
Duże wątpliwości pojawiają się również przy kwestiach finansowych. Chociaż Misjonarki Miłości otrzymywały od wiernych i darczyńców mnóstwo pieniędzy, transparentność organizacji pozostawiała i wciąż pozostawa wiele do życzenia. Nie wiadomo, co tak naprawdę działo się z datkami, a warunki w prowadzonych przez Misjonarki Miłości ośrodkach wcale się się nie polepszały.

 Ustaliliśmy, że tylko 5 proc. wszystkich pieniędzy poszło na opiekę. Cała reszta została przeznaczona na budowę domów dla sióstr misjonarek albo przejęta przez Watykan. Z tego, co mówiły byłe misjonarki i z badań przeprowadzanych przez dziennikarzy wynika, że Matka Teresa dysponowała majątkiem wynoszącym ponad 100 milionów dolarów. Wobec takiego bogactwa nic nie tłumaczy faktu, że misjonarki nie miały leków przeciwbólowych dla chorych albo jednorazowych strzykawek – twierdzi Genevieve Chenard w „Krytyce Politycznej

Jakby tego było mało, ofiarowywane Matce Teresie pieniądze nie zawsze pochodziły z legalnych źródeł. Nie miała ona oporów, aby przyjmować datki od Françoisa Duvaliera (krwawy dyktator Haiti), Roberta Maxwella (ukradł pół miliarda z funduszy emerytalnych swoich pracowników) czy Charlesa Keatinga (zawłaszczył kilkaset milionów dolarów powierzonych mu przez inwestorów). O Duvalierze mówiła, że „kocha biednych, a biedni odwzajemniają jego miłość”

Religijna fanatyczka i… niewierząca?
W sprawach „świeckich” Matka Teresa nie jest postacią krystaliczną. Okazuje się jednak, że także w sprawach religii nie była tak idealna jak mogłoby się wydawać. Kontrowersyjny jest choćby przypisywany jej cud.

– Każdy szanujący się katolik spaliłby się ze wstydu, bo fałszerstwo jest widoczne gołym okiem. Bengalka Monica Besra twierdziła, że z portretu Matki Teresy, który wisiał w jej domu, wyłonił się promień światła i uleczył ją z nowotworu. Jej lekarz, dr Ranjan Mustafi, wyjaśniał jednak, że kobieta nie miała żadnego nowotworu, tylko cystę, która zniknęła w wyniku leczenia. Czy śledczy z Watykanu z nim rozmawiali? Oczywiście nie – pisał znany z krytyki Matki Teresy dziennikarz Christopher Hitchens.

Co więcej, kwestią dyskusyjną pozostaje sama… wiara Matki Teresy. Czy można być jednocześnie religijną fanatyczką i niewierzącą? Najwyraźniej można, a przynajmniej tak wynika z opublikowanych po śmierci świętej dzienników jej autorstwa.

– Gdzie jest moja wiara? Nawet głęboko… nie ma niczego prócz pustki i ciemności… Jeśli jest Bóg – niech mi wybaczy. Kiedy staram się wznieść moje myśli do Nieba, napotykam na tak wielką pustkę, że te myśli wracają jak ostre noże i ranią moją duszę… Jak wielki jest ten nieznany ból – nie mam wiary. Odraza, pustka, brak wiary, brak miłości, brak zapału… Po co ja pracuję? Jeśli nie ma Boga, nie ma i duszy. Więc jeśli nie ma duszy, Jezu, Ty też nie jesteś prawdziwy – pisała.

A jednak święta
Mimo ogromnych kontrowersji, Matka Teresa z Kalkuty została dzisiaj uznana za świętą Kościoła katolickiego. W grudniu zeszłego roku papież Franciszek uznał cud potrzebny do jej kanonizacji. Dotyczy on uzdrowienia młodego Brazylijczyka z ciężkiej choroby mózgu w 2008 roku. Na jej kanonizację – poprowadzoną oczywiście przez papieża  – przybyło około 100 tysięcy osób.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również