UDOSTĘPNIJ
Fot. Wikipedia

Doktor Dymitr Książek, który w Smoleńsku towarzyszył rodzinom ofiar, opowiedział teraz obszernie o swoich wspomnieniach z tamtego okresu. Niektóre są naprawdę wstrząsające – szczególnie te związane z postępowaniem ekspertów pracujących po katastrofie nad zbadaniem jej przyczyn oraz godnym pochowaniem polskiej elity politycznej. Jednocześnie mężczyzna zaznaczył jednak, że do ekshumacji powinno dochodzić jedynie za zgodą rodzin.

Książek wspomina przede wszystkim, że po powrocie ze Smoleńska do Polski wiedział, iż nie będzie mógł opowiedzieć o tym, co tam zobaczył. Jak sam zaznacza, mimo że ówczesne władze przekonywały o przebadaniu każdego szczątka ciał oraz dokładnym sprawdzeniu wszystkich ocalałych przedmiotów, w Rosji wcale do tego nie doszło. Przede wszystkim do sekcji zwłok nie zostali dopuszczeni polscy patomorfolodzy.

–  Od 11 kwietnia, przez prawie dwa dni cała ekipa polskich specjalistów siedziała bezczynnie na ławkach. I cały czas próbowali się włączyć w prace. Od 13 kwietnia dostali pozwolenie na to, by dopasowywać ubrania do ciał, do nazwisk, co zresztą było ich olbrzymim wkładem. Ale do sekcjowania nie mieli dostępu. Rosyjscy lekarze w zasadzie do końca byli nieprzystępni, nie chcieli wchodzić w żadną komitywę – opisuje Książek. Zaznacza także, że rodziny ofiar były zapewniane, iż wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku, jednak Polacy nie mieli żadnej kontroli nad sytuacją. Najbardziej przełomowe i kontrowersyjne zdają się jednak jego słowa dotyczące tego, jak wymieszano części ciał osób, które zginęły w katastrofie.

– Poszedłem tam na dół z Kopacz. Kiedy ciało zjeżdżało do tych piwnic (pod prosektorium – przyp. red.), stawało się bezpańskie. Myślę, że właśnie tam doszło do zamian ciał, pomieszania szczątków – opowiedział po latach Książek. Jego wspomnienia bez wątpienia są kontrowersyjne, a fragmentami wręcz oburzające, więc rzucą bez wątpienia nowe światło na całą sprawę odkrywania szczegółów tragicznej katastrofy.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również