UDOSTĘPNIJ

Jako reprezentant lewicy postanowiłem dziś wziąć w obronę środowisko, które reprezentuję i postulowane przez nie zmiany w kodeksie wyborczym. Tadeusz Albiński w swoim ostatnim tekście skrytykował postulaty lewicy dotyczące parytetu na listach wyborczych i tzw. ?suwak? czyli naprzemienne umieszczanie na listach wyborczych kobiet i mężczyzn. Nie chcę poddawać autora rażącej krytyce, bowiem trochę racji ma, jednak bardzo proszę o nie nazywanie nas lewakami, bo jest to słowo do nas nieadekwatne i dla nas obraźliwe. Zapewne ani Pan Tadeusz, ani jego ideowi pobratymcy nie chcieliby być nazywani ?prawakami?. Szanujmy się więc wzajemnie. Tyle tytułem wstępu.

Zgadzam się z Autorem, że nie należy kobiet traktować jakby były osobami specjalnej troski, o specjalnych potrzebach. Parytety i suwak mają chronić kobiety przed tym aby nie padły ofiarą zakorzenionych w naszej kulturze stereotypów dotyczących płci.

Wychowani w patriarchacie, którym przesiąkamy wszyscy, także elity polityczne, i to równie, niestety, lewicowe, podświadomie traktujemy lepszą pozycję mężczyzn w różnych dziedzinach życia jako coś naturalnego.
Autor ma rację że owe zasady są formą dyskryminacji i ograniczania wolności, rozumianej w sposób libertariański. Jednak jest to tzw. Dyskryminacja pozytywna ( wiem, że brzmi to fatalnie) mająca na celu możliwie jak największe wyrównanie szans. Ideałem byłaby oczywiście sytuacja opisana przez Autora, w której o miejscu na liście wyborczym decydują kompetencje kandydata. Nie wierzę jednak w takie ideały. Jak policzył Instytut Spraw Publicznych, wśród kandydatów do Sejmu było w ostatnich wyborach 43 proc. kobiet (PKW zarejestrowała 2983 kandydatki). To prawie dwa razy więcej niż w wyborach w 2007 r., kiedy do Sejmu startowało 1428 kobiet (23 proc. kandydatów Potem okazało się, że dostały przede wszystkim gorsze miejsca. Najwięcej „jedynek” kobietom oddała Platforma Obywatelska, ale i tak tylko w 14 z 41 okręgów. PiS zagwarantował kandydatkom 10 jedynek. Najgorzej panie potraktowali ludowcy (6 jedynek), ale i niestety lewica (też tylko 6). Nie wierzę, że stało się tak z powodu braku kompetentnych kobiet wśród członków tych ugrupowań, czy też liczebnej przewagi kompetentnych mężczyzn nad kompetentnymi kobietami. Ostatecznie więc ustawa o parytetach, która dziś nakazuje by ani kobiety, ani mężczyźni nie stanowili na listach wyborczych liczby kandydatów mniejszej niż 35 procent, nie zadziałała tak jak zakładali jej postulatorzy.

Natura ludzka bowiem cechuje się pewnymi wadami np. takimi, że mało kto zada sobie trud, by przejrzeć kartę do głosowania w poszukiwania tego najwłaściwszego kandydata i z reguły głosuje na tego, który jest na pierwszym, ewentualnie drugim miejscu na popieranej przez wyborcę liście. Generalnie, im wyższe miejsce na liście, tym większa szansa na uzyskanie mandatu. Po to właśnie została wymyślona, by nie było sytuacji, w której kobiety zajmują z reguły miejsca w dolnej części listy, w praktyce nie mając szans na mandat. Prywatnie uważam, że z wyżej wymienionych powodów powinno siew w Polsce zmienić ordynację wyborczą, wprowadzając tzw. System pojedynczego głosu przechodniego.

W systemie tym głosuje określając swoje preferencje wyborcze wobec wszystkich kandydatów w danym okręgu. Efektem proporcjonalnego rozdzielania głosów oddanych za pomocą skali rangowej wybiera się zwykle od 2 do 7 reprezentantów w jednym okręgu. Zwycięzców określa się na podstawie ustalonego progu wyborczego. Wyborca oddaje więc tzw. głos preferencyjny, oznaczając wybranych kandydatów numerami zaznaczając ‚1’ obok najbardziej preferowanego kandydata, ‚2’ obok następnego w kolejności preferencji, itd.

Jeśli np. po przeliczeniu głosów okazuje się że ilość kandydatów, która osiągnęła określony próg poparcia jest mniejsza niż liczba mandatów w danym okręgu, z dalszej procedury eliminuje się najsłabszego kandydata, a oddane na niego głosy rozdzielone zostają na pozostałych kandydatów, w proporcji do preferencji wyborczej (karty do głosowania, na których wyborcy wskazali wyeliminowanego kandydata jako nr ‚1’, trafiają do tych kandydatów którzy zostali na nich oznaczeni numerem ‚2’). Następuje ponowne przeliczenie głosów. Procedura powtarzana jest aż do rozdzielenia wszystkich mandatów w danym okręgu. Jest to system bardziej sprawiedliwy niż stosowany w Polsce, bowiem w większym stopniu skład parlamentu odzwierciedla wtedy rzeczywiste preferencje wyborców.

Jeśli zaś chodzi o ewentualne zarzuty środowisk prawicowych pod adresem parytetów i suwaka ? tak, macie rację, są miejsca i sytuacje gdzie kobiety są w bardziej dotkliwy sposób dyskryminowane i tym też lewica chce się zająć. Są nawet sytuacje, w których to mężczyźni są dyskryminowani, np. w wypadku rozstania rodziców dziecko jest najczęściej niejako automatycznie oddawane przez sąd pod opiekę matce, która w praktyce bezkarnie może utrudniać byłemu partnerowi kontakty z potomkiem. Od czegoś jednak należy zacząć walkę z dyskryminacją ze względu na płeć, która jest faktem i walka o zwiększone parytety i suwak na listach wyborczych jest jej istotną częścią.

Zobacz również