UDOSTĘPNIJ
fot. ewybory.eu/edited

Obserwując aktualną kampanię wyborczą dochodzę do wniosku, że największą tragedią naszego narodu, któremu wmówiono, że aktualny model demokracji ma sens jest fakt, że nie jesteśmy w stanie – jako naród – wydać na świat ludzi, którzy byliby warci urzędu do którego aspirują.

Każda kolejna kampania, czyli kolejne obrzucanie społeczeństwa idiotycznymi i nierealnymi obietnicami, których obiecujący nie jest w stanie spełnić, udowadnia w jak dramatycznym położeniu znajduje się nasz kraj. Serwuje się nam – na własne życzenie – w telewizji, radiu i internecie śmieciowy materiał, z którego wybieramy sobie to co aktualnie wpisuje się w nasz nastrój, to co jest dla nas wygodne i utwierdza nas w złudnym przekonaniu, że zmiana jest możliwa. Politycy składają nam takie postulaty, które wpasowują się w nasze oczekiwania i nikt nie zaprząta sobie głowy tym w jakim stopniu ich obietnice są realne, jeżeli w ogóle mają cokolwiek wspólnego ze światem realnym.

W tych wyborach startuje aż 11 kandydatów, którzy – jeśli im się przyjrzeć – zasługują co najwyżej na pasanie owiec a i to pewnie jest zbyt dużym ryzykiem (dla owiec rzecz oczywista).

Bronisław „Wpadka” Komorowski jest typowym przykładem polityka bezideowego, który nie posiada żadnej wizji rządzenia a publiczna działalność ogranicza się do kolejnych słownych wpadek i podpisywania szkodliwych ustaw. Jego jedyną zaletą – o której ciągle przypomina z uporem maniaka – jest tylko to, że nie jest Jarosławem Kaczyńskim. Jego czyny jako urzędującego prezydenta przeczą wszystkiemu co mówił podczas kampanii prezydenckiej w 2010 roku – każda ustawa, którą podpisał jest właściwie tym przed czym przestrzegał i czym straszył swoich wyborców. Biorąc jedynie pod uwagę ustawy, które podpisał i których był inicjatorem jest to bodaj najgorszy prezydent III RP.

Andrzej „Manekin z Allegro” Duda, czyli kolejna marionetka Jarosława Kaczyńskiego, który wreszcie zorientował się, że jego największym wrogiem jest on sam. Duda to człowiek, który powie wszystko co da mu choć jeden procent więcej w sondażach. Raz chce wsadzać do więzienia za in vitro (a.k.a holocaust nienarodzonych) a raz rozumie, że ta sztuczna metoda zapłodnienia jest ostatnią szansą na potomstwo dla par borykających się z bezpłodnością; który raz przestrzega przed deprawacją i destrukcją homoseksualizmu a raz widzi potrzebę prawnego uregulowania związków par jednopłciowych (ale nie poprzez związki partnerskie, które źle się kojarzą opinii publicznej). Jako prezydent nie zrobi niczego na co nie dostałby zgody swojego właściciela – Jarosława Kaczyńskiego. Równie dobrze możemy zrobić narodową zrzutkę na dmuchaną lalę z Allegro, posadzić ją na tronie, za którym usadowi się Kaczyński i efekt będzie ten sam (z tym, że o wiele taniej bo lalka nie je i nie pije, można ją włożyć do pudełka i nie potrzebuje świty, za którą płaci podatnik).

Paweł JOW Kukiz wydaje się być (nie)świadomą marionetką obecnego obozu władzy, któremu zależy na jeszcze większym zabetonowaniu sceny politycznej w Polsce. Kandydat, którego zadaniem jest przekonanie społeczeństwa do jednomandatowych okręgów wyborczych eliminujących ze sceny politycznej mniejsze aczkolwiek wyjątkowo niewygodne dla władzy środowiska. Kandydat bez pomysłu na rządzenie, polityk jednego postulatu, którego zadanie skończy się po wmówieniu społeczeństwu, że JOW-y to zmiana na lepsze.

Janusz „Krul” Korwin-Mikke to kandydat, którego największym – śmiertelnym wręcz – wrogiem jest on sam. Jest to wbrew pozorom polityk jak każdy inny tzn. powie wszystko co polepszy jego notowania. Przez całe życie przekonywał, że demokracja to rządy idiotów i że gdyby wybory coś zmieniały to już dawno zostałyby zakazane – gdy jednak zorientował się, że ma szansę na dopchanie się do koryta zaczął nieoczekiwanie być jednym z głównych orędowników standardów demokratycznych i jednym z najgorliwiej zachęcających do korzystania z praw jakie daje nam demokracja. Absurd sięgnął szczytu gdy podczas debaty prezydenckiej w TVP zachęcając do głosowania przestrzegał przed brytyjską monarchią „gdzie nawet królowej nie można wybrać”. Jest to kandydat, który skutecznie wykonuje krecią robotę w środowisku polskich liberałów gospodarczych. Kompromituje liberalną wizję gospodarki poprzez propagowanie słusznych zmian – w prawie podatkowym, w publicznej służbie zdrowia, w ubezpieczeniach społecznych i pomocy socjalnej – w sposób sugerujący, że liberalizm skupia się wokół prawa dżungli i nienawiści do osób nieporadnych życiowo.

Janusz „Happening” Palikot to polityk, który udowodnił dwie rzeczy. Pierwsza to to, że aktualny system wyborczy daje realną szansę ruchom obywatelskim na zdobycie władzy a druga to jak dziecinne proste jest zaprzepaszczenie tej szansy gdy sukces jest na wyciągnięcie ręki. Jeden z najmniej wiarygodnych polityków, który zniszczył sam siebie zmieniając co chwila sojuszników, poglądy i obietnice. Największy szkodnik słusznej potrzeby laicyzacji kraju i liberalizacji niektórych przepisów prawa.

Magdalena „Sekretarka” Ogórek to kandydat(ka), która miała być początkowo kolejną marionetką jednak z niewiadomych przyczyn się zbuntowała. Osobistość kompletnie nieznana w polskiej polityce, sprawiająca wrażenie zagubionej i przerażonej laleczki. Osobiście przypomina mi Bronisława „Wpadkę” Komorowskiego z uwagi na jej idiotyczne deklaracje i wpadki. Pośród rzadkich wywiadów, w których najczęściej można usłyszeć takie jej odpowiedzi jak „trzeba rozmawiać” czy „napiszę to prawo od nowa” znaleźć można też takie kwiatki jak „podpisałabym ustawę liberalizującą ustawę aborcyjną i całkowicie zakazującą aborcję”. Jest chyba jednak jedynym kandydatem zdolnym do samokrytyki bowiem jako doktor historii Kościoła uważa, że nie możemy kształcić ludzi z bezużytecznymi dyplomami. Komorowski w sukience? Nie, dziękuję.

Marian „Wpierdol” Kowalski sprawia wrażenie normalnego człowieka do momentu gdy zacznie mówić o Bogu, stadionach, in vitro i służbie zdrowia. Zdaje się, że w sprawie problemów polskiej służby zdrowia kieruje się zasadą, że gdy boli ząb to trzeba wyrwać głowę. Według niego jednym z objawów państwa policyjnego i opresyjnego jest pałowanie i strzelanie do stadionowych bandytów. Człowiek, który kompletnie nie ma pojęcia o funkcjonowaniu kraju, gospodarki i państwowych instytucji.

Adam Jarubas – kto to jest do jasnej cholery? Kandydat widmo, którego dyskwalifikuje sama przynależność do Polskiego Stronnictwa Ludowego znanego z nepotyzmu i wyjątkowego umiłowania koryta.

Paweł „Troll” Tanajno, którego osobiście kojarzę z fejsbukowych grup gdzie zajmował się regularnym i dosyć niskich lotów trollingiem. Jak słusznie przyznaje nie jest politykiem i nic nie zanosi się na to by nim został. Człowiek, który zmienia partie jak rękawiczki – najpierw w PO, potem z Palikotem, teraz z Demokracją Bezpośrednią. W kolejnych wyborach PSL? Może się wreszcie uda. Przypomina mi polityków amatorów z początku lat 90. – „łosie, jelenie, sarny, dziki, lisy, borsuki, kuny, jenoty, wilki i rysie”.

Grzegorz „Katolik” Braun – najważniejsze problemy, które chce rozwiązać to zmiana polskiego godła i intronizacja Jezusa Chrystusa. Wszędzie widzi Żydów, masonów, ubecję i ruskich. Wyznawca mesjanizmu Polski i dekonspirator żydowskiego spisku w Gwiezdnych Wojnach. Jego miejsce jest w kabarecie, nie w Pałacu Prezydenckim.

Jacek „mini Korwin” Wilk, czyli W jak… jak to szło? Zdaje się być racjonalniejszym przedstawicielem „korwinizmu” i nie kompromituje liberalizmu w równym stopniu jak Krul.  Jest jednak jednym z kandydatów „bez poparcia” co oznacza, że oddanie na niego głosu to oddanie głosu na „Komorowski i Duda w II turze”. Trudno znaleźć na niego cokolwiek poza tym, że jest porzuconym dzieckiem Korwina, bez przyszłości politycznej jeśli nie zmieni zaplecza i speców od pijaru. Sprawia też czasem wrażenie jakby kandydował bo mu kazano.

Cóż więc począć gdy już w kolejnych wyborach nie ma kandydata, który dawałby jakąkolwiek szansę na zmianę? Nie wiem, ja pójdę po raz kolejny oddać głos nieważny bo wbrew powszechnej i niesłusznej opinii mówiącej, że brak zmian to wina niegłosujących, ja nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za kolejną świnię przy korycie – bowiem za brak zmian są odpowiedzialni tylko i wyłącznie osoby głosujące bo to dzięki ich głosom te świnie się tam znajdują. Dopóki będziemy mieli ochlokrację (a taki właśnie ustrój panuje w Polsce), dopóty jakość kandydatów będzie tragicznie niska. Dopóki czynne i bierne prawo wyborcze będzie przyznawane bez względu na wykształcenie i znajomość polityki, zasad funkcjonowania państwa i gospodarki, dopóty będziemy mieli do czynienia z takimi pseudokandydatami jak powyżej a uczestnictwo w wyborach (jak i same wybory) będzie pozbawione sensu.

Bądź na bieżąco z moimi wpisami. Kliknij Lubię to!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMarian Kowalski o polityce i o tym czy jest najpiękniejszy (skrót AMA)
Następny artykułPaweł Kukiz przerywa kampanię
Bogdan Huzar
Przeciwnik ochlokracji i mentalnej bolszewii, poddający krytyce prawicowe wstecznictwo i lewicowe burzycielstwo. Zwolennik mocnego i scentralizowanego przywództwa, swobody gospodarczej i własności prywatnej.

Zobacz również