UDOSTĘPNIJ
Pixabay

W szatni trwa świętowanie zwycięstwa. W pewnym momencie bohater meczu prosi o chwilę uwagi. Z jego ust padła skrywana od dwóch tygodni prawda. Po chwili szatnia zamiera.

Bartek wyznaje, że ma raka trzustki. Wszyscy opuszczają głowy i starają się pojąć, jak mogło się to przytrafić ich koledze.

Sport ponad wszystko

W IV-ligowym starciu Drukarz Warszawa pokonuje Ożarowiankę 4:1. Bartek Przyborek dwukrotnie wpisuje się w strzelców goli. Boiskowe starcie to jednak nic w porównaniu z najważniejszym i najtrudniejszym meczem życia.

Bartek Przyborek to 19-latek z warszawskiego Bródna, który od szóstego roku życia każdą wolną chwilę poświęcał na grę w piłkę. Dla niego w życiu od zawsze liczył się tylko sport. Zaczynał w UKS-ie Targówek, później trenował w szkółce Białe Orły. W seniorskiej karierze testowany był przez m.in Świt Nowy Dwór Mazowiecki czy Drukarza Warszawa, do którego ostatecznie trafił.

Przerażająca diagnoza

Po poważnej kontuzji ręki, wrócił na boisko, gdzie zaczął odgrywać coraz ważniejszą rolę. W pewnym momencie ze zdrowiem chłopaka zaczęło się dziać coś niedobrego.

Po meczach bolał mnie brzuch. Schodziłem z boiska zmęczony, nie miałem apetytu, za to baniakami można mi było podawać napoje – opowiada 19-latek.

Rodzice wysłali go na jedno badanie, na którym wyszły nieprawidłowości. Po serii kolejnych badań lekarze postawili diagnozę. Rak trzuski.

Szok, niedowierzanie, totalne zamknięcie się w sobie. Dla mnie temat nie istniał. Gdy rodzice tylko go zaczynali, w domu zaczynały się kłótnie, awantury, płacz. Odrzucałem to – przyznaje Bartek.

Wyznanie prawdy światu

Nie było łatwo wyznać prawdę światu. Nikomu o niczym nie mówił, o chorobie wiedziała tylko najbliższa rodzina. W końcu nadszedł moment, w którym musiał wszystkich poinformować. Na stronie fundacji „Kawałek Nieba” pojawiła się informacja o jego chorobie oraz o zbiórce pieniędzy na nierefundowaną operację, która kosztuje 37 tysięcy złotych. Padła decyzja, że niezależnie od wyniku Bartek kolegom powie po spotkaniu.

W szatni dałem znać, że chcę im coś powiedzieć. Zaczęły się żarty, pytali czy się żenię. Zareagowałem śmiechem, ale wreszcie poinformowałem ich o całej sytuacji. Nastała straszna cisza, chwila zastanowienia – mówi wzruszony zawodnik.

Piłkarze Drukarza jeszcze w szatni wymyślali pomysły na inicjatywy, które mogą pomóc Bartkowi. Na efekty nie było trzeba długo czekać. Ktoś w pracy postawił puszkę, inny zrobił zdjęcia z hasłami wspierającymi akcję.

W walce o nowe życie

Internautom udało się zebrać pieniądze na konieczną operację. Mało tego, potrzebna kwota została zdublowana! Akcje wsparcia dla młodego zawodnika nie ustały. W elektryzujących derbach stolicy między Polonią a rezerwami Legii, zawodnicy pozowali do wspólnego zdjęcia z banerem wspierającym Bartka. Podobne akcje miały miejsce na meczach m.in. Radomiaka Radom.

W środę Bartek przeszedł operację, guz został wycięty i jak na tą chwilę nie ma żadnych przerzutów.

Chcę wrócić jak najszybciej i zrobię to, gdy tylko będzie to możliwe. Chcę grać w Drukarzu w rundzie wiosennej.(..) Nie wyobrażam sobie, że mógłbym dalej nie uprawiać sportu.(…) Mam wielkie wsparcie od Was wszystkich, moich kolegów, a w szczególności rodziców. Zawsze mogę na nich liczyć, podporządkowali dla mnie całe swoje życie. To najwspanialsi ludzie na świecie – kończy Przyborek.

 

 

Gwiazdy, które przeżyły rodzinną tragedię [ZOBACZ!]

11 straszliwych chorób, w których istnienie nie uwierzysz

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również