UDOSTĘPNIJ

Sens, oszczędzanie i skrupulatność to słowa obce Hannie Gronkiewicz Waltz. Co jednak stoi za działaniami Pani prezydent, która panicznie boi odciąć się od wzmagającej fali nonsensu, opływającej od kilku lat instalację pseudoartystyczną ? nazywaną potocznie tęczą?  Znając Polskie realia i otaczający nas świat, zdajemy sobie sprawę z absurdów, które dotykają życie publiczne na co dzień. Jednakże sprawy tak głęboko nasycone głupotą i pozbawione sensu jak zamieszanie wokół tęczy zdarzają się naprawdę rzadko.

Akcja kolorowego komediodramatu rozpoczęła się w lecie 2011 roku wraz z trwającą sześć miesięcy, polską prezydencją w UE. 25 metrowy stelaż stanął wówczas przed gmachem parlamentu europejskiego w Brukseli, symbolizując swoją obecnością Polskie przewodnictwo w Radzie Europy (sic!). Trudno zaprawdę wpaść na mniej związany z naszą ojczyzną pomysł, w dodatku tak silnie przeżarty chęcią podlizania się zachodniej lewicy. Co to, zatem oznacza? Niestety bardzo niepokojącą tendencję, z którą coraz częściej mamy do czynienia w przypadku naszego rządu. Jest nią mianowicie nieustanny pęd za wszystkim co zachodnie,  podsycany złudną nadzieją na zmianę złej opinii o naszym kraju. Poprzez takie działania Polska traci jedynie szacunek, którym silne kraje darzą się nawzajem. Chcąc zmienić, ten niekorzystny trend powinniśmy konsekwentnie zająć się promocja naszej podmiotowości, a nie ślepo biec za tym, co obce.

8 czerwca 2012 roku o ?symbolu grzechu sodomskiego? znów zrobiło się głośno. Tym razem z powodu jego sprowadzenia przez władze Warszawy na pl. Zbawiciela.  Obecność tęczy na placu im. Jezusa Chrystusa tuż obok kościoła, wzbudziła kontrowersje nie tylko pośród katolików, ale także środowisk narodowych, patriotycznych czy kibicowskich. W związku, z czym niebawem ?nieznani sprawcy? dokonali jej pierwszego spalenia, które powinno być jasnym znakiem, dla demokratycznie wybranych przecież władz, że obywatele nie życzą sobie obecności w przestrzeni publicznej symbolu godzącego w ich dobre obyczaje. Reakcja ze strony rządzących na te apele nie nadeszła. Zamiast niej napłynął natomiast zastrzyk gotówki, dzięki któremu niechcianą instalację niebawem naprawiono.

Sprawę tęczy ponownie na piedestał wyniósł spór o jej znaczenie. Mieliśmy do czynienia wówczas z nachalnym przedstawianiem tęczy, jako symbolu nie tylko środowisk LGBT, ale także przymierza Boga z ludźmi czy Euro 2012 (!!!). O ile w przypadku mistrzostw piłkarskich, dyżurni siepacze salonu w naciągany sposób mogą połączyć idee rywalizacji sportowej z emancypacją gejów (dreszczyk emocji brr), o tyle, jeśli idzie o przymierze, spotykamy się ze zwykłym przekłamaniem. Bóg zawierając w Biblii porozumienie z człowiekiem zesłał na Ziemię tęczę, jako obietnicę, że nie doświadczy ona nigdy więcej ogromnej powodzi. Gdzie w takim razie ukryło się wspomniane kłamstwo? Otóż w sprawie podstawowej, czyli wyglądzie. Biblijna tęcza składa się, bowiem z 7 kolorów, bo ?siódemka? to liczba Boska, symbolizującą nieskończoność dobra płynącego z góry. Jak nietrudno, zatem zauważyć instalacja Julity Wójcik składająca się z 6 pasów przedstawia zarejestrowany prawnie znak ruchu LGBT. W takim wypadku słowa dyrektora instytutu Adama Mickiewicza, Pawła Potoroczyna: ?zniszczyłeś nieuku symbol przymierza? wskazują na nieuctwo mówiącego. Obrońcom ?wieloznaczności? tęczy nie pomaga także wypowiedź samej autorki projektu, która uważa, że ?najlepszą datą na jej powrót jest dzień 17 maja, który jest Międzynarodowym Dniem Walki z Homofobią?.

Coraz większe kwoty przeznaczane na renowację szpecącego zabytkową oś stanisławowską obiektu, liczone są w setkach tysięcy złotych, za które można by było postawić kilka pomników bohaterom narodowym, bądź zafundować kilkadziesiąt tysięcy obiadów dzieciom z najuboższych rodzin. Dodatkowo aferze smaczku dodaje fakt, że ostatniej renowacji na zlecenie władz miasta, dokonywała firma JMS Maciej Skrobski zatrudniająca członka Platformy Obywatelskiej ? Małgorzatę Popis.

Pięciokrotnie palona ma jednak wrócić niebawem, orzekła prezydent warszawy. Zaznaczyła też, że ?wracać będzie tyle razy, ile będzie trzeba?.  Pani Waltz nie rozumie chyba, że walka w taki sposób z własnymi obywatelami nie ma sensu, a kolejne próby jej odbudowy zawsze będą kończyły się tak samo. A może za rok władza zdecyduje się na zaminowanie terenów okalających ten wielce strategiczny obiekt?

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułLaicyzacji ? tak, ateizacji ? nie!
Następny artykułMarksizm ? o co naprawdę chodzi?
Andrzej Brzozowski
Reprezentant Prawa i Sprawiedliwości. Członek Forum Młodych PiS. Konserwatywny katolik. Zainteresowany bieżącą polityką, partnerstwem wschodnim i historią. Poglądy gdzieś między Piłsudskim a Dmowskim. "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem ? staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium."

Zobacz również