UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org

Donald Tusk jest załamany. Były premier Polski przegrał walkę, jaką toczył z szefem Komisji Europejskiej. Jean-Claude Juncker najzwyczajniej w świecie zlekceważył polskiego szefa Rady Europejskiej i podjął kontrowersyjną decyzję na własną rękę.

Komisja Europejska na środę, 14 czerwca, miała zaplanowane rozmowy dotyczące zgody na budowę Nord Stream 2. Gazociąg, który będzie przecinał Bałtyk od Rosji do Niemiec, jest bardzo nie na rękę Polsce i krajom Europy Środkowej. Wzmacnia bowiem dominację Gazpromu w regionie i zmniejsza znaczenie energetyczne Polski i Ukrainy.

Jean-Claude Juncker razem z KE decyzję podjął jednak po cichu i bez dyskusji już w piątek. Po raz kolejny powtórzył się wynik 27:1. Znów Polska jako jedyna sprzeciwiła się budowie gazociągu i przegrała. Tym razem przegranym był jednak Donald Tusk, który poległ w walce o nasz kraj. Były premier jeszcze kilka dni temu ostrzegał w liście Jeana-Claude’a Junckera przed udzieleniem zgody Rosjanom. Jak podkreślał Tusk, Nord Stream 2 to wzmocnienie Rosji przy jednoczesnym osłabieniu UE.

– Budowa Nord Stream 2 pozwoli Rosjanom na zamknięcie szlaku tranzytowego przez Ukrainę, a agresja na ten kraj się nie skończyła. Uzależni nas bardziej od rosyjskich dostaw i skupi tranzyt gazu wzdłuż istniejącej trasy. Ponadto umocni pozycję Gazpromu jako dominującego dostawcy gazu do UE – przekonywał Tusk.

Sprawę rozpatrzyć ma teraz Rada Europejska, jednak ta jest już przesądzona. Polsce bardzo trudno będzie znaleźć sojuszników przeciw Nord Stream 2, skoro wszyscy oprócz niej zgodzili się wcześniej w KE na jego budowę. Koszt budowy gazociągu to 9,5 mld euro. Ręce zacierają już niemieckie i francuskie firmy, które na budowie Nord Stream 2 zbiją fortunę.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również