UDOSTĘPNIJ

Sprawa afery w KOD nie znika z mediów. Pojawiają się coraz to nowsze doniesienia w sprawie, jak i kolejne oskarżenia i niewygodne zwierzenia członków ruchu. Było tak chociażby ostatnio, kiedy to opisywaliśmy jak wysoko postawieni członkowie ruchu mówili o przekrętach finansowych.

Tym razem głos w sprawie zabrał główny zainteresowany, czyli Mateusz Kijowski. Lider ruchu nie ustępuje i mimo głosów apelujących o jego odejście, ten ani myśli o takim rozwiązaniu. Co więcej, Kijowski ma inny pomysł i to związany z finansami organizacji. Tak przynajmniej twierdzą dziennikarze Super Expressu.

Ci podają bowiem, że lider KOD, tuż po wycieku niewygodnych dla niego faktur, zaproponował… przyznanie sobie pensji. Założyciel opozycyjnego ruchu chciałby otrzymywać wynagrodzenie, gdyż „tak byłoby lepiej”.

 – Byłoby lepiej, gdybym otrzymywał wynagrodzenie – stwierdził Kijowski.

Temat pieniędzy za działalność w KOD poruszyć miał także na spotkaniu w Kędzierzynie-Koźlu. Tam odwołał się do słów Andrzeja Celińskiego z SLD, który stwierdził, że Kijowski powinien otrzymywać pensję równą tej poselskiej.

 – Andrzej Celiński w mediach powiedział, że to powinno być wynagrodzenie na poziomie wynagrodzenia posła, i ja myślę, że to jest rozsądny poziom – skwitował lider ruchu.

O jakich pieniądzach mowa? O takich, które dla przeciętnego Polaka są całkiem sporą sumką. Posłowie otrzymują wynagrodzenie w dwóch częściach – uposażenia i diety. Taka „składana” wypłata to w sumie prawie 12,5 tys. złotych. Niewiele mniej, niż trzykrotność średniej krajowej.

Okazuje się, że zagadnienie wypłat było już w KOD omawiane. Zarząd organizacji debatował nad tym zagadnieniem w lipcu. Zaproponowano wtedy wypłatę rzędu 2,5 tys. złotych. Rozmowy miał uciąć sam Kijowski, który „nie wyraził zainteresowania”.

 – Stanęło na niczym. Mateusz nie był zainteresowany rozmową na ten temat – relacjonuje Radomir Szumełda, wiceszef ruchu.

Jak stwierdził Szumełda, kwota zaproponowana przez polityka SLD, z którą zgodził się Kijowski to „mocna przesada”. Ruch nie ma tylu pieniędzy, by spełniać wygórowane zachcianki. Wiceszef KOD zapewnił, że gdyby były wynagrodzenia, Kijowski dostałby maksymalnie 4 tys. złotych.

 – 12 tys. złotych dla przewodniczącego jest mocno przesadzone, również dlatego, że nasza organizacja nie ma takich pieniędzy. Owszem, lider – jeśli będą wynagrodzenia – może zarabiać więcej niż członkowie zarządu, ale może to być kwota maksymalnie 4 tys. – podkreślił Szumełda.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również