UDOSTĘPNIJ

Kim był Pułkownik Ryszard Kukliński, zapewne większość z nas wie. Tym, którzy nie interesowali się dotąd tą postacią przypomnę jedynie, iż był członkiem Sztabu Generalnego WP, który współpracował z amerykańskimi służbami wywiadowczymi. W latach 1972-81 przekazywał im informacje o planach wojennych, uzbrojeniu i rozlokowaniu jednostek wojskowych i broni nuklearnej Układu Warszawskiego. Kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego z obawy przed dekonspiracją uciekł do USA. Od wielu lat toczy się w Polsce debata o to, czy Kukliński był zdrajcą czy bohaterem. Tyle tytułem wstępu.

W mojej opinii pułkownik był wielkim patriotą, który poświęcił się całkowicie sprawie Polski, czego konsekwencje ponosiła jeszcze wiele lat później jego rodzina (starszy syn został zamordowany, a młodszy zaginął bez śladu). Swoimi działaniami spowodował, że Zachód zobaczył co tak naprawdę planuje Moskwa i jakiej są jej cele; wytrącił komunistom z ręki atut zaskoczenia, który niejednokrotnie pozwalał Rosjanom blefować i uzyskiwać ustępstwa drogą dyplomatyczną. W razie wojny te informacje byłyby jeszcze cenniejsze, ponieważ pozwalały na rozbicie obrony sowieckiej już w pierwszej fazie ataku. Dlatego odpowiem tu na najczęstsze argumenty tych, którzy nazywają Kuklińskiego zdrajcą.

Najważniejszym argumentem jest ten mówiący o złamaniu przysięgi wojskowej danej Polsce. Zdradził więc Polskę. Jednak zatrzymajmy się na chwilę. Jak celnie zauważył ostatnio na antenie Telewizji Republika Ziemowit Kossakowski, przysięga ta była składana na wierność PRL, Układowi Warszawskiemu i ZSRS. Kukliński nie zdradził więc Polski, lecz imperium zła i jego satelitę, jaką była PRL. Zerwał jedynie cyrograf, aby nie służyć już potworowi chcącemu podbić świat i zmienić wszystkich ludzi w niewolników. Każdy kto walczył o niepodległą Polskę postąpiłby w tych okolicznościach tak samo. Co do złamania przysięgi: był zdrajcą tak samo jak powstańcy listopadowi, którzy też składali przecież przysięgę wierności ?królowi Polski?(oficjalnie był nim car rosyjski). Tak jak wolną Polską nie było Królestwo Kongresowe, tak nie był nią PRL, więc mówienie o zdradzie Polski jest bezzasadne. Kuklińskie zdradził, lecz nie Polskę, ale jej największego wroga, ciemiężyciela i kata, jakim był ZSRS.

Drugim najczęściej przywoływanym argumentem przeciwko Kuklińskiemu jest zdrada polskiej racji stanu, a ściślej to, że informacje przez niego przekazane miałyby sprawić, że w przypadku wojny światowej Polska poniosłaby większe straty niż bez zdrady Kuklińskiego. Jest to jeszcze większa bujda. Jeśli wybuchłaby wojna, scenariusze byłyby dwa. W pierwszym ZSRS wygrywa, co skutkowałoby zwiększeniem represji i zmianą większości świata w wielki kołchoz z ludźmi upodlonymi do granic możliwości. W drugim przypadku zwyciężyłoby USA. Jak wiadomo broń nuklearna służy do tego, aby jej nigdy nie użyć, więc do zniszczenia całej Polski raczej by nie doszło, jednak na teranie naszego kraju toczyłyby się ciężkie walki. Jak powszechnie wiadomo, im dłużej trwa walka na danym obszarze, tym większe zniszczenia i straty wśród ludności cywilnej. Zanim więc doszłoby do przełamania, powstałyby ogromne zniszczenia, które trzeba by naprawiać przez lata. Żaden z tych scenariuszy nie brzmi wesoło, prawda? Natomiast dzięki informacjom Kuklińskiego, wojska Zachodu mogłyby szybko rozprawić się z wojskami Układu na naszym terenie, co oszczędziłoby krajowi ruiny.

Często słyszy się głosy, że Kukliński naraził Polskę na niebezpieczeństwo, osłabiając jej obronność. Było dokładnie odwrotnie: pułkownik obnażał bowiem okupanta nie, Polskę, a w przypadku wojny byłby jednym z ojców jej wyzwolenia. Pracując dla amerykańskiego wywiadu Kukliński działał dla dobra kraju i za to wszyscy Polscy powinni być mu wdzięczni.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułFala tęczowej paniki
Następny artykułSorry, taki mamy klimat
Jakub Roguski
Jestem przedstawicielem Prawa i Sprawiedliwości, działam w Forum Młodych. Studiuję historię na Uniwersytecie Warszawskim, jestem także rekonstruktorem w SRH 44 pułk piechoty Legii Amerykańskiej.

Zobacz również