UDOSTĘPNIJ

Ileż można usłyszeć legend na ten temat. Niestety, w większości są to prymitywne bajeczki, które mają na celu sfałszowanie naszej historii oraz zwyczajnie odebrać punkty procentowe obecnie największej partii opozycyjnej w Polsce. Im bliżej wyborów, tym bardziej trzeba liczyć się z różnymi atakami środowisk politycznych i mediów przeciwko PiS. Wiele z tych środowisk politycznych kreuje się często na tę „jedyną realną” siłę, która chce przeprowadzić szerokie zmiany w kraju, są niby anty – systemowi i starają się wmawiać społeczeństwu, że PiS jest to samo co PO. Szczerze mówiąc … czy przypadkiem nie są to wtedy te same głosy, jakie przedstawiają obecne elity rządzące ? Czy przypadkiem PiS nie jest jedyną partią w Polsce, która jest atakowana przez WSZYSTKIE inne partie, jakie możemy do tej pory spotkać na polskiej scenie politycznej ? Dlaczego fałszowana jest historia ŚP Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego ?

Dziś warto skupić się na ostatnim pytaniu. Często mówi się o tajnym spisku z udziałem jednego z braci Kaczyńskich w czasie obrad Okrągłego Stołu. Mówi się również, że była tam zdrada ze strony opozycji, a elity komunistyczne obecnie z nieżyjącego już prezydenta zrobiły przemyślaną zagrywkę na późniejsze czasy. Właśnie dzisiaj, niby środowiska „anty – systemowe ” chcą wmówić społeczeństwu legendę „o tajnym człowieku”, który jest tym samym zdrajcą, co obecnie premier Donald Tusk i … komunistyczny generał Wojeciech Jaruzelski. Szczerze mówiąc, jest to również kolejny dowód na to, że w 1989 roku Polska nie odzyskała pełnej niepodległości, a podległość została ubrana po prostu w „garnitur” – bardzo często używam te słowa. Delikatnie mówiąc, były „zagrywki” – owszem, ale przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. Zwróćmy uwagę na wypowiedzi dotyczące wydarzeń związanych z transformacją ustrojową. Oto cytat jakie przedstawiały niektóre środowiska polityczne, jak i media… typu TVN:

” Żeby to było jasne: traktowałem te rozmowy jako posunięcie szachowe, najodpowiedniejsze w konkretnej sytuacji. Inni traktowali Okragły Stół jako fundamentalne porozumienie dwóch elit i z takim podejściem ja się nie godzę. Nie było tam żadnego tajnego spisku”. – jak zrozumie to przeciętny czytelnik ? niemal każdy powie: broni układu wielkiej zdrady, „ich” człowiek, nie ma różnicy między PiS i PO. Tymczasem, warto umieścić cytat CAŁEJ wypowiedzi:

” Okrągły Stół stał się początkiem zjawisk, które trzeba ocenić jednoznacznie negatywnie. CO PRAWDA nie było tam żadnego TAJNEGO SPISKU, lecz nastąpiła FRATERNIZACJA i początek pewnej polityki, w ramach której za udział w komunistycznym systemie należą się PRZYWILEJE. Cała istota procesu społecznego po 1989 r. polegała na tym, że w walce o usytuowanie w zupełnie nowej strukturze społecznej, gospodarce rynkowej, ludzie z tamtego systemu mieli olbrzymią przewagę”.

Te słowa nabierają już zupełnie innego tempa. Jednak przeciwnicy polityczni tych słów już nie cytują. Cele są dwa, zresztą na początku je wypowiadałem: sfałszowanie historii i rozbicie poparcia Prawa i Sprawiedliwości, która jest jedyną siłą w Polsce chcąca przeprowadzić realne zmiany. Powtarzam: REALNE. Żadne jakieś super wymyślenia, które chciałby każdy czytelnik usłyszeć, ale zmiany, które dadzą REALNY bodziec i nadzieję polskiej gospodarce. O tym zresztą mówił niedawno prezes Jarosław Kaczyński.

ŚP Lech Kaczyński mówiąc o fraternizacji miał na myśli chociażby takie sceny z udziałem Adama Michnika, jak te z obrad – 29 marca, 3 – 4 kwietnia i 4 – 5 kwietnia – przypominające „biesiadę przyjaciół”. Adam Michnik mówił wtedy:

„Piję, panie generale, za taki rząd, gdzie Lech będzie premierem, a pan ministrem spraw wewnętrzych”(słynny toast z udziałem Lecha Wałęsy i Czesławem Kiszczakiem)

Lech Kaczyński mówił dalej:

„Tamta strona od początku dążyła do zblatowania. Pierwszy wieczór Kiszczak zaczął od deklaracji, że wódki jest jak lodu i że tu pije się obowiązkowo pierwsze 30 kolejek, a potem jak kto chce. Mnie pytał, co słychać u brata. Za pierwszym razem ten ton nie został podwchycony, ale z czasem przez wielu już tak. Nie przeze mnie”.

innym razem tłumaczył:

„Na pewno przesadzono [z fraternizacją – przyp. S.C] i negatywne skutki widać do dziś. Nie należy też zapominać, że była to próba – ze strony tych polityków, którzy reprezentowali naszą stronę – „odczarowania” komunistom wizerunku elit „Solidarności”. Działacze PZPR postrzegali związkowców nie tylko jako swoich wrogów, ale i nieprzyjaciół dobra ogólnego. Były też jednak i inne cele fraternizacji. Najinteligentniejsi przedstawiciele lewego skrzydła „Solidarności” widzieli już nowego sojusznika. Nie we wszystkich z drugiej strony stołu, ale w niektórych, np. w Kwaśniewskim. Dostrzegli możliwość przejęcia aktywów partii. Wówczas nie zdawałem sobie sprawy, że partia dysponuje jeszcze tyloma inteligentnymi ludźmi tworzącymi grupę wpływu. Z mojego, gdańskiego punktu widzenia wydawało się, że intelektualne zaplecze PZPR jest bardzo słabe, bo cenniejsi ludzie wystąpili z partii w 1981 r. W Warszawie jednak komuniści dysponowali jeszcze wieloma takimi osobami. Szczególnie w mediach. Powstało pytanie, kto w ramach tej rozgrywki zagospodaruje te społeczne wpływowe grupy. Sądzę, że w dużym stopniu udało się to Michnikowi. Przypominam sobie jego zachowanie, to chwycenie w objęcia Kwaśniewskiego. Później słynne stały się wspólne wypady Kwaśniewskiego z Michnikiem, ale to już było po Okrągłym Stole”.

Celowo nie pisałem, jakie środowiska polityczne fałszują historię związaną z wydarzeniami Okrągłego Stołu z udziałem Lecha Kaczyskiego. Pragnę, abyście wy sami zauważyli, kto tak mówi. Warto jeszcze zwrócić uwagę, ile czasu te środowiska uważające się za „anty – systemowe” poświęcają czas na rozliczanie obecnych rządów PO – PSL, mówiące na dodatek, że PiS = PO. Czytajcie o historii najnowszej, jak najczęściej. Analizujcie róźne źródła. Wyciągajcie wnioski. Wtedy może zrozumiecie, o co mi chodzi.

Oceniając całą działalność polityczną ŚP Lecha Kaczyńskiego uważam, że był politykiem myślącym realnie wobec rzeczywistości. Nie kierował się emocjami, co wśród polityków jest cechą zabójczą i niebezpieczną. Polityk, który myśli emocjami nie powinien być politykiem, bo nadzwyczajnie nie załatwi żadnego interesu narodowego. Rzekoma zdrada podpisując Traktat lizboński? powiem krótko: przeczytajcie najpierw, czym jest ten traktat z różnych źródeł książek prawniczych, następnie przeanalizujcie jakie zastrzeżenia mogłyby być tam wynegocjowane np. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego(traktat i tak byłby podpisany prędzej czy później), oraz na koniec zadajcie sobie pytanie: czy było to strategiczne przemyślenie, czy może wspomniana zdrada ? Wtedy zauważycie, że niektóre środowiska chcą troszeczkę namieszać młodym osobom w głowach po to, aby zrealizować określone cele polityczne. Polityka to nie jest zabawa. Czasami trzeba umieć podejmować w niej decyzje kategorii „mniejszego zła”. Przez pięć lat Polska miała prawdziwego gospodarza i głowę państwa, a jak jest dzisiaj? Każdy widzi…

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJanowicze polscy
Następny artykułJanowicz ma rację
Martin Świegodziński
Członek Prawa i Sprawiedliwości w powiecie piaseczyńskim, Forum Młodych PiS Warszawa, wiceprzewodniczący FM PiS Piaseczno W polityce kieruję się pragmatyzmem. Staram się realistycznie oceniać rzeczywistość. Działanie musi być równe skuteczności. "Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska"