UDOSTĘPNIJ

Mówi się, że pewnie w życiu są dwie rzeczy – śmierć i podatki. Nie mam żadnej wątpliwości, że tak właśnie jest. Tak jak poza mitycznymi Panem Twardowskim i Faustem, nikt nie umknął spod kosy śmierci, tak nie znam nikogo, kto w życiu nie zapłaciłby choćby złotówki podatku. Po prostu się nie da!

Podatki są nam potrzebne. Utrzymujemy z nich istnienie i funkcjonowanie państwa. To one mają zapewnić nam bezpieczeństwo i wolność czy zadbać o rzeczy wspólne. Problem zaczyna się w innym miejscu. Kiedy podatki są za wysokie, prawo podatkowe zbyt skomplikowane lub zagmatwane albo gdy nasze pieniądze za sprawą podatków są rozkradane. Fryderyk Bastiat, francuski ekonomista i filozof powiedział kiedyś: „Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie system prawny, który usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, który będzie go gloryfikował”. Mam dziś wrażenie, że państwo polskie, właśnie do takiego momentu w swej historii dotarło.

Tym razem rozszerza się stary podatek, znany już w naszym systemie. Ma on mylącą nazwę OPŁATY, a konkretnie opłaty reprograficznej. Rząd właśnie podjął decyzję, a ogłosił ją ustami wiceministra kultury, że nałoży to obciążenie finansowe na posiadaczy smartphonów i tabletów.

Nie znana jest jeszcze wysokość nowej należności, ale prawdopodobnie wyniesie ona ok 3% ceny urządzenia i będzie opłacana przy jego zakupie. Jak sądzicie, czy producenci wezmą to na siebie, czy raczej podniosą cenę urządzeń tak, aby nie stracić własnych wpływów?

To dowodzi, że każdy nowy podatek, nie szkodzi wcale producentom czy handlarzom. To jest trochę jak z słynnym kazusem hipermarketów. Lewica krzyczy – nałożyć na nich nowe opłaty, równocześnie podnosząc stawki strych! Ale kto za to zapłaci? Sieci sklepów, czy raczej konsumenci, czyli wszyscy Polacy, którzy się tam zaopatrują? Oczywiście, nie może być tak, że gra rynkowa odbywa się na nierównych zasadach. Kiedy wszyscy polscy, mali i średni przedsiębiorcy muszą pracować na warunkach gorszych niż duże sieci, należy ten stan rzeczy zmienić. Nigdy jednak nie w ten sposób, że dla wszystkich robimy równie złe otoczenie.

Obniżajmy podatki i opłaty dla wszystkich, upraszczajmy prawo, likwidujmy bariery… Wyrównajmy możliwości konkurencji polskich przedsiębiorców z zachodnimi, a oni sami sobie już poradzą. Przecież to właśnie małe i średnie firmy, tworzą największy odsetek PKB w Polsce, zatrudniają najwięcej ludzi oraz wytwarzają najwięcej dóbr.

Oczywiście, nie trudno zgarnąć, że rozmaitym lobbystom w parlamencie polskim, a zwłaszcza europejskim się to nie spodoba. Przecież nie bez powodu na całym kontynencie promuje się i wspiera wielkie koncerny. To ich stać na łapówki dla polityków i urzędników oraz armię prawników, którzy walczą o każdą ich złotówkę czy przywilej. Dlatego właśnie, stan uczciwej konkurencji można uzyskać tylko i wyłącznie w realiach wolnego rynku. Kiedy ani urzędnik, ani polityk, ani nawet papież nie może mieć wpływu na wybór konsumenta czy zasady konkurencji rynkowej. Skończy się wówczas problem z korupcją, oszustwami, drenowaniem budżetu państwa… Wystarczy tylko wymieść z Wiejskiej starą ekipę, a wraz z nimi ich prawodawstwo.

Możemy jeszcze wszystko zmienić. Polska nie musi wcale być biednym sąsiadem bogatego zachodu. Wprost przeciwnie. Kiedy zachód podupada, my możemy być państwem rozwoju i nowych perspektyw. Wystarczy tylko oddać inicjatywę w ręce ludzi, oni już najlepiej ją wykorzystają!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również