UDOSTĘPNIJ

Brytyjska sieć handlowa Tesco, przestała korzystać ze śmieciarek, co jest efektem cięcia „zbędnych” kosztów.  Na Wyspach klienci są w szoku. Jak donosi „The Guardian” produkty spożywcze dowożone są do supermarketów tymi samymi samochodami co śmieci oraz niesprzedana żywność, co nie tylko budzi dziwne skojarzenia, lecz także pachnie, a raczej śmierdzi skandalem. Plastikowe worki z odpadami wkładane są do metalowych klatek na kółkach i transportowane w tych samych miejscach co świeża żywność dostarczana do sklepów.

Czym to grozi? Chyba tylko utratą zniesmaczonych klientów przez Tesco i triumfem konkurencji. Przedstawiciel brytyjskiej sieci twierdzi, iż w ten sposób nie są łamane żadne zasady higieny oraz normy unijne, a chodzi jedynie  o koszty. Lepiej oszczędzić na transporcie, niźli redukować zatrudnienie. Firma zaoszczędzi rocznie na nawet 20 tysięcy kursach ze śmieciami.  Nic dziwnego, skoro o praktyce opisanej przez „The Guardian” mówi się w kontekście aż 600 sklepów (Tesco jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych sieci w Wielkiej Brytanii). Rzecznicy TESCO dodają, że śmieci nigdy nie są transportowane jednocześnie z jedzeniem oraz uspokajają, iż proceder nie dotyczy mniejszych samochodów, dostarczających klientom zakupy do domu.

Na szczęście Polacy nie mają się czego obawiać. Dlaczego? Według Michała Sikory, kierownika do spraw komunikacji zewnętrznej Tesco w Polsce, odbiorem śmieci w naszym kraju zajmują się wyspecjalizowane firmy zewnętrzne, które posługują się własnymi pojazdami.

Wydaje się, że angielski zwrot „junk food” nabiera nowego znaczenia.

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułW sieci.
Następny artykułInstytucja małżeństwa – czy potrzebna?
Maciej Sobieski
Naczelny poganiacz kmiotów z polskiej sceny politycznej, biesiadnik i artysta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ