UDOSTĘPNIJ

Jak donoszą uczniowie zespołu szkół w Małomicach (woj. lubuskie), w piątek 4. listopada w placówce doszło do skandalu. Na oczach 10-letnich dzieci para z gimnazjum miała uprawiać seks. 

Zbliżenie pary miało miejsce w szatni dla czwartych klas. Gimnazjaliści mieli do niej dostęp, gdyż uczą się w tym samym budynku, co uczniowie podstawówki. Dzieci, które widziały zbliżenie gimnazjalistów, i ich rodzice są zdania, że w szatni miejsce miał akt seksualny. Ojciec jednego z 10-letnich świadków twierdzi, że nie ma mowy o pomyłce.

 – Para uprawiała seks w szatni 10-latków i 11-latków. Tam kilka osób na to naszło – mówi ojciec jednego z uczniów.

Z kolei matka innego ucznia przyznaje, że realne obrzydzenie jej dziecka jest dla niej dowodem na to, że faktycznie w szatni miało miejsce zbliżenie seksualne. Ponadto, fakt, że w zespole szkół praktycznie nic się o zajściu nie mówi, także ma świadczyć o kalibrze tego zdarzenia.

 – Moje dziecko oznajmiło: mamo, to było obrzydliwe! Od tamtej pory kompletnie nie chce nic mówić na ten temat. Także to musi być coś na rzeczy. Teraz oficjalnie się tam o tym nie rozmawia. Pewnie szkoła załatwiła sprawę pomiędzy rodzicami, żeby tego nie roztrząsać i nie robić afery – mówi kobieta.

Wszystkiemu przeczy dyrektor placówki, Zdzisław Pilarski, który o zdarzeniu dowiedział się tuż po jego zajściu od wychowawczyni czwartej klasy. To właśnie jej uczniowie mieli widzieć seks w szatni. Jego zdaniem jednak do niczego nie doszło, a skończyło się jedynie na obściskiwaniu się, co źle zinterpretowali 10-latkowie.

 – Według mojej wiedzy nie było żadnego seksu, a uczniowie przyznali, że jedynie się obściskiwali. Takie rzeczy zdarzają się w szkole, a małe dzieci różnie to interpretują – mówi Pilarski.

Dyrektor poinformował też, że sprawy sądowi rodzinnemu nie zgłosił, gdyż po prostu nie ma pewności, do czego właściwie doszło. Oświadczył, że psycholog i wychowawcy klas badają wciąż całe zdarzenie.

 – Ciągle badamy, co się stało. Włączyliśmy w to psychologa i wychowawców obu klas. Ale jeśli rodzice woleli z tym pójść do gazety, to raz jeszcze to sprawdzimy. I wtedy zgłosimy. Wiem, że mam taki obowiązek. W szkole jest monitoring, ale w szatni akurat nie mamy kamer – tłumaczy dyrektor zespołu szkół.

Rodzice młodych świadków są oburzeni działaniami dyrektora i twierdzą, że ten bagatelizuje całą sprawę. Domagają się kary dla gimnazjalistów, których nakryły ich dzieci w szatni. Według szkolnego regulaminu, parze grozi co najwyżej upomnienie i nagana.

 – Samo uprawianie seksu nie jest przestępstwem. Gdy odbywa się to w miejscu publicznym, osoby narażają się nadto na odpowiedzialność z tytułu wykroczenia za nieobyczajny wybryk lub za zakłócanie porządku i wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym – mówi Zbigniew Fąfera z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Część dzieci przekonuje, że para była w ubraniach.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


źródło: gazetalubuska.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również