UDOSTĘPNIJ

Program „Krzywe Zwierciadło” słynie z bardzo ostrych wypowiedzi padających głównie z ust prowadzącego Kuby Wątłego, człowieka inteligentnego i wygadanego. Szanuję go za punktowanie establishmentu i polewanie ciepłym płynem politycznej poprawności. Jednakże, w moim odczuciu, jego wypowiedź na temat dowódców powstania jest skandaliczna.

Gdy tylko pada temat Kościoła, Wątły od razu wyciąga temat pedofilii i w ten sposób kreuje wizerunek kleru w Polsce. Przymykam na to oko, ponieważ niestety polski episkopat również często gra nieczysto. Aczkolwiek, problem rodzi się, gdy dochodzi do tworzenia fałszywego obrazu historii. Wątpię, by prowadzącemu taką linię nakazał prezentować wydawca. Mam nadzieję, że Wątły dając ponieść się emocjom i kompromitując tą wypowiedzią, będzie miał jaja, by się z niej wycofać.

Kim jest zbrodniarz wojenny? Według traktatu wersalskiego, jest to osoba popełniająca działania, które naruszają prawa i zwyczaje wojenne (artykuł 228), a także bulwersujące międzynarodową moralność i powagę traktatów (artykuł 227). Od starożytności zbrodnie wojenne określano jako „barbarzyństwo wojenne”. Ograniczało je tylko prawo zwyczajowe, którego nie miał kto egzekwować. 

Używanie takich określeń to policzek nie tylko dla dowódców powstania i ich rodzin, lecz także zmarłych powstańców, którzy z pieśnią na ustach szli do boju pod rozkazami „zbrodniarzy”. Nie zagłębiając się w dysputy nad sensem powstania, chciałbym aby Wątły zwrócił uwagę na fakt, że ci młodzi ludzie ruszyli do walki, zerwani z łańcuchów niemieckiej rzeźni. Powstańcy walczyli chcąc oswobodzić Warszawę przed przyjazdem Sowietów. Stalin, będąc wyśmienitym politykiem, pozwolił się Armii Krajowej, czyli kwiatowi polskiej młodzieży, wykrwawić. Nie rozumiem, jak błędy dowództwa, mają kwalifikować ich do tytułu zbrodniarzy wojennych.

Słowa padają w 24:43