UDOSTĘPNIJ

Program „Krzywe Zwierciadło” słynie z bardzo ostrych wypowiedzi padających głównie z ust prowadzącego Kuby Wątłego, człowieka inteligentnego i wygadanego. Szanuję go za punktowanie establishmentu i polewanie ciepłym płynem politycznej poprawności. Jednakże, w moim odczuciu, jego wypowiedź na temat dowódców powstania jest skandaliczna.

Gdy tylko pada temat Kościoła, Wątły od razu wyciąga temat pedofilii i w ten sposób kreuje wizerunek kleru w Polsce. Przymykam na to oko, ponieważ niestety polski episkopat również często gra nieczysto. Aczkolwiek, problem rodzi się, gdy dochodzi do tworzenia fałszywego obrazu historii. Wątpię, by prowadzącemu taką linię nakazał prezentować wydawca. Mam nadzieję, że Wątły dając ponieść się emocjom i kompromitując tą wypowiedzią, będzie miał jaja, by się z niej wycofać.

Kim jest zbrodniarz wojenny? Według traktatu wersalskiego, jest to osoba popełniająca działania, które naruszają prawa i zwyczaje wojenne (artykuł 228), a także bulwersujące międzynarodową moralność i powagę traktatów (artykuł 227). Od starożytności zbrodnie wojenne określano jako „barbarzyństwo wojenne”. Ograniczało je tylko prawo zwyczajowe, którego nie miał kto egzekwować. 

Używanie takich określeń to policzek nie tylko dla dowódców powstania i ich rodzin, lecz także zmarłych powstańców, którzy z pieśnią na ustach szli do boju pod rozkazami „zbrodniarzy”. Nie zagłębiając się w dysputy nad sensem powstania, chciałbym aby Wątły zwrócił uwagę na fakt, że ci młodzi ludzie ruszyli do walki, zerwani z łańcuchów niemieckiej rzeźni. Powstańcy walczyli chcąc oswobodzić Warszawę przed przyjazdem Sowietów. Stalin, będąc wyśmienitym politykiem, pozwolił się Armii Krajowej, czyli kwiatowi polskiej młodzieży, wykrwawić. Nie rozumiem, jak błędy dowództwa, mają kwalifikować ich do tytułu zbrodniarzy wojennych.

Słowa padają w 24:43

104 KOMENTARZY

  1. Prowadzący gdyby żył wczasie okupacji hitlerowskiej zostałby na pewno przerobiony z tymi tatuażami na abażur lampy u jakiegoś szkopa aniołka

  2. Po pierwsze nie widać tutaj niczego skandalicznego. Nie wiem, co trzeba brać aby uznać, że wysłanie 3-4 tysięcy ludzi uzbrojonych głównie w zwykłe pistolety do walki z 16 tysiącami pełnoprawnych, doskonale wyposażonych żołnierzy niemieckich to dobry pomysł. Przy czym dowództwo powstania wielu zmusiło pod groźbą jakiegoś para-sądu do ruszenia do walki z siekierami, pałkami czy kilofami,a to zakrawa o zbrodnię. Po drugie autor tego tekstu powinien wiedzieć, że w Powstaniu Warszawskim brały udział różne organizacje i niezrzeszeni partyzanci, nie tylko AK.

  3. Koleś dobrze powiedział! Powstanie z góry było skazane na niepowodzenie, nasi dowódcy o tym wiedzieli. Nikt raczej nie stawiał na to ,że nam ruskie pomogą.Naprawdę szkoda tylko tych ludzi co oddali życie za coś co było i tak z miejsca postawione na porażkę.

  4. Tia… gratuluję zdolności przewidywania przyszłości i poczynań wrogów! Najlepiej od razu nawet teraz przyszykować sobie białą flagę na wypadek wkroczenia do Polski obcych wojsk, bo przecież… można przewidzieć co zrobią. Gratuluję logiki niewolników!!! Przewidywania logiki Adolfa Hitlera, który wydał "rozkaz nr 1", z którego wynikało, że "każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, a Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób stać się zastraszającym przykładem dla całej Europy. Skąd powstańcy mogli wiedzieć, że Niemcy, uważany za cywilizowany naród – w trakcie powstania skupią się na mordowaniu głównie bezbronnych cywili: starców, kobiet, dzieci?! Powstańcy całkowicie niedoszacowali poziomu zezwierzęcenia niemieckich okupantów – ale śmierć ponad 180.000 cywilów, to nie powstańców wina tylko tych, którzy wbrew wszelkim prawom ludzkim i boskim ich wymordowali, czyli Niemców. Teraz taka moda, że to Niemcy nie są winni, ale Polacy – bo stanęli do walki o swoje! I uwaga: te "różne organizacje", to komuniści, którzy pierwsi wołali by iść do boju, bo taki dostali rozkaz z Moskwy. Podejrzewano co się stanie – i nie mylono się.

  5. Nie trzeba być jasnowidzem, tylko umieć liczyć choćby na palcach, a jak nie wystarczy to na zapałkach, że walka kilku tysięcy ludzi z kilkunastoma tysiącami to samobójstwo. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć, że nie organizuje się dużej operacji wojskowej, gdy dysponuje się amunicją na 2-3 dni. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć co hitlerowcy zrobią z ludnością cywilną, smakując przez 4 lata hitlerowskiej okupacji i wiedząc, że w Niemczech od 11 lat panuje doktryna o "niższych narodach". Nie trzeba być jasnowidzem, że Stalin, który wielokrotnie oszukiwał polskie władze i działał na niekorzyść Polski, nie pomoże powstańcom. A dalej to już bredzisz, że szkoda odpisywać. Rozkaz Hitlera o zburzeniu Warszawy powstał PO Powstaniu Warszawskim i był to rozkaz nr.2, a nie 1. W walkach brały udział NSZ, AL, PAL, KB. Na serio uważasz, że NSZ to komuniści ? Poucz się historii i wyciągnij z niej jakieś samodzielne wnioski, bo na razie prezentujesz myślenie typowego Janusza, co myśli, że Jezus był Polakiem.

  6. Adamie Celiński poucz sie raczej Ty historii bo pleciesz takie bzdury ,że zastanawiam się kto w ogóle pozwolił Tobie skończyć podstawówkę?W dziejach Polski kilkadziesiąt bitew i wojen Polacy wygrali walcząc w mniejszości i to potężnej, I nikt nie kalkulował srając w gacie czy warto walczyć.Poczytaj sobie o wojnach ze Szwedami,Rosja,Tatarami,Kozakami chociażby.Korpus AK na dzień 1 sierpnia liczył około 50 tys żołnierzy.W Powstaniu walczyło także kilka tysięcy żołnierzy LWP ,z pomocą powstaniu szło kilkadziesiąt tysięcy AK-owców cały cza wiażac walką duże siły wroga.
    Gdyby Polska składała się z takich jak ty obywateli to dawno by już by jej nie było na mapach świata.Nie trzeba być jasnowidzem by to zauważyć

  7. Adamie Celiński poucz sie raczej Ty historii bo pleciesz takie bzdury ,że zastanawiam się kto w ogóle pozwolił Tobie skończyć podstawówkę?W dziejach Polski kilkadziesiąt bitew i wojen Polacy wygrali walcząc w mniejszości i to potężnej, I nikt nie kalkulował srając w gacie czy warto walczyć.Poczytaj sobie o wojnach ze Szwedami,Rosja,Tatarami,Kozakami chociażby.Korpus AK na dzień 1 sierpnia liczył około 50 tys żołnierzy.W Powstaniu walczyło także kilka tysięcy żołnierzy LWP ,z pomocą powstaniu szło kilkadziesiąt tysięcy AK-owców cały cza wiażac walką duże siły wroga.
    Gdyby Polska składała się z takich jak ty obywateli to dawno by już by jej nie było na mapach świata.Nie trzeba być jasnowidzem by to zauważyć

  8. Panie A. Celiński proszę wysłuchać wypowiedzi a raczej wykładu prof. Witolda Kieżuna o przyczynach i powodach ,,dlaczego wybuchło" Powstanie Warszawskie, następnie przeanalizować jak byli traktowani Polacy jako naród oraz kim w efekcie powstania ,,1000-letniej Rzeszy" mieliśmy zostać, to może pan coś pojmie o tym zrywie. Warszawa i Powstanie Warszawskie to bardzo ważny symbol naszej NIEPODLEGŁOŚCI i PATRIOTYZMU a takie indywidua które oskarżają po 70-ciu latach dowódców powstania są marginesem społecznym nie wartym wspomnienia w jakimkolwiek komentarzu a co dopiero artykule! Życzę spokojnego dnia i szczerej zadumy nad naszymi dziejami. CHWAŁA BOHATEROM WARSZAWY! /Kresowiak

  9. Krystyna Kozakiewicz Nie ukrywam twarzy, jak Pani nie umie obsługiwać facebooka, przeglądać czyjegoś profilu to niech się weźmie Pani za dzierganie, a internet zostawi dzieciom.

  10. To oburzenie wynika z nieznajomości faktów, w postaci tego co działo się na naradach KG AK przed wybuchem powstania. Każdy kto czytał poważne opracowania na ten temat, wie że dowództwo KG AK zachowywało się jak zbrodniarze lub przynajmniej jako schizofrenicy oderwani od realiów. Naprawdę muszę przytaczać słowa jednego z "bohaterów", który to rzekł iż Warszawskie ulicą spłyną krwią, że mury będą się walić i że właśnie o rzeź chodziło? Dla tych mniej oczytanych, albo opierających swoja wiedze na wikipedii, czy dokumentach z Discovery, może to być szokujące. Ale takie są fakty, chodziło o jak największe zniszczenia i rzeź, ścisłe dowództwo AK doskonale wiedziało że szans na wygraną nie ma, oczywiście inną wizją mamili swoich podwładnych. Ubzdurano sobie, ze taka rzeź i zniszczenie poruszy sumienie świata by nam w jakiś cudowny sposób pomógł uniknąć jarzma sowieckiego zniewolenia. A o jełopach, którzy mieszają powstańców z KG AK, jako by niby krytyka komendy była krytyką wszystkich powstańców…nawet nie wspominam, nie reformowalna grupa.

  11. Czyli marginesem jest spora część samych powstańców i oficerów KG AK, którzy zdawali sobie sprawę, przed czy po powstaniu, że jest ono katastrofą. Krytyczne opinie pod adresem KG AK nie biorą się znikąd. Źródłem są zwykle książki, często pisane przez uczestników powstania. Twierdzenie, że pokolenia które wtedy nie żyły i nie rozumiały tamtych czasów i sytuacji, nie mają prawa oskarżać jest jednym z najgłupszych i najczęściej powtarzanych "argumentów" w obronie powstańczego mitu.

  12. Oczywiście, czasem dzięki "ułańskiej fantazji" udawało się wygrywać, co nie zmienia faktu, ze także przegrywano tak jak w Powstaniu Warszawskim. KG AK nic nie dawało prawa do wiary w wygraną, zresztą dowództwo doskonale wiedziało, że o zwycięstwie nie ma mowy. Sami najlepiej znali swój potencjał oraz potencjał przeciwnika i jasno z tych kalkulacji wynikało, że na zwycięstwo nie ma nawet cienia szans. Szkoda, ze nie poinformowano o tym powstańców, tylko wmówiono im ze walczą o zwycięstwo i je osiągną. To się nazywa skurwysyństwo. Zatem i ja Tobie polecam kolego pouczenia się historii. 1 sierpnia, było w Warszawie 50.000 członków AK, z czego żołnierzami było około 20.000. Broni palnej posiadano dla 10% żołnierzy, z czego w dniu 1 sierpnia tylko 4% żołnierzy AK było uzbrojonych, 60 % broni została w magazynach do których nie dało się dotrzeć. Później ten stan się oczywiście poprawił, co itak za wiele nie zmieniło. Kilka tysięcy żołnierzy LWP to około 2000 którym udało się przedostać na lewy brzeg Wisły. A ilu z tych co szli na odsiecz Warszawie zdołało się do niej przebić, lub chociaż zbliżyć? Zatem i ja Tobie polecam kolego pouczenia się historii.

  13. Oczywiście, czasem dzięki "ułańskiej fantazji" udawało się wygrywać, co nie zmienia faktu, ze także przegrywano tak jak w Powstaniu Warszawskim. KG AK nic nie dawało prawa do wiary w wygraną, zresztą dowództwo doskonale wiedziało, że o zwycięstwie nie ma mowy. Sami najlepiej znali swój potencjał oraz potencjał przeciwnika i jasno z tych kalkulacji wynikało, że na zwycięstwo nie ma nawet cienia szans. Szkoda, ze nie poinformowano o tym powstańców, tylko wmówiono im ze walczą o zwycięstwo i je osiągną. To się nazywa skurwysyństwo. Zatem i ja Tobie polecam kolego pouczenia się historii. 1 sierpnia, było w Warszawie 50.000 członków AK, z czego żołnierzami było około 20.000. Broni palnej posiadano dla 10% żołnierzy, z czego w dniu 1 sierpnia tylko 4% żołnierzy AK było uzbrojonych, 60 % broni została w magazynach do których nie dało się dotrzeć. Później ten stan się oczywiście poprawił, co itak za wiele nie zmieniło. Kilka tysięcy żołnierzy LWP to około 2000 którym udało się przedostać na lewy brzeg Wisły. A ilu z tych co szli na odsiecz Warszawie zdołało się do niej przebić, lub chociaż zbliżyć? Zatem i ja Tobie polecam kolego pouczenia się historii.

  14. Schizofrenik to nie zbrodniarz wojenny. Nie można porównywać KG AK do takich bestii ludzkich jak von dem Bach-Zelewski, Reinefarth czy Kamiński (tu warto wspomnieć o zapominanej roli RONA w zbrodniach popełnionych w Warszawie)!

  15. Maciek Pe Nie zapominam o ich roli i nie przyrównuje do nich KG AK. Ja wiem, ze oni mieli dobre chęci, ale cóż…stwierdzenie, że cel uświęca środki nie jest usprawiedliwieniem dla ich decyzji. Mnie po prostu boli, że na tych najważniejszych stanowiskach znaleźli się "kolesie", a nie fachowcy.

  16. Można się sprzeczać n/t zasadności decyzji o wybuchu Powstania.Pamiętajmy jednak,że powstańcy i ich dowództwo mogli spodziewać się pomocy ze strony Rosjan.Tak,wiemy jak wiele nas od nich dzieliło; 17 sierpnia etc.Jednak z chwilą zerwania paktu Ribentrop-Mołotow i agresji Niemiec na Rosję wiele się zmieniło,a Rosja weszła w sojusz z Aliantami.Trudno było w tej sytuacji zakładać,że armia radziecka nie udzieli płonącej Warszawie wsparcia w walce ze wspólnym wrogiem.Choćby ze względu na wspomniany sojusz Rosji z Aliantami.Nie doceniono jednak skali cynizmu i bezwstydu Stalina.P.s.Tak czy owak,z polemiki tej wyłączyłbym Kubę Wątłego ponieważ jest on kompletnym nihilistą wypranym z poczucia jakiegokolwiek szacunku czy choćby tylko zrozumienia wartości,jakimi żyli powstańcy.Przecież Wątły to pupil przefarbowanych czerwonych(którzy zafundowali Superstację) a ponadto totalny błazen o mentalności Palikota!!!

  17. Remigiusz Waszkiewicz Nikt nie obwinia przecież o nic powstańców. Przed wszynaniem jednak jakiegokolwiek powstania trzeba POMYŚLEĆ. Pomyśleć, jakie mamy szanse, czy je mamy, jakie mamy uzbrojenie. Niestety Polacy lubują się w swojej romantycznej mentalności, która kazała im wszcząc powstanie listopadowe, styczniowe, a w końcu i Warszawskie. Czy Czesi lub np. Finowie by się tak zachowali. Nie, bo każdy ma rodzinę, ma dla kogo i chce żyć. Jak już robić zryw to we właściwym momencie i poprzedzone gruntowny analizą strategiczną. Raz, a porządnie jak Finowie w 1917. Niemniej, hołd tym biednym młodym ludziom poległym w Powstaniu Warszawskim się należy.

  18. To bardzo miłe słowa, ale skromność nie pozwala mi się z nimi zgodzić. Natomiast w pełni zgadzam się z fachowością historyków i uczestników powstania, na których wiedzy bazowałem:) Pozdrawiam:)

  19. Remigiusz Waszkiewicz Cóż, niektórzy posiadają zdolność przewidywania przyszłości i poczynań wrogów. Np. zastępca szefa sztabu KG AK płk. Janusz Bokszczanin, który od początku stał w opozycji do idei powstania w Warszawie, twierdząc że na sowiety nie ma co liczyć i gdy tylko rozpocznie się powstanie, Niemcy zaczną rzeź a sowiety zatrzymają swoją ofensywę. Normalnie jakiś jasnowidz, nie?

  20. Michał Rivoli Brak najmniejszych dowodów na to co pan pisze potwierdza moją tezę ,, tak trzeba było żyć w tamtych czasach a nie piepszyć dzisiaj lewacką propagandę, której celem jest niszczenie patriotyzmu i dumy z narodowych zrywów! Namawiam do poznania wspomnień prof. Witolda Kieżuna. Nawet jeżeli ktoś z powstańców warszawskich pisał jakieś takie przemyślenia to dodatkowo potwierdza że powstanie nie wszystkim opcjom było potrzebne, a najmniej lewakom i komunistom! Wiem może z moich rodzinnych wspomnień ponieważ mój ojciec stał po drugiej stronie Wisły razem ze swoimi kolegami i czekał na rozkaz wejścia do naszej stolicy i doskonale widzieli kto szkodzi nam Polakom i naszemu krajowi! /Kresowiak

  21. Bronek Szafirowicz Przepraszam uprzejmie, ale to co Pan piszę na temat komunistów jest totalną bzdurą. Powstanie równało się dekonspiracji AK i jego rozpadowi, co było na rękę każdemu komuniście. AK jako polityczny wróg komunizmu samo sprawiło mu największy prezęt doprowadzając się do zagłady, oraz do zagłady elit, które potem mogły by walczyć z reżimem komunistycznym. Nic bardziej nie ułatwiło komunistom wprowadzenia nowych porządków jak ten zryw i autodestrukcja. Jakich dowodów Pan sobie życzy? Mam podać konkretnych oficerów KG AK oraz żołnierzy wszelkich oddziałów i wydziałów, które krytykowały powstanie zanim ono wybuchło? To nie jest niszczenie patriotyzmu oraz dumy ze zrywów. Powstanie Warszawskie wymaga dogłębnego przeanalizowania i rzeczowej oceny, bez zbędnych emocji. Trzeba zrozumieć dlaczego to powstanie upadło, podobnie jak Listopadowe, Styczniowe czy insurekcja Kościuszkowska. Oraz dlaczego w Wielkopolsce się udało. Powstanie powinno być lekcją z której należy wyciągnąć wnioski. Każdy kto je trafnie wyciąga, jest od razu opluwany, bo owe wnioski przeczą mitowi powstańczemu.

  22. Michał Rivoli Jest pan zbyt ,,mądry" dla mnie, a nadal nie ma pan ani jednego dowodu na swoje wywody co jest b. charakterystyczne dla większości lewaków! Ponadto robi pan ortografy tak jak większość ludzi nie związanych miłością do Polski i języka polskiego. Może wreszcie zapozna się pan ze wspomnieniami prof. Witolda Kieżuna i posłucha dobrej rady! /Nie oczekuję więcej odpowiedzi z pańskiej strony, ponieważ jest u pana przerost pseudowiedzy nad logiką!/ Kresowiak

  23. Cutuję dodatkowy komentarz: ,, Kewin Grober ? Obserwuj ? Kierownik Sekcji w firmie Poradnictwo prawne
    Można się sprzeczać n/t zasadności decyzji o wybuchu Powstania.Pamiętajmy jednak,że powstańcy i ich dowództwo mogli spodziewać się pomocy ze strony Rosjan.Tak,wiemy jak wiele nas od nich dzieliło; 17 sierpnia etc.Jednak z chwilą zerwania paktu Ribentrop-Mołotow i agresji Niemiec na Rosję wiele się zmieniło,a Rosja weszła w sojusz z Aliantami.Trudno było w tej sytuacji zakładać,że armia radziecka nie udzieli płonącej Warszawie wsparcia w walce ze wspólnym wrogiem.Choćby ze względu na wspomniany sojusz Rosji z Aliantami.Nie doceniono jednak skali cynizmu i bezwstydu Stalina.P.s.Tak czy owak,z polemiki tej wyłączyłbym Kubę Wątłego ponieważ jest on kompletnym nihilistą wypranym z poczucia jakiegokolwiek szacunku czy choćby tylko zrozumienia wartości,jakimi żyli powstańcy.Przecież Wątły to pupil przefarbowanych komuchów.

  24. Bronek Szafirowicz Po pierwsze, ja Pana nie obrażam zarzucając Panu lewactwo czy inną orientacje polityczną. Nazywanie kogoś lewakiem, tylko dla tego, ze ma inne zdanie, jest mało ambitnym sposobem na przekonanie kogoś do swoich racji, tak samo jak pseudo argument o związku miedzy miłością do kraju a zdolnością super hiper mega poprawnego władania językiem Polskim. Nie ma w tym za grosz logiki. Słuchałem wykładów prof.Kieżunia zanim stało się to modne. Szkoda, że prof. Kieżuń przytaczając rozkaz mobilizacji, nie wspomniał o tym kto go wydał i jakie były tego konsekwencje. Napisałem wyraźnie, ze chętnie przytoczę dowody, które i tak nie zmienią Pańskiego sposoby postrzegania powstania. Zastępca szefa sztabu KG AK płk Janusz Bokszczanin który od początku stał w opozycji do idei powstania w Warszawie, twierdząc że na sowiety nie ma co liczyć i gdy tylko rozpocznie się powstanie, Niemcy zaczną rzeź a sowiety zatrzymają swoją ofensywę. Pseudowiedzą są zatem fakty podawane przez historyków. Prof.Kieżuń jest Pańskim jedynym źródłem wiedzy na temat PW? Inny są niegodni bo mają niewygodne, logiczne wnioski wyrastające z naukowej analizy faktów?

  25. Cyt: Kewin Grober ? Obserwowanie ? Kierownik Sekcji w firmie Poradnictwo prawne
    Można się sprzeczać n/t zasadności decyzji o wybuchu Powstania.Pamiętajmy jednak,że powstańcy i ich dowództwo mogli spodziewać się pomocy ze strony Rosjan.Tak,wiemy jak wiele nas od nich dzieliło; 17 sierpnia etc.Jednak z chwilą zerwania paktu Ribentrop-Mołotow i agresji Niemiec na Rosję wiele się zmieniło,a Rosja weszła w sojusz z Aliantami.Trudno było w tej sytuacji zakładać,że armia radziecka nie udzieli płonącej Warszawie wsparcia w walce ze wspólnym wrogiem.Choćby ze względu na wspomniany sojusz Rosji z Aliantami.Nie doceniono jednak skali cynizmu i bezwstydu Stalina.P.s.Tak czy owak,z polemiki tej wyłączyłbym Kubę Wątłego ponieważ jest on kompletnym nihilistą wypranym z poczucia jakiegokolwiek szacunku czy choćby tylko zrozumienia wartości,jakimi żyli powstańcy.Przecież Wątły to pupil przefarbowanych czerwonych(którzy zafundowali Superstację) a ponadto totalny błazen o mentalności Palikota!!!

  26. Cyt: Kewin Grober ? Obserwowanie ? Kierownik Sekcji w firmie Poradnictwo prawne
    Można się sprzeczać n/t zasadności decyzji o wybuchu Powstania.Pamiętajmy jednak,że powstańcy i ich dowództwo mogli spodziewać się pomocy ze strony Rosjan.Tak,wiemy jak wiele nas od nich dzieliło; 17 sierpnia etc.Jednak z chwilą zerwania paktu Ribentrop-Mołotow i agresji Niemiec na Rosję wiele się zmieniło,a Rosja weszła w sojusz z Aliantami.Trudno było w tej sytuacji zakładać,że armia radziecka nie udzieli płonącej Warszawie wsparcia w walce ze wspólnym wrogiem.Choćby ze względu na wspomniany sojusz Rosji z Aliantami.Nie doceniono jednak skali cynizmu i bezwstydu Stalina.P.s.Tak czy owak,z polemiki tej wyłączyłbym Kubę Wątłego ponieważ jest on kompletnym nihilistą wypranym z poczucia jakiegokolwiek szacunku czy choćby tylko zrozumienia wartości,jakimi żyli powstańcy.Przecież Wątły to pupil przefarbowanych czerwonych(którzy zafundowali Superstację) a ponadto totalny błazen o mentalności Palikota!!!

  27. Bronek Szafirowicz Polecam prace takich autorów jak: Kirchmayer, Zychowicz, Wieczorkiewicz, Żenczykowski, Iwanow, Ciechanowski oraz kilku innych. Ich prace są moimi dowodami, ale dla Pana oczywiście jest to pseudowiedza.

  28. Bronek Szafirowicz Wspomniałem już powyżej o płk.Januszu Bokszczaninie. Przecież powstanie było wymierzone politycznie w sowietów o czym świadczy najlepiej depesza KG AK wysłana do Londynu 31.07.1944. Szeregowi powstańcy liczyli na pomoc sowietów, natomiast KG AK zdawała sobie sprawę, że sowiety nie pomogą. Jak można było tak myśleć, po 17 września, Katyniu, Lwowie i Wilnie ? Nie bardzo rozumiem sens cytowania tak odrealnionej wypowiedzi.

  29. Michał Rivoli Czy uważasz, że armia podziemna powinna opuścić tę armię cywili, co rwała się do walki, bo miała zwyczajnie tego co było, tego upodlenia, zwyczajnie dość!? To właśnie byłaby zdrada! Przecież świadkowie mówią – ludzie rwali się do walki – to było spontaniczne. Tę spontaniczność wykorzystała lewica żydowska, która współpracując z Moskwą, często agenturalnie – dawała mocny impuls do walki. Komunistyczne radio nadawało audycje zagrzewające do walki. Warszawę wymordowali Niemcy, wraz z komunistami, z sowietami pospołu – i teraz przedstawiciel tejże lewicy śmie mówić, że wszyscy ci, co nie opuścili w tych dniach mieszkańców Warszawy, nie rozkazali się wycofać, czy może nawet by pozwolili zamienić Niemcom Warszawę w twierdzę, którą sowieci zniszczyliby tak samo jak się niszczy twierdzę, ludzie – którzy starali się walczyć najlepiej jak potrafili, są dla niego… zdrajcami. Bo może sami powinni się od razu zabić, żeby potem na taki ogrom realnie morderczej pracy, resortowych tatusiów przywiezionych na czołgach moskiewskich nie narażać!?

  30. Michał Rivoli poczytaj i posłuchaj wypowiedzi Profesora Prof. Witold Kieżun ówcześni młodzi warszawiacy i bez rozkazów dowódców chwyciliby za broń. Ale co wy dzisiejsza młodzież wychowana przez PRL-owskich nauczycieli historii możecie wiedzieć o tamtych czasach i wartościach ???

  31. Remigiusz Waszkiewicz Jaką armię cywili? Owszem, ludzie rwali się do walki, ale nie podjęli by jej bez wydania rozkazu przez dowództwo. Ludność Warszawy jak i AK, nie bardzo przejmowało się nagabywaniem rosyjskich radiostacji i działaniami sowieckiej agentury. Zdrajcami raczej określa decydentów z KG AK, którzy przy znajomości faktów, wykazali się ignorancją i totalnym brakiem kompetencji do zajmowanego stanowiska. Proponuje poczytać więcej na ten temat, wszystko jest w książkach. Niestety dla Pana, wiedza z książek przeczy mitom o powstaniu. Cały proces decyzyjny i nastroje panujące w KG AK są bardzo dobrze opisane, zarówno w oparciu o wspomnienia uczestników jak i w oparciu o stenogramy z narad KG AK. Proponuje się z tym zapoznać, aż włos się jeży na głowie.

  32. Krystyna Kozakiewicz Więcej niż się szanownej nieomylnej Pani wydaje. Z książek można się bardzo dużo dowiedzieć, zarówno na temat faktów jak i nastrojów społecznych. Przepraszam, a Panią kto uczył historii jak nie PRL-owscy nauczyciele? Żołnierze AK nie chwycili by za broń, bez rozkazu. Zresztą broni było jak na lekarstwo i większość była w magazynach. Uważa Pani młodych Warszawiaków tego okresu za debili, którzy z własnej woli, rzucili by się na gniazda Niemieckich CKMów uzbrojeni w siekiery i łomy? To ze dowództwo ich do tego posłało to inna sprawa. Przez żołnierzy AK, dowództwo było postrzegane jako grupa ludzi, która wie co robi. Jeżeli posyłają nas do walki, to dlatego ze da się zwyciężyć. KG AK nawet nie wspomniało im, ze idą na pewną śmierć, że nie ma nawet minimalnych szans na zwycięstwo. Wypowiedzi prof.Kieżunia znam. Ja polecam zapoznać się z pracami takich autorów jak: Kirchmayer, Zychowicz, Wieczorkiewicz, Żenczykowski, Iwanow, Ciechanowski i jeszcze kilku innych by się znalazło. Z Pani stanowiska wynika, ze nie czytała Pani prac żadnego z powyższych autorów. Więc dalsza polemika z Panią jest zbędna, skoro będzie Pani histeryzować za każdym razem gdy przytoczę jakiś fakt, poparty w dokumentach i wspomnieniach samych powstańców i Warszawiaków.

  33. Michał Rivoli Przez lata Warszawa była ośrodkiem oporu, siedzibą Komendy Głównej A.K., Rady Jedności Narodowej, Delegata Rządu, stolicą Polski Podziemnej. Tu było ok. 45 000 zorganizowanych żołnierzy, największa siła w kraju – armia cywili. Oryginalny plan powstania powstał jeszcze za życia gen. S. Roweckiego-Grota i zakładał szybkie wypchniecie Niemców z Warszawy, ale nie bitwę. Celem i ideą przewodnią planu była ?ochrona ludności przed wymordowaniem i miasta przed zniszczeniem?. Hitlerowski gubernator dystryktu warszawskiego Fisher wydał zarządzenie stawienia się 100 000 ludzi do robót fortyfikacyjnych. Również Komendant Okręgu Warszawa-miasto płk. Chrusciel-?Monter? (w latach 1936-38 wykładowca taktyki w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie- w cywilu doktor praw) tego dnia wydał rozkaz ?Alarmu? do Powstania (odwołany następnego dnia przez gen. Bora). 29 lipca ukazała się odezwa płk. Juliana Skokowskiego (dowódca lewicowego PAL-u), mówiąca o (!) ucieczce gen. Bora wraz ze sztabem z Warszawy, wobec tego on obejmuje dowództwo nad wszystkimi podziemnymi oddziałami w stolicy!!!

    Wieczorem następnego dnia radio Moskwa, a dzień później radiostacja polskich komunistów -Związku Patriotów Polskich ?Kościuszko? wzywają ludność Warszawy do walki : ?Ludu Warszawy. Do broni!?.

    Manifest PKWN określał komunistyczną KRN jako jedyne legalne źródło władzy w Polsce, natomiast Rząd Emigracyjny w Londynie i jego Delegat w kraju jest władzą samozwańczą i nielegalną. 30 lipca przybył do gen. Bora emisariusz Jan Nowak-Jeziorański z pesymistycznymi wieściami o niemożliwości zrzucenia brygady spadochronowej, większych zrzutów broni, porozumienia z Sowietami- dodając, że Polska jest w rosyjskiej strefie wpływów i będzie okupowana przez Armię Czerwoną. Szybko jednak zrozumiał, że przybył za późno. Jednocześnie ogłoszono o wyjeździe Mikołajczyka do Moskwy, Powstanie mogło tylko pomóc premierowi we wznowieniu stosunków dyplomatycznych. Gen. Bór poprosił delegata Jankowskiego o zatwierdzenie decyzji o wybuchu powstania. D-ca A.K., Delegat Rządu, po naradzie z gen. Pełczyńskim i gen. Okulickim w obecności mjr. Janiny Karasiównej, ?Haka? ,?Bronka? (szef łączności wewnętrznej), na wniosek ?Montera? podjęli decyzję o godzinie ?W? – na 1 sierpnia godz. 17.00. Płk. Iranek-Osmecki (szef wywiadu) przybył już po wydaniu decyzji (łapanki, godzina policyjna) i zaczął podważać meldunek ?Montera? o załamaniu się oporu niemieckiego, wskazując na napływające nowe jednostki pancerne. Podobny meldunek przekazał płk.dypl. K.Pluta-Czachowski ?Kuczaba? szef V oddz. łącznosci operacyjnej, Bór odparł: ?Stało się. Jest już za późno, aby decyzję odwołać?. I tak zaczęło się Powstanie.

  34. Michał Rivoli a czym różni się członek AK od żołnierza AK?Może douczyz mnie i grono zainteresowanych?Widze że nie masz zielonego pojecia o tym co piszesz

  35. Michał Rivoli a czym różni się członek AK od żołnierza AK?Może douczyz mnie i grono zainteresowanych?Widze że nie masz zielonego pojecia o tym co piszesz

  36. Remigiusz Waszkiewicz Wszystko to prawda, bez spornie. Ale proszę pamiętać o konsekwencji wydania przez "Montera" rozkazu mobilizacji 28 lipca. Oraz o tym iż nie miał on uprawnień do podjęcia takiej decyzji, czyli wykazał się samowolką, za którą powinien ponieść konsekwencje, bez względu na jego wcześniejsze zasługi. Nie on był komendantem i nie w jego gestii leżała decyzja o podjęciu mobilizacji. W efekcie zakonspirowani żołnierze AK albo nie przyszli do pracy lub wcześniej się z pracy zerwali, co nie uszło uwadze szpiclom i Niemieckim kierownictwom poszczególnych zakładów pracy. W efekcie AK zostało przez ową samowolkę zdekonspirowane a "Bór" został w pewnym sensie zapędzony w kozi róg. Wiedział, że kwestią dni jest wyłapanie wszystkich zdekonspirowanych. Pod naciskami Okulickiego i Pełczyńskiego, w końcu wydaje decyzję o wybuchu Powstania. Był jeszcze plan wyprowadzenia zdekonspirowanego AK do Kampinosu, by tam prowadzić dalszą walkę. Ale słabość charakteru w parze z naciskami zastępcy komendanta i jego szefa sztabu dały taki efekt jaki znamy. ?ochrona ludności przed wymordowaniem i miasta przed zniszczeniem? To jest podstawowe założenie planu "Burza", nie wydaje się Panu iż wywoływanie powstania w Warszawie, było zaprzeczeniem tego założenia.? A wracając do "Montera", gdyby nie jego samowolka, KG AK miała by wpływ na wybór odpowiedniego momentu do rozpoczęcia walk. Owy moment miał nastąpić w momencie zaistnienia trzech zdarzeń: przygotowania artyleryjskiego, wykonania przez AC manewru oskrzydlającego na Warszawę oraz zajęciu Pragi w celu zdobycia podejść do mostów i samych mostów w efekcie. Gdyby walki rozpoczęły się w tym momencie, szanse na szybkie przepędzenie Niemców stały by się w jakiś sposób realne. Oczywiście nie sposób zgadnąć, czy sowieci szturmując Warszawę, nie zatrzymali by się na wieść o wybuchu powstania. Jest to raczej mało prawdopodobne, jeżeli popatrzymy na przykład Lwowa i Wilna gdzie AC ramie w ramię z AK walczyła przeciwko Niemcom a potem rozprawiła się z AK. Ten sam scenariusz był realny w Warszawie i gdyby stał się rzeczywistością, wielu z tych co polegli mogło by żyć i pracować nad odbudową Polski a i Warszawa doznała by mniejszych zniszczeń. Uniknięto by na pewno planowego wyburzania do fundamentów najistotniejszych dla Polaków obiektów historycznych i użyteczności publicznej. Podsumowując, "Monter" jest tym, którego w pierwszej kolejności należało by oskarżać za katastrofę powstania, gdyż uniemożliwił rozpoczęcie powstania w momencie dla nas najodpowiedniejszym.

  37. Aldek Szymański Tym, że żołnierz zajmuje się sprawami wojskowymi, a członek wszelkimi innymi sprawami nie związanymi z bezpośrednią walką z bronią w ręku. Widzę, ze Ty masz pojęcie na temat wszystkiego i wszystkich. Ze wszystkimi dyskutujesz na temat niuansów terminologicznych, zamiast o faktach? Zresztą, skoro ja nie mam zielonego pojęcia o tym co piszę, a przytaczam precyzyjniejsze dane niż Ty, to znaczy, ze wiesz jeszcze mniej ode mnie.

  38. Aldek Szymański Tym, że żołnierz zajmuje się sprawami wojskowymi, a członek wszelkimi innymi sprawami nie związanymi z bezpośrednią walką z bronią w ręku. Widzę, ze Ty masz pojęcie na temat wszystkiego i wszystkich. Ze wszystkimi dyskutujesz na temat niuansów terminologicznych, zamiast o faktach? Zresztą, skoro ja nie mam zielonego pojęcia o tym co piszę, a przytaczam precyzyjniejsze dane niż Ty, to znaczy, ze wiesz jeszcze mniej ode mnie.

  39. Michał Rivoli kulam ze śmiechu czytając Twe wyjaśnienia czym różni się członek AK od żołnierza AK.Większej głupoty w życiu nie czytałem

  40. Aldek Szymański To mało czytasz. Chcesz coś głupszego przeczytać? Napisz sobie autobiografię i ją przeczytaj. Spytałbym, co w tym jest takiego głupiego, ale widzę, ze jesteś takim typem po którym nie można się spodziewać polemiki na poziomie. Zresztą, krytykuje mnie ktoś, dla kogo realia wojen XVll i XX wiecznych się nie różnią, to jest dopiero głupie.

  41. Bronek Szafirowicz Skoro jestem marginesem niewartym ani jednego komentarza, to na jaką cholerę wyskrobał Pan aż 4 ? Mieszasz Pan fakty i pojęcia. Krytyka słabej organizacji i brak zdrowego rozsądku taktycznego dowództwa Powstania Warszawskiego nie oznacza krytyki samych powstańców. Dla mnie to wspaniali ludzie, pełni odwagi i poświęcenia i wiem doskonale, że dzisiejsza młodzież nie miałaby nawet w 1/100 tyle charakteru, aby złapać za broń i walczyć z wrogiem. Ale wiem też, że posyłanie "armii" do boju, w której jakąkolwiek broń ma 10% walczących, w dodatku często po kilka pocisków, to durnota i sprowadzenie śmierci na tych wspaniałych ludzi. Pewnie teraz jestem lewakiem albo żydem ? To łyknij pan coś na nadciśnienie, bo powiem, że ja się brzydzę lewactwem. A jeszcze bardziej brzydzę się doktrynerstwem i to w temacie, który wymaga obiektywnego, wielopłaszczyznowego myślenia.

  42. Napisz lepiej swą autobiorafię co robsiz dla pamięci hitorii i kultury jakie maz osiąnięcia a potem możemy polemizować.Z chęcią mogę podyskutować z Tobą nt. walk Polaków w XX wieku kiedy to w mniejszości osiagaliśmy sukcey z przeważającymis siłami wroga

  43. Aldek Szymański Uwieczniam Warszawę i jej blizny na zdjęciach dla potomnych oraz zajmuję się eksploracją. A co najważniejsze, czytam o Polskiej historii i podchodzę do niej krytycznie. Krytycznie nie znaczy negatywnie. Bez krytyki, nie da się wyciągnąć wniosków z danego zdarzenia historycznego i uniknąć popełnienia błędu w przyszłości. To, ze udawało się wygrywać z liczniejszymi przeciwnikami, nie oznacza, ze jest to reguła. Na każde zwycięstwo i klęskę Polskiego oręża wpływała masa czynników, zależnych i niezależnych od nas. Zgadzamy się w tym, ze czasem mimo dysproporcji wygrywaliśmy lub przegrywaliśmy i co w związku z tym?

  44. Michał Rivoli "Oraz o tym iż nie miał on uprawnień do podjęcia takiej decyzji, czyli wykazał się samowolką," Proszę pamiętać, że Monter był wykładowcą taktyki. Decyzję podjął więc nie jakiś amator, ale człowiek, który miał takie a nie inne meldunki, który widział uciekających Niemców i nadchodzących sowietów. Mężczyzna w takiej sytuacji musi takie decyzje podejmować szybko i samodzielnie – więc gdyby nie miał takich uprawnień, nikt by go nie posłuchał, tak jak nie posłuchano komunistów, którzy zaczęli nawoływać do jeszcze wcześniejszej walki. Za całą tą sytuację odpowiadają wyłącznie Niemcy, jako realizatorzy zbrodni, i komuniści – jako jej inspiratorzy.

    Nad tymi szczegółami, o które się spieramy, bez takich już dylematów decyzje o losie Warszawy podjęto już dużo wcześniej – tyle że nikt o tym nie wiedział. Kiedy Roosevelt z Churchillem i Stalinem podzielili się strefami wpływów jesienią 1943r. w Teheranie, Polska w sensie politycznym wojnę już przegrała. Z powodów geograficznych Polska znalazła się w strefie sowieckiej. Przywódcy Narodu, tak spiskujący w podziemiu, jak i ci w Londynie i w szeregach wojska na obczyźnie, wiedzieli czego można się było spodziewać od Sowietów. Katyń, Syberia, zdradzieckie aresztowania współdziałających z Armią Czerwoną jednostek AK i ujawniających się podziemnych władz – nie pozostawiały niedomówień.

    Dla Hitlera, Warszawa jako miasto i stolica Polski musiała przestać istnieć – więc to, o co oskarża się dowództwo Powstania, o sprowokowanie Hitlera do mordu na Warszawie – to dziecinada. Hitler miał jeszcze wtedy nadzieję, że siądą z nim do negocjacji i nie zniszczą Berlina – ustalą teren nowych Niemiec po wojnie.

    Likwidując Warszawę – najpierw czyniąc z niej o czym mało kto wie – Obóz Koncentracyjny Warszawa,

    "KL Warschau (niem. Konzentrationslager Warschau) ? nazistowski niemiecki obóz koncentracyjny na terenie Warszawy, będący jednym z elementów[3] realizacji planu zniszczenia 95% powierzchni zabudowanej stolicy, określanego jako tzw. "Plan Pabsta"[4], który przewidywał ostateczne zniszczenie Warszawy jako stolicy Polski.

    W miejscu miasta hitlerowcy zamierzali wybudować "Nowe niemieckie miasto Warszawa" (niem. "Die neue deutsche Stadt Warschau" ) przeznaczone dla elity niemieckiej. "

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Warschau_(KL)

    potem likwidując Getto, a następnie zamieniając w twierdzę przeciwko sowietom – Hitler miał do zrealizowania główny cel, jakim było kompletne zniszczenie Warszawy.

    By to zrobił, nawet gdyby Powstanie nie wybuchło – bo bez Warszawy na mapie, mógł się układać z sowietami o nową granicę na Wiśle, dla swoich przegranych Niemiec. Taki miał plan – i tak go zrealizował. Sowieci zatrzymali się przed Wisłą – a Hitler miał zniszczyć Warszawę – by ktoś z nim chciał usiąść do stołu rozmów o nowych granicach. Hitler zrobił swoje, wyręczając sowietów, a tym wcale nie chciało się wcześniejszego zakończenia wojny, tylko marszu na Europę, oszukali go – więc się na Wiśle nie zatrzymali. A potem – była zimna wojna.

  45. Wniosek Michale jest oczywisty- nie zawsze siła i uzbrojenie decyduje o sukcesie. A wracając do nazwania przez tego wytatułowaneo matoła dowódców AK zbrodniarzami proponuję mu rozmowy chociaż z kilkoma powstańcami,,to powiedzą mu co o tym myślą.Mam wywiaddy z wieloma powstańcami i ŻADEN powtarzam ŻADEN tak nie nazwał swego dowócy zbrodniarzem a na me pytania czy poszli by znowu walczyć znając konekwencje opowiadali,że NIE ZAWACHALIBY IĘ ANI MINUTY IĆ W BÓJ
    Tego ten pajac wytatułowany nie wie bo nie zna mentalności ówczesnych warszawiaków Powstanie z rozkazu czy bez i tak wybuchnąć musiało.O tym powie mu każdy były powstaniec i ówczesny mieszkaniec polskiej stolicy

  46. Aldek Szymański To akurat nie jest najlepszy argument. Ten sam sposób rozumowania działał u żołnierzy służby zasadniczej, którzy kocenie, po latach wspominali z sentymentem. Tak samo działa to w przypadku powstańców, mimo tragizmu tamtych dni, wspominają je z sentymentem, bo to dni ich heroicznej i tragicznej młodości. Szczególnie, ze ludzki umysł ma w swojej naturze marginalizowanie negatywnych wspomnień i uwydatnianie tych pozytywnych. Nawet żołnierze, którzy nie zgadzali się z ideą powstania i byli jego przeciwnikami, mimo swojego negatywnego stosunku szli do walki. Skoro już itak się zaczęło, to innego wyboru nie mieli, godzili się z zaistniałą sytuacją. Ja jednak trafiałem na wypowiedzi powstańców, którzy jednak mieli poważne wahania, czy znowu by poszli w bój. Powstanie musiało wybuchnąć, bo tacy a nie inni ludzie zajmowali stanowiska decyzyjne w KG AK. Gdyby los był dla nas łaskawszy i nie złapano by "Grota", to kto wie jak wydarzenia by się dalej potoczyły.

  47. co ty porównujesz kocenie z powstaniem?I nie gdybaj co by było bo gdyby na początku lipca 1944 roku ze stolicy nie odesłanoby kilkuet pm-ów i gdyby Sosabowski tu z 1 brygadą wylądował to by….

  48. Aldek Szymański Nie, tylko opisuje działanie ludzkiego mózgu. Przykład może Ci się nie podobać, co nie zmienia faktu iż taki mechanizm funkcjonuje. Sosabowski by nie wylądował bo by tu nawet nie doleciał z dwóch powodów. Z przyczyn technicznych oraz politycznych. Brytyjczycy już mieli plany na wykorzystanie spadochroniarzy Sosabowskiego.

  49. A jak technicznie nadlatywało po kilkaset Lancasterów Michale?Nie twórz więc bajek że nie było technicznych możliwości:)

  50. Aldek Szymański Liberatory i Halifaxy leciały do Polski z Włoch, posiadały uzbrojenie defensywne, wyższy pułap a mimo to ponoszono straty. Sosabowski jeżeli został by do Polski wysłany, musiał by lecieć z Wielkiej Brytanii, przelatując nad terenami III Rzeszy, czyli terenami najbardziej nasilonymi artylerią przeciwlotniczą na świecie. Nie wspominam już o Luftwaffe, dla której powolne C-47 wyładowane żołnierzami i ciągnące za sobą ociężałe szybowce wyładowane sprzętem, były by bardzo łatwym celem. A co najważniejsze ich zasięg, nawet gdyby leciały bez obciążenia nie pozwalał by im na powrót do Anglii. Zatem nie było technicznych możliwości.

  51. Luftwaffe w tym okresie było już niesamowicie mizerne.A transportowce latają w eskorcie myśliwców.W sierpniu wojska alianckie były już dawno we Francji,we Włoszech i nie było żadnych problemów ,które wymyślasz

  52. Remigiusz Waszkiewicz AK miało precyzyjnie sprecyzowany moment rozpoczęcia Powstania. Miało ono wybuchnąć, gdy stwierdzone zostanie przygotowanie artyleryjskie, zajęcie Pragi i przede wszystkim podejść do mostów oraz manewr oskrzydlający AC na Warszawę. Te trzy zdarzenia musiały wystąpić razem, by można było rozpocząć powstanie zgodnie z planem i założeniami akcji "Burza". Błędnie stwierdzono przygotowanie artyleryjskie, które w rzeczywistości było ostrzałem związanym z bitwą pancerną pod Radzyminem, którą AC przegrała. Błędnie zinterpretowano sowieckie czołgi na Pradze, które okazały się tylko zwiadem, a nie próbą zdobycia Pragi. Manewr oskrzydlający w ogóle nie nastąpił. Mimo błędnej interpretacji zdarzeń, z perspektywy KG AK wystąpiły dwa zdarzenia z trzech, które miały być sygnałem do rozpoczęcia walk. A miały wystąpić trzy! Tym bardziej, "Monter" nie miał prawa podejmować samowolnej decyzji, mimo iż wykładał taktykę i miał doświadczenie. W tym momencie zachował się delikatnie mówiąc nieodpowiedzialnie. Wojsko jest wojskiem, dlatego że jest instytucją zhierarchizowaną i zdyscyplinowaną. Jeżeli każdy żołnierz, tak jak "Monter" znajdował by jakiś powód by zignorować rozkazy i dopuszczać się samowolek, to nie było by żadnej możliwości kierowania armią. Żołnierz ma wykonywać rozkazy, nawet jeżeli są głupie, a nie kwestionować je i podejmować samowolne decyzje. Powstańcy, mimo iż dostali głupi rozkaz, bez dyskusji go wykonali w przeciwieństwie do wszystkowiedzącego "Montera". Plan Pabsta był raczej ostatnią rzeczą o jaką Niemcy się martwili w lecie 1944 roku, kiedy cofali się na wszystkich frontach.
    O KL Warshau czytałem. Zarówno, idea budowy obozu koncentracyjnego w Warszawie, jak i jej burzenie i realizowanie planu Pabsta, to były tylko plany, które w lecie 1944 były już nieaktualne z racji przegrywania wojny przez III Rzesze. A wyburzanie Warszawy po powstaniu, było karą za wywołanie go, a nie podwalinami pod budowę "Neue deutsche Stadt Warschau". Gdyby nie wybuch powstania, oddziały AC z marszu szturmowały by Warszawę i Hitler nie miał by czasu na planowe wyburzanie Warszawy. Gdyby rozpoczęto powstanie zgodnie z planem, spieprzonym przez bohaterskiego "Montera", mógłby się powtórzyć scenariusz Lwowski i Wileński. Niemcy byli by zmuszeni do walki z przeważającą AC wspieraną przez AK na przedmieściach Warszawy, oraz z AK którą mieli za plecami, wewnątrz miasta. A potem i tak była by zimna wojna.

  53. Aldek Szymański Mizerne? To ze stracono panowanie w powietrzu, nie znaczy, ze Luftwaffe było mizerne. W samym 1944 Niemcy zdołali wyprodukować 12.000 Bf-109, nie wspominając już o tysiącach innych samolotów. W grudniu 1944 roku, Niemcy zdołali zgromadzić do jednej operacji lotniczej ponad 1000 samolotów, mowa o operacji "Bodenplatte". Więc określenie Luftwaffe w roku 1944 jako niesamowicie mizernej siły, jest niewłaściwym określeniem. Czym innym są braki w zaopatrzeniu i w wyszkolonych kadrach, które osłabiały potencjał Luftwaffe w 1944, niemniej, była to nadal poważna siła z którą należało się liczyć, gdyby było inaczej, eskorta nie była by potrzebna bombowcom. Fakt, zasięg mustangów pozwalał im na przelot z Anglii do Warszawy i z powrotem, ale Dakoty nadal nie były by w stanie wrócić. Pod drugie, obciążane dakoty latały na niskim pułapie, będąc łatwym celem dla artylerii przeciwlotniczej, przed którą nawet Mustangi, Dakot nie mogły osłonić. Prędkość przelotowa Dakoty wynosiła 291km/h, a przy dodatkowym obciążeniu w postaci 3,5 tonowego szybowca , prędkość jeszcze bardziej malała. Dla artylerii przeciwlotniczej strzelanie do Dakot było by jak ćwiczenia. Sam się zastanów, czy tak powolne i obciążane maszyny, były by w stanie, pokonać dystans blisko 1500 km w jedna stronę, z czego 1000 km nad terenami Rzeszy i pod ostrzałem artylerii, nie wspominam o pokonaniu tej trasy w drugą stronę. Kolejna kwestia, brygada Sosabowskiego zaczęła się szkolić na C-47 i szybowcach im dedykowanych, w lipcu 1944! A najistotniejszą kwestią są plany Brytyjczyków co do przeznaczenia brygady.

  54. Co ty się uparłeś na ta Anglię?Sprawdz sobie gdzie w sierpniu byli alianci i ile Luftwaffe miało sprawnych myśliwców w GG chociażby a nie pisz mi ile w całym 1944 wyprodukowano.Zobazc jakie mocne było Luftwaffe skoro głównymi bombowcami były w Warszawie Ju-87 B a od września nad stolicą rządzili Rosjanie.

  55. Wiesz w ogóle na czym polega szkolenie spadochroniarskie?Ile trwa nauka wyskakiwania z samolotu? Wiesz kto pilotuje samoloty transportowe? Wiesz na czym polega desant spadochronowy? Wiesz kiedy powstała brygada i ile się szkoliła?

  56. Aldek Szymański Bo brygada Sosabowskiego była w Anglii. Nie mówimy o lataniu nad samy GG, ale o przelocie z Anglii do GG, po drodze jest jeszcze III rzesza jakbyś nie zauważył, która z oczywistych względów była lepiej broniona niż niebo nad GG. Użycie Ju-87 nad Warszawą nie przedstawia słabości Luftwaffe. Fakt, Ju-87 w roku 1944 był maszyną przestarzałą. Nad Warszawą, Niemcy nie potrzebowali lepszych maszyn, skoro AK nie miało artylerii przeciwlotniczej, dlatego użyto właśnie tego modelu, nie było potrzeby angażowania nowocześniejszych maszyn, bardziej potrzebnych w innych miejscach. Zresztą przebieg powstania, potwierdza, ze Ju-87 doskonale wywiązał się z zadań jakie postawiono mu w Warszawie. We wspomnianej operacji "Bodenplatte, nie użyto nawet jednego Ju-87, tylko Ju-88 i 188. Nawet jeżeli Luftwaffe była by jak to określiłeś mizerna, to i tak zapora artylerii przeciwlotniczej, była nie do pokonania dla tak powolnych maszyn jak wyładowany C-47 ciągnący za sobą wyładowany szybowiec. Równie dobrze mogli lecieć Albatrosami z pierwszej wojny.

  57. Aldek Szymański Z grubsza wiem, tylko jaki to ma związek z tym, że technicznie i politycznie nie było możliwe wykonanie przelotu tak dużej formacji do okupowanej Polski? Nie odwracaj kota ogonem.

  58. Przerzucenie z Angli kilku tysięcy żołnierzy do Francji lub Włoch i stamtąd do Warszawy lub w jej okolice nie jest problemem technicznym.Można to zrobić w kilka dni.O szczelności artylerii przeciwlotniczej na polskich terenach wiem doskonale bo badam temat o wielu lat np. w bazach Kriesmarine które miały mizerną nieamowicie skutecznośc zestrzeleń mimo kilku linii obronnychTakich ilości baterii w Warszawie nie było Niemcy we wrześniu nie mieli nic do powiedzenia,sowieci latali nawet na 60 metrach a Niemcy bardzo potrzebowali bombowców i myśliwców ale niestety nie mieli.Polecam książki Memerlinga.Nie mieli czym latać i brali staruchy jak Ju-87 B Trasa z Brindissi była praktycznie bez artylerii przeciwlotniczej więc kitu nie wciskaj o niemożliwościach technicznych przelotu na pomoc powstaniu Tereny w Kampinosie kontrolowane przez AK dokonale nadawały sie do wydesantowania tam i pózniejj do ataku na Warszawę razem z AK Kampinos

  59. Aldek Szymański Czy by wystartowali z Anglii, czy Francji to itak trasa prowadziła przez tereny Rzeszy. Nie dociera do Ciebie z jaką prędkością i na jakiej wysokości ten lot by się odbywał i jakie były by tego skutki? To skoro było to takie realne, to dlaczego w efekcie nie wysłano brygady? A nawet, gdyby jakimś cudem dotarli do GG i znaleźli się w Warszawie to co by to zmieniło? Powstanie a raczej rzeź miasta i jego mieszkańców trwała by po prostu kilka tygodni dłużej. Zamiast dziś czcić 63 dni chwały, czcili byśmy 93 dni chwały, zapalali dodatkowe znicze na grobach wyrżniętej brygady, zachwycali się zdobyciem kilku obiektów więcej i tyle. Niemcy z milczącą aprobatą sowietów i tak by stłumili powstanie. Brygada Sosabowskiego była by kolejnym prezentem dla Stalina, ułatwiającym komunizacje Polski.

  60. Pytasz mi się dlaczego nie wysłano brygady choć Ty i ja dobrze wiesz,że Anglicy mieli dla nie inne przeznaczenie. Doskonale wyposażona w broń ppanc 1 SBS utworzyła by korytarz np. z Kampinosem któręy docierałaby pomoc Pozatym gdyby tylko dogadalibymy się z Węgrami powstanie byłoby wygrane

  61. Aldek Szymański Mieli inne plany dla przeznaczenia brygady, a to wynikało z tego iż uznali za niemożliwe dostarczenie jej do Polski z powyższych powodów. Zamiast gdybać o korytarzu i Węgrach, lepiej pogdybajmy o przelocie brygady, bo puki co ciągle nie jesteś mi w stanie wyjaśnić, jak mieli by to zrobić.

  62. Michał plany były takie aby wykorzytać ją do brytykich celów a nie do PW ak Polacy chcieli.Poczytaj swe wcześniejsze wypowiedzi bo widzę że sam juz nie pamietaz o czym piszesz wczesniej:) Byłeś w wojsku w ogóle skakałes na spadochronie?Proste sprawy mam Tobie jak dziecku tłumaczyć Widzę że nie ma sensu bo nie kumasz ze przelot mógłby odbywać się na morzem gdzie Niemcy bat pplot nie posiadali EOL

  63. Poza tym w momencie wybuchu PW Anglicy doskonale wiedzieli,że 1 SBS nie poleci do Polski.Tego chyba nie muszę Tobie udowadniać bo każda książka o tej tematyce o tym mówi.Po co więc ta dyskusja skoro faktów powszechnie znanych nie znasz?Strata czasu.EOL

  64. Aldek Szymański Pamiętam co pisałem wcześniej i z mojej wypowiedzi nie wynika, żeby mi się coś pomyliło. Nie byłem w wojsku i nie skakałem na spadochronie. Zresztą co ma skakanie na spadochronie wspólnego, z możliwościami operacyjnego wykorzystania danego typu maszyny transportowej? Przelot nad morzem, faktycznie był by możliwy i zwiększył by długość lotu o około 500 km. Dobrze, czyli według Ciebie, brygada mogła tu dolecieć bez trudu, jaka część tej brygady by konkretnie dotarła? 20%? 40%? 60%? Bo mimo mimo wszystko trzeba by pokonać kilkaset km nad okupowanym terytorium, narażając się na ostrzał artylerii i ataki "mizernej" Luftwaffe. Nawet 10 myśliwców mogło by zadać poważne straty mimo eskorty. Tym bardziej, ze tak dużą formację wykryto by jeszcze nad morzem, mając czas na przygotowanie powitania. Nawet jeżeli przyjmiemy, że część brygady dotarła by do Warszawy to jej losu ani losów Powstania by nie zmieniła. To że Węgrzy nieoficjalnie i dyskretnie pomagali AK, nie oznacza że dało by się ich namówić do takiego ryzyka jakim było jawne walczenie przeciwko Niemcom. To już jest kompletne gdybologia i w dodatku dość mało prawdopodobna. To, ze my mieliśmy samobójcze pomysły, nie oznacza, ze nasze bratanki od szklanki też.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ