UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com

O sprawie zakażonych jaj informowaliśmy już w ubiegłym tygodniu. Wtedy okazało się, że do Polski trafiły kurze jajka skażone fipronilem. Choć sytuacja została opanowana, koszmar wcale się nie skończył. Właśnie wyszło na jaw, że do polskich ubojni trafiły kury, które miały kontakt z trującym środkiem.

Zgodnie z informacją podaną przez unijny System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach, do Polski na przełomie lipca i sierpnia trafiło aż 4,9 tys. kur. Te pochodziły z tych samych ferm, co skażone jaja. Kury zostały uśmiercone w jednej z dużych ubojni w woj. warmińsko-mazurskim, a tuszki drobiowe trafiły do trzech polskich miast.

Kurczaki z fipronilem kupiły hurtownie w Gdańsku, Gdyni i Nowym Dworze Mazowieckim. Jak poinformował jednak Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii, „towar został zablokowany i nie trafił do przetwórstwa”. Wszystko dzięki skoordynowanej akcji Inspekcji Weterynaryjnej i Inspekcji Sanitarnej. Nie oznacza to jednak końca koszmaru.

Teraz bowiem trzeba zbadać mięso i monitorować, czy jakiekolwiek tuszki nie zostały pominięte. Co więcej, wciąż istnieje zagrożenie, że po Europie krążą mięso i jaja ze skażonych ferm w Holandii, gdzie używano fipronilu. Sprzedawcy drobiu i jaj oraz konsumenci są proszeni o szczególną ostrożność w kontaktach z tymi towarami.

źródło: dziennik.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również