UDOSTĘPNIJ

Trwa obecnie drugie przesłuchanie twórcy piramidy finansowej Amber Gold. Kolejne zeznania Marcina Plichty wywołują coraz większe wstrząsy i sensacje. Tym razem przyznał się, z kim miał podpisywać intratne kontrakty. Sieć osób zamieszanych w aferę coraz bardziej się rozszerza.

Marcin Plichta zeznaje obecnie po raz drugi przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. Prócz tego, że wiele razy odmawia odpowiedzi na zadane pytania „w związku z toczącym się postępowaniem karnym”, wyjawił również bardzo interesujące szczegóły z funkcjonowania Amber Gold i powiązaną z nią linią lotniczą OLT Express.

Współpraca z rządem

Okazuje się, że spółka OLT Express, która była własnością Amber Gold i prawdopodobnie służyła do prania brudnych pieniędzy, miała planowo zostać przewoźnikiem rządu lub działać na zlecenie rządu. Dokładniej chodzi o to, aby OLT woziło pasażerów na zlecenie kancelarii Sejmu, Senatu i prezydenta. Tak w każdym razie twierdzi Plichta.

Wyjaśnienie afery

Prócz tego z przesłuchania wynika coraz więcej zaskakujących informacji o tym, w jaki sposób prowadzono śledztwa w tej sprawie. Marcin Plichta podkreśla, że ani na poziomie śledztwa prokuratorskiego, ani na poziomie politycznym nie było zainteresowania wyjaśnieniem afery.

– O Michała Tuska pytała mnie tylko jedna pani w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Nikt nigdy więcej nie pytał – stwierdził Plichta. – Od funkcjonariusza ABW dowiedziałem się, że nie ma woli politycznej, aby powstała komisja wyjaśniająca sprawę – podkreślił także.

Wiedziałeś, że oni też nie mają matury?!


Oto szwajcarski pałac najbogatszego Polaka! Za ile go sprzedają? NIEWIARYGODNE!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również