UDOSTĘPNIJ

Kościół katolicki od początków swojego istnienia kładł ogromny nacisk na kontrolę życia seksualnego swoich wyznawców. Seksmanię kościelną zawdzięczamy przede wszystkim świętemu tego Kościoła, Pawłowi z Tarsu, który swoją nienawiść do kobiet wynikającą z impotencji przelewał na małżeństwa, seks i wszystko co choć w najmniejszym stopniu związane było z przyjemnością obcowania seksualnego.

Wspomniany święty opisywał kobiety jako wcielenie szatana, źródło nieszczęścia ludzi, drugorzędny a wręcz odrębny gatunek stworzony przez Boga tylko do usługiwania mężczyznom i wydawania na świat potomstwa.  Św. Paweł, jak większość, ojców kościoła katolickiego, ignorował oczywiście fakt, że jego bóg stworzył kobietę by ta stała się jednością z mężczyzną, co sam powtarzał wielokrotnie gdy zszedł na ziemię by oddać swoje życie za ludzi (aby wybawić ich z nieszczęścia, którego był sam sprawcą).

Nienawiść Pawła z Tarsu do kobiet i wszystkiego co związane z seksem, początkowo nie znajdująca poparcia wśród współwyznawców, z czasem nabrała większego znaczenia i stała się jednym z głównych dogmatów Kościoła katolickiego.

Tomasz z Akwinu, czyli kolejny ojciec Kościoła katolickiego, powtarzając za Pawłem, dodał też kilka „prawd” o kobietach od siebie.

„Kobiety są błędem natury… z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą cielesnym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny.”

„Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.”

Natomiast seks i przyjemność z nim związana była złem koniecznym, za które należało błagać o wybaczenie boga i odbywać pokutę. Takie podejście do natury człowieka, której nie da się przeciwstawić powodowało wśród kleru i wyznawców szereg dziwacznych dewiacji seksualnych i spaczeń psychicznych.

Kościół katolicki znany jest z – nazwijmy to – dosyć liberalnego podejścia do zasad i praw ustanawianych przez siebie, jeśli chodzi o stosowanie się do niego samego kleru. Instytucja ta może się pochwalić takimi wyjątkami od reguły jak święte burdele (papież Sykstus IV wybudował w Rzymie burdel i ściągał podatki z prostytutek); „firmowymi” burdelami w największych miastach Europy; „burdelowymi” zakonami żeńskimi, które podczas krucjat wędrowały wraz z rycerzami Pana (w tamtych czasach zakonnica była synonimem dziwki); zakonami czcącymi święte naplteki Jezusa; porno historiami z papieżami w rolach głównych itd.

Absurd osiągał takie rozmiary, że w pewnym momencie miasta, kraje i świeccy władcy zakazywali prostytuowania się zakonnicom bo narażały one na szwank interes świeckich burdeli; ojcowie kościoła wręcz nawoływali do „życia w czystości” i odradzali małżeństwa jednocześnie usprawiedliwiając nierząd mężczyzn.

Z kolei średniowiecznymi sposobami naturalnej antykoncepcji i pomocnymi praktykami pomagającymi wytrwaniu w celibacie promowanymi przez Kościół katolicki były najczęściej triki typu odcięcie sobie penisa i jąder; wypalenie rozżarzonym żelazem łechtaczki; wycięcie warg sromowych; umartwianie się itp.

Dewiacje seksualne w Kościele katolickim przetrwały do dziś, co prawda w łagodniejszej formie tj. celibat lub pedofilii.

Zmieniło się jednak podejście do małżeństwa i wydawania potomstwa na świat. Podczas gdy początkowo małżeństwo i płodzenie potomstwa w oczach ojców kościoła było niezbyt mile widziane (uważali oni, że im mniej ludzi się rodzi tym bliżej do końca świata i spotkania z bogiem wszak gdy ludzi na świecie by nie było to bóg nie miałaby wyboru i musiałby zrobić koniec świata w nieplanowanym ale wcześniejszym terminie) to teraz zaopatrywanie się par uświęconych sakramentem małżeństwa w małe pociechy jest wręcz nakazem (taktyka się nieco zmieniła; mianowicie „im więcej dzieci, tym większa bieda a im większa bieda tym kościół bardziej przydatny”). Niezmiennym pozostał jednak pogląd, że seks jest złem koniecznym i nie należy z niego czerpać przyjemności a kobieta to drugorzędny gatunek, któremu nie należą się takie same prawa jak mężczyznom (vide zakaz święceń kobiet na księży, biskupów; zakaz odprawiania przez nie mszy itd.).

Ciekawymi lekturami na ten temat są książki Roberta Hasslera, które polecam. W szczególności pozycję „Życie seksualne księży”, która traktuje właśnie o dewiacjach seksualnych duchowieństwa i wyznawców Kościoła katolickiego na przestrzeni wieków.

A jak wygląda życie seksualne katolików i duchownych Kościoła katolickiego w dzisiejszych czasach? Swego czasu próbowałem znaleźć cokolwiek na ten temat autorstwa kogoś przychylnego Kościołowi po to by poznać zdanie drugiej strony.

I tak trafiłem na wydanie książkowe pisma Fronda zatytułowane „Życie seksualne katolików”. Niestety o seksie nie znalazłem tam prawie nic. Zamiast tego pełno jest tam o Putinie, Tusku, niespełnionych obietnicach wyborczych PO czy podobieństwach partii rządzącej do partii Władimira Putina.

fronda życie seksualne katolików

Gdybym był złośliwy to mógłbym napisać że, wygląda na to iż życie seksualne prawdziwego katolika w XXI w. kręci się wokół Tuska, Platformy Obywatelskiej i Putina.