UDOSTĘPNIJ

Kościół katolicki od początków swojego istnienia kładł ogromny nacisk na kontrolę życia seksualnego swoich wyznawców. Seksmanię kościelną zawdzięczamy przede wszystkim świętemu tego Kościoła, Pawłowi z Tarsu, który swoją nienawiść do kobiet wynikającą z impotencji przelewał na małżeństwa, seks i wszystko co choć w najmniejszym stopniu związane było z przyjemnością obcowania seksualnego.

Wspomniany święty opisywał kobiety jako wcielenie szatana, źródło nieszczęścia ludzi, drugorzędny a wręcz odrębny gatunek stworzony przez Boga tylko do usługiwania mężczyznom i wydawania na świat potomstwa.  Św. Paweł, jak większość, ojców kościoła katolickiego, ignorował oczywiście fakt, że jego bóg stworzył kobietę by ta stała się jednością z mężczyzną, co sam powtarzał wielokrotnie gdy zszedł na ziemię by oddać swoje życie za ludzi (aby wybawić ich z nieszczęścia, którego był sam sprawcą).

Nienawiść Pawła z Tarsu do kobiet i wszystkiego co związane z seksem, początkowo nie znajdująca poparcia wśród współwyznawców, z czasem nabrała większego znaczenia i stała się jednym z głównych dogmatów Kościoła katolickiego.

Tomasz z Akwinu, czyli kolejny ojciec Kościoła katolickiego, powtarzając za Pawłem, dodał też kilka „prawd” o kobietach od siebie.

„Kobiety są błędem natury… z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą cielesnym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny.”

„Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.”

Natomiast seks i przyjemność z nim związana była złem koniecznym, za które należało błagać o wybaczenie boga i odbywać pokutę. Takie podejście do natury człowieka, której nie da się przeciwstawić powodowało wśród kleru i wyznawców szereg dziwacznych dewiacji seksualnych i spaczeń psychicznych.

Kościół katolicki znany jest z – nazwijmy to – dosyć liberalnego podejścia do zasad i praw ustanawianych przez siebie, jeśli chodzi o stosowanie się do niego samego kleru. Instytucja ta może się pochwalić takimi wyjątkami od reguły jak święte burdele (papież Sykstus IV wybudował w Rzymie burdel i ściągał podatki z prostytutek); „firmowymi” burdelami w największych miastach Europy; „burdelowymi” zakonami żeńskimi, które podczas krucjat wędrowały wraz z rycerzami Pana (w tamtych czasach zakonnica była synonimem dziwki); zakonami czcącymi święte naplteki Jezusa; porno historiami z papieżami w rolach głównych itd.

Absurd osiągał takie rozmiary, że w pewnym momencie miasta, kraje i świeccy władcy zakazywali prostytuowania się zakonnicom bo narażały one na szwank interes świeckich burdeli; ojcowie kościoła wręcz nawoływali do „życia w czystości” i odradzali małżeństwa jednocześnie usprawiedliwiając nierząd mężczyzn.

Z kolei średniowiecznymi sposobami naturalnej antykoncepcji i pomocnymi praktykami pomagającymi wytrwaniu w celibacie promowanymi przez Kościół katolicki były najczęściej triki typu odcięcie sobie penisa i jąder; wypalenie rozżarzonym żelazem łechtaczki; wycięcie warg sromowych; umartwianie się itp.

Dewiacje seksualne w Kościele katolickim przetrwały do dziś, co prawda w łagodniejszej formie tj. celibat lub pedofilii.

Zmieniło się jednak podejście do małżeństwa i wydawania potomstwa na świat. Podczas gdy początkowo małżeństwo i płodzenie potomstwa w oczach ojców kościoła było niezbyt mile widziane (uważali oni, że im mniej ludzi się rodzi tym bliżej do końca świata i spotkania z bogiem wszak gdy ludzi na świecie by nie było to bóg nie miałaby wyboru i musiałby zrobić koniec świata w nieplanowanym ale wcześniejszym terminie) to teraz zaopatrywanie się par uświęconych sakramentem małżeństwa w małe pociechy jest wręcz nakazem (taktyka się nieco zmieniła; mianowicie „im więcej dzieci, tym większa bieda a im większa bieda tym kościół bardziej przydatny”). Niezmiennym pozostał jednak pogląd, że seks jest złem koniecznym i nie należy z niego czerpać przyjemności a kobieta to drugorzędny gatunek, któremu nie należą się takie same prawa jak mężczyznom (vide zakaz święceń kobiet na księży, biskupów; zakaz odprawiania przez nie mszy itd.).

Ciekawymi lekturami na ten temat są książki Roberta Hasslera, które polecam. W szczególności pozycję „Życie seksualne księży”, która traktuje właśnie o dewiacjach seksualnych duchowieństwa i wyznawców Kościoła katolickiego na przestrzeni wieków.

A jak wygląda życie seksualne katolików i duchownych Kościoła katolickiego w dzisiejszych czasach? Swego czasu próbowałem znaleźć cokolwiek na ten temat autorstwa kogoś przychylnego Kościołowi po to by poznać zdanie drugiej strony.

I tak trafiłem na wydanie książkowe pisma Fronda zatytułowane „Życie seksualne katolików”. Niestety o seksie nie znalazłem tam prawie nic. Zamiast tego pełno jest tam o Putinie, Tusku, niespełnionych obietnicach wyborczych PO czy podobieństwach partii rządzącej do partii Władimira Putina.

fronda życie seksualne katolików

Gdybym był złośliwy to mógłbym napisać że, wygląda na to iż życie seksualne prawdziwego katolika w XXI w. kręci się wokół Tuska, Platformy Obywatelskiej i Putina.

63 KOMENTARZY

  1. Bardzo marny merytorycznie ten artykuł. Autor przytacza ogromną ilość "faktów" historycznych nie podając żadnych źródeł. Dla mnie te fakty są nowością i chciałbym sprawdzić źródła tych informacji.

  2. Bardzo marny merytorycznie ten artykuł. Autor przytacza ogromną ilość "faktów" historycznych nie podając żadnych źródeł. Dla mnie te fakty są nowością i chciałbym sprawdzić źródła tych informacji.

  3. Jeżeli można powiedzieć o jakiejś manii, to chyba wyłącznie o manii autora dotyczącej Kościoła.
    Duchowni są tylko ludźmi i tak samo często trafia się ksiądz, który grzeszy, jak i ateista, który robi dobry uczynek. Jak ograniczone spojrzenie na temat trzeba mieć, żeby tego nie zrozumieć. Katolicy nie byli, nie są i nigdy nie będą idealni, ale nie chodzi o to, żeby ideałem BYĆ, ale żeby do ideału DĄŻYĆ. A czy podstawą w dążeniu do ideału nie jest przypadkiem umiejętność samokontroli?
    Dlaczego autor nie krytykuje chociażby abstynentów? W końcu alkohol jest dla ludzi, picie go również sprawia przyjemność, a jednak są osoby, które tego nie robią z własnej woli. Ich też autor uważa za zacofanych? Może warto o tym napisać artykuł?

    Kolejna sprawa, to totalny brak merytorycznego przygotowania do tematu. Kilka cytatów z Biblii zinterpretowanych "po swojemu" nie świadczy o niczym, lub co najwyżej o tym, iż szanowny Pan potrafi się posługiwać wyszukiwarką. Przepraszam, właściwie to nie do końca nawet i to jest pewne, gdyż jako przykład książki o seksie w katolicyzmie podaje Pan książkę autorstwa Frondy (portalu, który pod przykrywką wiary, realizuje cele polityczne wiadomej partii).
    Gdyby autorowi artykułu naprawdę zależało na znalezieniu wartościowego tekstu na ten temat, trafiłby z łatwością na wiele innych pozycji. Między innymi na książkę autorstwa ojca Ksawerego Knotza pt. "Seks jest boski, czyli erotyka katolika", który wyraziście i bez owijania wyczerpuje temat obalając wiele mitów, które tworzą się w głowach osób takich jak szanowny autor.

    Na koniec nasunęła mi się taka małą refleksja. Czy nie lepiej byłoby przez całe życie mieć świadomość tego, że ktoś czuwa, że istnieje jakaś Siła, do której możemy się zwrócić w trudnych chwilach? Czy nie lepiej umrzeć z nadzieją, że to tylko przejście w inny (lepszy) stan w którym czeka nas życie wieczne w szczęściu i radości (nawet jeśli to okaże się nieprawdą)? Czy może autor uważa, że perspektywa życia ze świadomością tego, że jest się samemu oraz śmierć w przekonaniu, że to koniec i że wszystko, co przez całe życie stworzyliśmy nie ma już żadnego znaczenia, jest lepsza?

  4. "Na koniec nasunęła mi się taka małą refleksja. Czy nie lepiej byłoby przez całe życie mieć świadomość tego, że ktoś czuwa, że istnieje jakaś Siła, do której możemy się zwrócić w trudnych chwilach? Czy nie lepiej umrzeć z nadzieją, że to tylko przejście w inny (lepszy) stan w którym czeka nas życie wieczne w szczęściu i radości (nawet jeśli to okaże się nieprawdą)? Czy może autor uważa, że perspektywa życia ze świadomością tego, że jest się samemu oraz śmierć w przekonaniu, że to koniec i że wszystko, co przez całe życie stworzyliśmy nie ma już żadnego znaczenia, jest lepsza?"

    Czy nie lepiej byłoby przez całe życie mieć świadomość tego, że odpowiadamy sami przed sobą, że czuwamy nad swoimi czynami i że w trudnych chwilach możemy użyć swojego mózgu, by było lepiej? Czy nie lepiej umrzeć z świadomością, że zostawiło się po sobie lepszy świat? Czy może życie z nadzieją, że robimy dobre uczynki po to by jakiś niematerialny byt nam je wynagrodził po naszej śmierci jest lepsze?

  5. Po pierwsze jeżeli katolicy nie są lepsi od ateistów to świadczy o tym że w sakramentach i modlitwach nie ma żadnej mocy pomagającej być lepszym i że nie ma sensu tracić czas ani pieniędzy na ten kult. P drugie nie porównuj alkoholizmu do seksualności człowieka. Seksualność jest częścią naszej natury niezbędną do przetrwania. A alkohol to wynalazek. Używka z której możemy zrezygnować.

    A czy lepiej wierzyć w boga nawet jeżeli to bajka? (Pascal wymyślił taki zakład) Nie warto. Jeżeli opieram moje działania na błędnych założeniach to ponoszę porażki i nie rozumiem dlaczego.

  6. Michał Krwawicz Nie wiem co masz na myśli mówiąc "… w trudnych chwilach użyć swojego mózgu, by było lepiej…". Gdyby nasz mózg radził sobie sam, to trudne chwile nie byłyby trudne. :) Zauważ, że ludzie najczęściej nawracają się w ciężkich sytuacjach (choroby, śmierć bliskiej osoby, wszelkiego rodzaju problemy finansowe itp.). Dlaczego więc nie użyją do poprawy swojego stanu psychicznego własnego mózgu?
    Druga sprawa, gdyby każdy człowiek był przekonany, że Bóg nie istnieje i liczy się tylko TU i TERAZ, to jak zachowałbyś się w sytuacji w której dostałbyś dożywocie, albo gdybyś stracił w wypadku całą rodzinę lub gdyby spotkała Cię inna tragedia. Potrafiłbyś żyć z myślą, że te osoby przestały istnieć albo, że Twoje życie w więzieniu skończy się nicością i żadnego śladu już po sobie nie zostawisz?

    Każdy człowiek potrzebuje do życia jakiegoś celu. Jeśli nie wierzysz w Boga, to Twoim celem jest kariera, pieniądze, piękna żona czy cokolwiek. Kiedy to wszystko zdobędziesz i wejdziesz na szczyt, nie będzie już istniało nic czego mógłbyś pożądać, Twoje życie straci sens. Dlatego ten cel musi być pozornie nieuchwytny (tylko w życiu doczesnym). Świętość, która niesie za sobą życie wieczne jest dobra, ponieważ stając się celem sprawia, że człowiek żyje w zgodzie z własnym sumieniem i z innymi. I o to właśnie chodzi. Dekalog chrześcijański nie zawiera w sobie nic co szkodzi człowiekowi. Żaden z nas nie chciałby, żeby dozwolone było zabijanie, kradzież czy uprawianie seksu z naszą żoną lub pożądliwe patrzenie na nią. Przepraszam, jeśli coś źle zrozumiałem, ale odpisuję na szybko z powodu braku czasu. :)

  7. Marcin Garleja Po pierwsze nie wiem czy katolicy nie są lepsi. Wiem, że są ludźmi i zewnętrzne czynniki działają na nich tak samo jak na ateistę. Różnica polega na tym, że katolik POWINIEN zdawać sobie sprawę z tego co jest grzechem i starać się tego unikać. Jeżeli jesteś ateistą, to dla Ciebie seks co wieczór z przypadkową kobietą nie jest niczym złym, a dla mnie jest. Jeżeli więc tego nie robię, to w moim rozumieniu jestem lepszy od ateisty, ale w Twoim już nie. Dlatego musisz sprecyzować co masz na myśli.

    Celowo porównałem seks do alkoholu, ponieważ właśnie taki jego obraz wpaja się ludziom w mediach (także i w tym artykule). Skoro seks jest częścią naszej natury niezbędną do przetrwania, to skąd pomysł, że można się tym bawić. Czy ktokolwiek z nas po każdym posiłku wywołuje wymioty tylko po to, żeby móc jeść nadal, bo jest to przyjemne?

    Trzecia sprawa.. "Jeżeli opieram moje działania na błędnych założeniach, to ponoszę porażki i nie rozumiem dlaczego." Pięknie powiedziane, ale ja nie uważam, że:
    1) założenia katolicyzmu są błędne,
    2) ponoszę porażki nie wiedząc dlaczego tak się dzieje.
    To co powiedziałeś ma sens, tylko kiedy założymy, że Boga nie ma. Jeśli Bóg istnieje, to jest dokładnie odwrotnie: "Jeżeli opieram moje działanie na Bogu, to przezwyciężam przeciwności i bardzo dobrze wiem dlaczego". Skoro będąc katolikiem widzę, że wiara wiele dobrego wnosi do mojego życia, to chyba w moim przypadku moja wersja jest właściwa.

  8. Patryk Mech
    Ludzie inteligentni używają mózgu w trudnych chwilach i wychodzą z kłopotów.
    Ludzie wierzący w któraś z 3000 religii modlą się i czekają, aż bóg im pomoże. Po jakimś czasie poczują się lepiej, bo odwrócą swoja uwagę od problemu na zasadzie placebo i wtedy mówią, że bóg im pomógł.

    Masz racje, że ludzie najczęściej nawracają się w trudnych chwilach np. w więzieniu, a przyczyna jest prosta. Po prostu są słabi i szukają akceptacji i pocieszenia, a jak nie znajdą w jakiejś grupie to tworzą sobie przyjaciela, który ich zawsze słucha, rozumie i ma dla nich specjalny plan.
    Wierząc, że liczy się tu i teraz chciałbym uczynić jak najwięcej dobra ile tylko mogę pomóc jak największej liczbie ludzi w gorszej sytuacji, Po tragedii dalej robiłbym swoje i pomagał ludziom w tym życiu. A czy potrafiłbym żyć z świadomością, że już ich nie zobaczę? Myślę, że tak, bo żyje z taką świadomością mimo śmierci wszystkich dziadków i babć z mojej rodziny. Boga tworzy właśnie strach przed śmiercią, zaczęło się od bóstw solarnych, aż skończyliśmy na micie chrześcijańskim czy islamskim czy wielu innych. Tak tylko Ci dodam, że Ozyrys zrobił to samo co Jezus 1280 lat przed nim a pierwsze zapisy z których powstała biblia są z epoki brązu. Islam powstał opierając się na starym testamencie z biblii np.

    Każdy człowiek potrzebuje do życia jakiegoś celu.
    Jeśli nie wierzę w żadnego z 5000 bogów ani 3000 religii to moim celem może być po prostu pomoc innym ludziom, rozwijanie samego siebie poznawanie coraz to większej i bardziej skomplikowanej nauki z różnych dziedzin, dbanie o moją rodzinę, wychowywanie moich dzieci. W ten sposób nie da się dojść na szczyt o którym piszesz, bo w życiu zawsze można zrobić coś jeszcze więcej, osiągnąć coś więcej, pomóc jeszcze komuś, nauczyć się jeszcze czegoś nowego. Nie istnieje ten szczyt o którym piszesz i nie traci się sensu życia.

    Człowiek w wielu krajach żyje w zgodzie z własnym sumieniem i wcale nie musi to być Twoje pojmowanie sumienia na bazie chrześcijaństwa. Nie mówię że dekalog szkodzi tylko uważam, że jest całkowicie niepotrzebny dla każdej myślącej samodzielnie osoby z sprawnym mózgiem. Pierwsze 4 przykazania to przykazania zazdrosnego boga z czego w nich zakazuje robienia obrazów i figurek, a także każe by dzień SOBOTNI święcić, bo to jest święty dzień według biblii.
    Następne przykazania to od dawien dawna obowiązujące prawa już w epoce brązu i nikt nie musiał ich zapisywać, bo były logiczne.
    Cywilizacja się rozwijała więc:
    Słuchaj swoich rodziców, bo wiedzą więcej o świecie i chcą zawsze dla Ciebie dobrze i Cię ochronić nawet jak się z nimi nie zgadzasz. Wtedy to działało.
    Teraz Ty możesz dzięki nauce być mądrzejszy od nich, bo oni nie mieli dostępu do takich wynalazków jakie my teraz mamy. Dodatkowo powiedz dziecku które było wykorzystywane i bite przez rodziców: czcij ojca i matkę swoją i posłuchaj co Ci odpowie.
    Nie zabijaj, bo jeśli zabijesz kogoś to z dużym prawdopodobieństwem Ciebie też zabiją. Czy to najpierw jego rodzina czy potem w majestacie praw danej społeczności.
    Nie cudzołóż, bo jeśli to zrobisz przeważnie zostaniesz wygnany z wioski tudzież w majestacie prawa obetną Ci to i owo.
    Nie kradnij, bo nie chcesz, by Ciebie ktoś okradł, a jak Cię złapią to tracisz palce albo dłoń.
    Nie mów fałszywego… czyli nie kłam, bo nie chcesz, by o Tobie kłamano, a dodatkowo jeśli Twoje kłamstwo doprowadzi do tragedii i okaże się, że kłamałeś taka sama krzywda będzie wyrządzona Tobie.
    Nie pożądaj żony – patrz nie cudzołóż
    Ani żadnej rzeczy która jego jest – patrz nie kradnij i dodaj do tego niewolników w znaczeniu też nie cudzołóż.

  9. Patryk Mech
    Ludzie inteligentni używają mózgu w trudnych chwilach i wychodzą z kłopotów.
    Ludzie wierzący w któraś z 3000 religii modlą się i czekają, aż bóg im pomoże. Po jakimś czasie poczują się lepiej, bo odwrócą swoja uwagę od problemu na zasadzie placebo i wtedy mówią, że bóg im pomógł.

    Masz racje, że ludzie najczęściej nawracają się w trudnych chwilach np. w więzieniu, a przyczyna jest prosta. Po prostu są słabi i szukają akceptacji i pocieszenia, a jak nie znajdą w jakiejś grupie to tworzą sobie przyjaciela, który ich zawsze słucha, rozumie i ma dla nich specjalny plan.
    Wierząc, że liczy się tu i teraz chciałbym uczynić jak najwięcej dobra ile tylko mogę pomóc jak największej liczbie ludzi w gorszej sytuacji, Po tragedii dalej robiłbym swoje i pomagał ludziom w tym życiu. A czy potrafiłbym żyć z świadomością, że już ich nie zobaczę? Myślę, że tak, bo żyje z taką świadomością mimo śmierci wszystkich dziadków i babć z mojej rodziny. Boga tworzy właśnie strach przed śmiercią, zaczęło się od bóstw solarnych, aż skończyliśmy na micie chrześcijańskim czy islamskim czy wielu innych. Tak tylko Ci dodam, że Ozyrys zrobił to samo co Jezus 1280 lat przed nim a pierwsze zapisy z których powstała biblia są z epoki brązu. Islam powstał opierając się na starym testamencie z biblii np.

    Każdy człowiek potrzebuje do życia jakiegoś celu.
    Jeśli nie wierzę w żadnego z 5000 bogów ani 3000 religii to moim celem może być po prostu pomoc innym ludziom, rozwijanie samego siebie poznawanie coraz to większej i bardziej skomplikowanej nauki z różnych dziedzin, dbanie o moją rodzinę, wychowywanie moich dzieci. W ten sposób nie da się dojść na szczyt o którym piszesz, bo w życiu zawsze można zrobić coś jeszcze więcej, osiągnąć coś więcej, pomóc jeszcze komuś, nauczyć się jeszcze czegoś nowego. Nie istnieje ten szczyt o którym piszesz i nie traci się sensu życia.

    Człowiek w wielu krajach żyje w zgodzie z własnym sumieniem i wcale nie musi to być Twoje pojmowanie sumienia na bazie chrześcijaństwa. Nie mówię że dekalog szkodzi tylko uważam, że jest całkowicie niepotrzebny dla każdej myślącej samodzielnie osoby z sprawnym mózgiem. Pierwsze 4 przykazania to przykazania zazdrosnego boga z czego w nich zakazuje robienia obrazów i figurek, a także każe by dzień SOBOTNI święcić, bo to jest święty dzień według biblii.
    Następne przykazania to od dawien dawna obowiązujące prawa już w epoce brązu i nikt nie musiał ich zapisywać, bo były logiczne.
    Cywilizacja się rozwijała więc:
    Słuchaj swoich rodziców, bo wiedzą więcej o świecie i chcą zawsze dla Ciebie dobrze i Cię ochronić nawet jak się z nimi nie zgadzasz. Wtedy to działało.
    Teraz Ty możesz dzięki nauce być mądrzejszy od nich, bo oni nie mieli dostępu do takich wynalazków jakie my teraz mamy. Dodatkowo powiedz dziecku które było wykorzystywane i bite przez rodziców: czcij ojca i matkę swoją i posłuchaj co Ci odpowie.
    Nie zabijaj, bo jeśli zabijesz kogoś to z dużym prawdopodobieństwem Ciebie też zabiją. Czy to najpierw jego rodzina czy potem w majestacie praw danej społeczności.
    Nie cudzołóż, bo jeśli to zrobisz przeważnie zostaniesz wygnany z wioski tudzież w majestacie prawa obetną Ci to i owo.
    Nie kradnij, bo nie chcesz, by Ciebie ktoś okradł, a jak Cię złapią to tracisz palce albo dłoń.
    Nie mów fałszywego… czyli nie kłam, bo nie chcesz, by o Tobie kłamano, a dodatkowo jeśli Twoje kłamstwo doprowadzi do tragedii i okaże się, że kłamałeś taka sama krzywda będzie wyrządzona Tobie.
    Nie pożądaj żony – patrz nie cudzołóż
    Ani żadnej rzeczy która jego jest – patrz nie kradnij i dodaj do tego niewolników w znaczeniu też nie cudzołóż.

  10. Patryk Mech To prawda że ludzie w trudnych ciężkich chwilach w życiu skłaniają się ku wierze. Ale w takich chwilach wpadają też w nałogi takie jak alkohol narkotyki czy hazard. Religia wynika z naszej słabości i niedouczenia i podobnie jak te nałogi nie pomaga rozwiązywać problemów tylko je powiększa. Ludzie modlą się w nadziei że matka boska z Jezusem przyleci z nieba jak super men i rozwiąże ich problemy zamiast sami zabrać się do pracy. Religia osłabia aktywność.

    Teiści nie są w moralnie lepsi od ateistów. Pokazały to tysiące lat historii. Są ręcz gorsi bo mogą z jednej strony pozbyć się wyrzutów sumienia spowiedzi a z drugiej usprawiedliwić zabijanie innych ludzi nakazami religijnymi.
    Uważasz że źrudłem moralności jest religia. Nie jest
    https://www.youtube.com/watch?v=z5qYfJ5cuIY

    Ja kieruję się w życiu dwiema zasadami
    1. możesz sobie żyć jak chcesz i robić co chcesz do puki nie krzywdzisz tym innych
    2. Chcącemu nie dziej się krzywda
    Oczywiście jeżeli na przykład jakiemuś islamiście nie podoba się że ja piję alkohol to jest jego problem a nie mój. nie robię mu tym krzywdy.

  11. TKZW PIERDOLENIE KOTKA ZA POMOCA KOTKA, Kolego islam jest jeszcze bardziej seksistowski , napisz cos o islamie moze? katolicy maja ta przewage ze moga sie stosowac do tych przykazan lub NIE. Muzlumanie w wiekszosci straca leb, Moze napiszesz cos o tym?

  12. Michał Krwawicz Generalnie Hitler tak właśnie uważał, podobnie Stalin, wiekszość ateistow tak uwaza, historia dowodzi tego ze jezeli czlowiek mysli ze odpowiada sam przed soba to robi co chce a ze z definicji popelnia bledy to czasem te rzeczy ktore robi koncza sie bardzo krwawo…

  13. Stek bzdur, kłamstw i półprawd… Skąd się biorą w XXI wieku, wieku informacji powszechnie dostępnej dla każdego zainteresowanego, ludzie piszący takie sromotne bzdury, przecież to urąguje nie tylko zdrowemu rozsądkowi ale Ateuszom w ogóle… #kseroateizm #opracowałemtobadawczo …

  14. Tomasz Bielecki Hitler nie był ateistą. Byt ochrzczony w kościele katolickim, nigdy z niego nie wystąpił, a więc od kołyski był i do śmierci pozostał katolikiem. SS i cała ideologia i machina wojenna Hitlera była zbudowana wokół mitologii jaką stworzył Himmler. Ateistyczny kraj i ateistyczna armia nie miałaby napisane na pasach Bóg z nami.

    Historia pokazuje, że człowiek odpowiadając przed bogiem może robić co chce i kończy się to często bardzo krwawo, ale nawet mordowanie nie jest złe jeśli jest w imieniu boga: inkwizycja, wyprawy krzyżowe, nawracanie Słowian na chrześcijaństwo, obecne zamachy samobójców, morderstwa Tybetańczyków, palenie czarownic na stosach w Afryce i wiele wiele innych.

    Religia jest tak samo niebezpieczna jak ideologia. A mówiąc o Stalinie mówisz o ideologii i jej głównym założeniem nie był ateizm, a Stalin był traktowany niczym nigdy nieomylny bóg który miał rządzić ZSRR aż do śmierci.

  15. Michał Krwawicz "itler nie był ateistą. Byt ochrzczony w kościele katolickim, nigdy z niego nie wystąpił, a więc od kołyski był i do śmierci pozostał katolikiem." Hitler byl Ateistą i socjalistą sam o tym pisze we własnorecznie spisanych prywatnych listach. Mozna byc i katolikiem (przez zawsze wazny chrzest) i ateuszem jednoczesnie, ba mozna byc katolikiem i nie bych chrzescijaninem… zalezy co rozumiesz pod pojeciem katolik ktore nie implikuje swiatopogladu… Z tego co mowisz to czolowi ateusze (mieli chrzest) to nadal katole albo protestanci, albo zle rozumiesz terminologie… Weź sobie poczytaj zanim sie wypowiesz… "inkwizycja, wyprawy krzyżowe" skad byly, po co powstaly, jak realizowaly postulaty… Inkwizycja to temat rzeka a strescic go mozna do: powstala z ramienia wladz swieckich(tak) i z inicjatywy wladz swieckich(tak) oraz z ramienia kosciola, inkwizycja wymyslila i wprowadzila zakaz tortur jako metody przesluchiwania, prawo oskarzonego do obrony i sprawiedliwego procesu jak dlugo realizowala postulaty KK bylo ok, jak byla uzywana przez wladze swiecka lala sie krew, czytaj nie boli. Krucjaty, coz no wlasnie, pewno faktycznie powinnismy miec jerozolime i owczesnych europejczykow tam mieszkajacych w dupie jak mamy teraz Ukraine, Syrie… Krucjaty byly proba odbicia tego co zostalo sila i gwaltem zabrane europie, czytaj nie boli. A tybetanczycy trzymajac sie twojej linii argumentacji tez powinni zostac poza jakimikolwiek dzialaniami na rzecz oddania im ziemii. Pisząc o Stalinie, piszę o Stalinie a nie Stalinizmie, ja rozrozniam te dwie rzeczy i wiem co pisze. Stalin byl Ateistą i na temat religii stworzyl wiekszość fraz( lub podobnych) ktorych uzyles w swoich wypowiedziach. I najfajniejsze na koniec "Ateistyczny kraj i ateistyczna armia nie miałaby napisane na pasach Bóg z nami." No chyba ze wzorem Hitlera(zalozyciela owej armii) uwazalby by religie za cos gorszego ale za to z wplywami na ludzka swiadomosc i wpisala go dla mas… Dla Ateuszy religia zawsze byla czyms nie pojetym, prawie jak magia, sila silniejsza od glupoty o podobnych charakterze, od mileniow wymyslacie teorie na wytlumaczenie sobie samym dlaczego jestescie inni i jednoczesne zachowanie dobrego samopoczucia… Przynajmniej tak bylo kiedys, teraz mamy wysyp kseroateuszy ktorzy bezmyslnie powtarzaja zaslyszane bzdury i tworza sobie kolka wzajemnego wsparcia…

  16. Paranoja, co to w ogóle ma być? Tyle nienawiści w jednym tekście, zero obiektywizmu, półprawdy, jakieś poprzekręcane historie, brak podania źródeł. może oprócz poza jednym- książki autora, którego wszystkie traktują o opluwaniu Kościoła. Nawet nie ma sensu zaczynać dyskusji na takim poziomie bo nie miała by ona sensu.

  17. Paranoja, co to w ogóle ma być? Tyle nienawiści w jednym tekście, zero obiektywizmu, półprawdy, jakieś poprzekręcane historie, brak podania źródeł. może oprócz poza jednym- książki autora, którego wszystkie traktują o opluwaniu Kościoła. Nawet nie ma sensu zaczynać dyskusji na takim poziomie bo nie miała by ona sensu.

  18. Tomasz Bielecki Proszę o źródło do tych listów Hitlera, bo książki historyczne twierdzą co innego. Do następnej części o tym jak wymyślił własną mitologię już się nie odniosłeś. Mam rozumieć, że dal Ciebie ateizm oznacza tylko nie wiarę w boga chrześcijan? Tak samo proszę o źródła, że inkwizycja i wyprawy krzyżowe to inicjatywa świecka bez udziału kościoła, bo znów książki9 historyczne mówią co innego. Co do tego, że inkwizycja wprowadziła zakaz tortur itd to mnie tez rozśmieszyło więc znów proszę o źródła historyczne.

    Jednym słowem czekam na naukowe poparcie Twoich słów, bo póki co wygląda to trochę jak gadka pijanego któremu ktoś coś powiedział.

  19. Panie Patryku, jesteś Pan w błędzie!! Od dziecka byłeś sterowany w kierunku wiary i teraz nie potrafisz samodzielnie myśleć. Nie ma żadnej siły czuwającej. Dlaczego zakładasz, że ta Twoja siła byłaby dobra dla ludzi, skoro "Kobiety są błędem natury?" – mężczyźni chyba też? Boisz się śmierci. Czy zdajesz sobie sprawę ze swojego istnienia? Twoja świadomość istnieje dopóki Ty żyjesz. Świadomość związana jest z pracującym mózgiem – przestaje istnieć, gdy mózg umiera. Tak, będziesz żyć wiecznie – atomy Twojego działa za kilka miliardów lat staną się paliwem gwiazdy i będziesz świecić :) na niebie jakiejś innej planety. Może istoty wówczas tam żyjące będą modlić się do Ciebie jak do boga Ra. Nie sądzę, aby na ileś miliardów galaktyk, na miliardy gwiazd, planet – tylko na jednej Ziemi bóg stworzył życie.
    (…) Odbiegłem od tematu.
    Wiara chrześcijańska, jak wszystkie inne jest kompilacją wszystkich wierzeń jakie przez tysiące lat wymyślił człowiek i też z czasem zaniknie. Przeminęła wiara w Zeusa, przeminie i w Jezusa. Wierzący mają łatwiej – nie muszą myśleć, bo bóg nad nimi czuwa etc.
    Radzę Panu zainteresować się religiami (jest/było ich kilkadziesiąt – może z 80). Wszystkie "przenikają się" nawzajem. Uderzające jest ich podobieństwo! W okresie od V wieku p.n.e. do III wieku n.e. był "wysyp" różnej maści proroków. Ostatnim, który był Mahomet w VII wieku n.e. Przez ostatnie 1400 lat religie są powodem wszelkiego zła, jakie spotkało ludzi. Proszę poczytać o wojnach krzyżowych, o nawracaniu Europy (Słowian), o nawracaniu Indian. Religie w pewnym sensie są potrzebne – ale np. w Japonii nie ma prawie żadnej z trzech dominujących (poniżej 2% wiernych), a Japońce jakoś dają radę!!

  20. Panie Patryku, jesteś Pan w błędzie!! Od dziecka byłeś sterowany w kierunku wiary i teraz nie potrafisz samodzielnie myśleć. Nie ma żadnej siły czuwającej. Dlaczego zakładasz, że ta Twoja siła byłaby dobra dla ludzi, skoro "Kobiety są błędem natury?" – mężczyźni chyba też? Boisz się śmierci. Czy zdajesz sobie sprawę ze swojego istnienia? Twoja świadomość istnieje dopóki Ty żyjesz. Świadomość związana jest z pracującym mózgiem – przestaje istnieć, gdy mózg umiera. Tak, będziesz żyć wiecznie – atomy Twojego działa za kilka miliardów lat staną się paliwem gwiazdy i będziesz świecić :) na niebie jakiejś innej planety. Może istoty wówczas tam żyjące będą modlić się do Ciebie jak do boga Ra. Nie sądzę, aby na ileś miliardów galaktyk, na miliardy gwiazd, planet – tylko na jednej Ziemi bóg stworzył życie.
    (…) Odbiegłem od tematu.
    Wiara chrześcijańska, jak wszystkie inne jest kompilacją wszystkich wierzeń jakie przez tysiące lat wymyślił człowiek i też z czasem zaniknie. Przeminęła wiara w Zeusa, przeminie i w Jezusa. Wierzący mają łatwiej – nie muszą myśleć, bo bóg nad nimi czuwa etc.
    Radzę Panu zainteresować się religiami (jest/było ich kilkadziesiąt – może z 80). Wszystkie "przenikają się" nawzajem. Uderzające jest ich podobieństwo! W okresie od V wieku p.n.e. do III wieku n.e. był "wysyp" różnej maści proroków. Ostatnim, który był Mahomet w VII wieku n.e. Przez ostatnie 1400 lat religie są powodem wszelkiego zła, jakie spotkało ludzi. Proszę poczytać o wojnach krzyżowych, o nawracaniu Europy (Słowian), o nawracaniu Indian. Religie w pewnym sensie są potrzebne – ale np. w Japonii nie ma prawie żadnej z trzech dominujących (poniżej 2% wiernych), a Japońce jakoś dają radę!!

  21. Tomasz Bielecki A i nie jestem ateuszem. Sprawdź różnice w znaczeniu słów ateista i ateusz. Rozumiem, że dla katola to to samo, natomiast katolik widzi różnice, bo umie używać encyklopedii i słowników.

  22. Tomasz Bielecki To szykuj konia a ja wklejam wyjaśnienia pojęć ateusz i ateista.

    Ateusz to osoba odrzucająca boga i nie wierząca w niego. Chodziło tu tylko o boga chrześcijan gdyż słowo to zostało przez nich stworzone.

    Ateista to osoba odrzucająca wszelkich bogów i wszelkie religie oraz ingerencje sił nadprzyrodzonych itp a kierująca się nauką i rozumem. Pojęcie te zostało stworzone przez niewierzących a nie przez wierzących jak w przypadku ateuszy.

  23. Michał Krwawicz Ateizm i kwestie wiary hitlera http://pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler , jak nie pasuje ci wiki to masz tamodsylaczedo konkretnych publikacji. "http://lewandowski.apologetyka.info/kosciol-katolicki/ogolne/czy-adolf-hitler-by-katolikiem,271.htm" tutaj takze masz wykaz konkretnych zrodel, wraz z listami jego zony, oczywiscie wiazace w tej kwesti jest stanowisko KK jako wspolnoty do ktorej niby nalezal Hitler otoz w 1917 r zostal uchwalony Kodeks Prawa Kanonicznego a wraz z nim kanony 1364 w par. 1 mówi o ekskomunice wiążącej mocą samego prawa za odstępstwo od wiary i herezję oraz 1370 z kolei mówi o ekskomunice wiążącej mocą samego prawa za przymus fizyczny wobec posiadającego sakrę biskupią . Wszystkie te przestępstwa czynił Hitler . Tak wiec czy byl katolikiem? Tak jak kazdy ochrzczony ateista. Jak napisalem wyzej. " Mam rozumieć, że dla Ciebie ateizm oznacza tylko nie wiarę w boga chrześcijan?" Skad ten wniosek? "tak samo proszę o źródła, że inkwizycja i wyprawy krzyżowe to inicjatywa świecka bez udziału kościoła, bo znów książki historyczne mówią co innego." Nic dziwnego ja tez powiedzialem cos innego, czytaj ze zrozumieniem. Inkwizycja i tortury a stanowisko KK "http://pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja#Proces" i znow niby papiez zezwolil na jednoktrotne zastosowanie tortur z tym ze… no wlasnie zabronil powtorek. Rewolucje, rewolucje… Chcesz prowadzic dyskurs na poziomie akademickim to najpierw sprawdz pan argumenty oponenta zanim podejmiesz z nimi polemike…

  24. Tomasz Bielecki Z chęcią przeczytam te publikacje i poszukam w nich czy nic nie ma o tworzeniu religii przez Himmlera.

    Co do tego, że był ateista to jest to tak samo prawdziwe jak to, że był katolikiem. Użyłem zwykłej logiki kościoła – każdy ochrzczony to katolik – tak kościół liczy ile ma wiernych w kraju. Oczywiście miks wiary rzymskiej z skandynawską jaką stworzył Himmler nie było ani katolicyzmem ani ateizmem.

    "wiazace w tej kwesti jest stanowisko KK" – dla mnie wiążące są fakty historyczne a nie stanowisko kościoła :)

    Proszę o źródła historyczne i fakty historyczne nie stanowisko KK, bo stanowisko KK w wielu kwestiach jest na zasadzie co złego to nie my tylko inni :)

    Wybacz ale wolę NAUKĘ od WIARY.

    Co do słów ateusz i katol oboje wiemy po co się ich używa w dyskusji i jaki mają wydźwięk.

    Moje obserwacje są następujące:
    Katolikowi nie przeszkadza ateista.
    Ateiście nie przeszkadza katolik.
    Katolowi przeszkadza każdy kto nie wierzy w jego boga.
    Ateuszowi przeszkadza każdy kto wierzy w jakiegokolwiek boga.

    Gdyby było inaczej nie miałbym przyjaciół z różnych wyznań.

  25. Tomasz Bielecki Prosiłem o źródła historyczne. Wikipedia która w źródłach ma takie rzeczy jak: http://lewandowski.apologetyka.info/kosciol-katolicki/ogolne/czy-adolf-hitler-by-katolikiem,271.htm na które Ty się powołujesz to źródła na poziomie fronda.pl

    Linki które Pan podałeś są tyle samo warte co cytaty z frondy czy wykazanie, że ziemia ma 6000 lat z stron internetowych kreacjonistów.

    Jeśli chce Pan prowadzić dyskusję akademicką proszę przedstawić źródła w postaci książek tak jak to się robi w pracy magisterskiej, a nie linki.

    W ten sam sposób ja bym mógł Panu wklejać linki które zaprowadzą do forum ateistycznego, albo do strony ateistycznej.

    Ja proszę o książki – tytuł – autor – rok wydania

    Znajdę je przeczytam i wtedy się ustosunkuje.

  26. Michał Krwawicz Przeciez masz zrodla do publikacji i w wiki i w pozostalych linkach, nie zmuszaj mnie bym ci je wklejal, w opisanych powyzej artykulach masz cytaty wraz z odnosnikiem do publikacji, kup se pan ksiazke i przeczytaj. "
    "wiazace w tej kwesti jest stanowisko KK" – dla mnie wiążące są fakty historyczne a nie stanowisko kościoła :)" wiazace stanowikso w sprawach przynaleznosci do organizacji ma zawsze organizacja, stanowisko jest definiowane przez staut danej organizacji jak i przez jej wewnetrze regulacje, zgodnie z regulacjami KK Hitler do niego nie nalezal, jezeli jakikolwiek badacz nie bierze pod uwage powyzszego stanowiska lamie wtedy zalozenia metodologii naukowej (weryfikowalnos zrodel) i brnie w blad falszywego zalozenia. A pana insynuacje dowodza ignorancji, zacietrzewienia oraz bledow logicznych. Obiektywnie Hitler byl wykluczony ze wspolnoty KK, zgodnie z faktami historycznymi, sa na to oficjalne dokumenty w postaci zakazu podawania sakramentow osobom zwiazanym z NDSAP. Na szczescie badacze biora je pod uwage, jezeli sie nie zgadzasz daj zrodlo, ja ci dalem zbior zrodlem wraz z opisem zawartosci tychze zrodlel. Pana porownania sa zatem nie trafne podobnie jak pana cytaty z racjonalista.pl ktorych pan niby nie wklejaXD jak i reszta sofizmatow.

  27. Tomasz Bielecki
    Dobra idąc Twoim tokiem rozumowania masz tutaj:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Niemiecki_Ruch_Wiary

    A także polecam przeczytać książkę: Leon Halban – Religia w Trzeciej Rzeszy – 1936

    Hitler Hitlerem, ale jeśli będziemy opierać się na stanowisku KK to wyjdzie, że krucjaty krzyżowe, zakon Rycerzy Jezusa, inkwizycja, palenie czarownic i wiele innych rzeczy to nie KK :) Natomiast NAUKA twierdzi inaczej.

    Przykro mi, ale wolę książki naukowców i badaczy od słów KK w których twierdzą, że to nie oni to czy tamto :)

    – Zabił Pan człowieka!
    – Nie to nie ja!
    – a to OK. W takim razie idziemy szukać gdzie indziej.

    Nie wkleiłem nigdzie cytatu z racjonalisty a nawet jakbym wkleił to link do racjonalista.pl ma taką sama "wartość naukową" jak link do http://lewandowski.apologetyka.info/

  28. Michał Krwawicz Serio? "Nie wkleiłem nigdzie cytatu z racjonalisty a nawet jakbym wkleił to link do racjonalista.pl ma taką sama "wartość naukową" jak link do…" Oczywiscie ze wkleiles. Wartoscia merytoryczna moich linkow nie byla zawartosc artykulow co pan konsekwentnie pomija tylko przypisy do nich, opieranie wlasnych mniemn na lekturze jednej ksiazki i czynienie z nich swiatopogladu to jakas egomania… Stawianie jedej ksiazki przeciw kilkunastu to jakas fantazja. "Przykro mi, ale wolę książki naukowców i badaczy od słów KK w których twierdzą, że to nie oni to czy tamto :)" Tak widze ze scientzym nie jest ci obcy i zajmue wazne miejsce w pana zyciu… Z tym ze ja nadal pisze o faktach naukowych a pan brnie w klasyczny blad falszywego zalozenia (False Permise Fallacy) http://en.wikipedia.org/wiki/False_premise , oczywiscie nie tracac dobrego sampoczucia, jakze bym chcial by glupota bolala…

  29. Michał Krwawicz Serio? "Nie wkleiłem nigdzie cytatu z racjonalisty a nawet jakbym wkleił to link do racjonalista.pl ma taką sama "wartość naukową" jak link do…" Oczywiscie ze wkleiles. Wartoscia merytoryczna moich linkow nie byla zawartosc artykulow co pan konsekwentnie pomija tylko przypisy do nich, opieranie wlasnych mniemn na lekturze jednej ksiazki i czynienie z nich swiatopogladu to jakas egomania… Stawianie jedej ksiazki przeciw kilkunastu to jakas fantazja. "Przykro mi, ale wolę książki naukowców i badaczy od słów KK w których twierdzą, że to nie oni to czy tamto :)" Tak widze ze scientzym nie jest ci obcy i zajmue wazne miejsce w pana zyciu… Z tym ze ja nadal pisze o faktach naukowych a pan brnie w klasyczny blad falszywego zalozenia (False Permise Fallacy) http://en.wikipedia.org/wiki/False_premise , oczywiscie nie tracac dobrego sampoczucia, jakze bym chcial by glupota bolala…

  30. Tomasz Bielecki Serio nie użyłem nigdzie racjonalista.pl jeśli jest inaczej proszę o fragment który według Ciebie cytuję z racjonalista.pl i link dokładny skąd go cytuje. Jeśli takiego nie ma to proszę nie wkładać swoich słów w moje usta ani swojego myślenia w moją głowę.

    Ja przeczytam sobie Twoje źródła pod artykułami (te które są książkami, a nie odnośnikami do artykułów na stronę prowadzoną przez katolików dla katolików), a Ty za ten czas przeczytaj tą jedną książkę która podałem. Przedstawiłem Ci jedną konkretną książkę vs Twoje dwa linki z Wikipedii i jeden z strony katolickiej do tego dałem link do Wikipedii tam maż w przypisach kolejne 5 książek.

    Także jest w sumie 6 książek. Proszę się z nimi zapoznać w trakcie jak ja będę się zapoznawać z tymi z linków Twoich.

    Co do klasycznego błędu fałszywego założenia to takim błędem może być wiara w boga.
    Mam nadzieję, że chociaż raz w swoim życiu przeczytałeś biblię skoro tak zaciekle bronisz stanowiska całkowicie ignorując podany przeze mnie link i książkę, a swoje linki uznajesz za pewne i nieomylne.

    I nie denerwuj się pisząc, że chciałbyś by głupota bolała, bo jestem pewien, że bolałaby Ciebie dużo bardziej niż mnie :)

  31. Michał Krwawicz "Co do klasycznego błędu fałszywego założenia to takim błędem może być wiara w boga." Stosowanie zalozen metodologii naukowej jak i logiki w stosunku do wiary to Categoral Fallacy, wiara istneje w superpozycji tychze, podobnie jak filozofia XD. "I nie denerwuj się pisząc, że chciałbyś by głupota bolała, bo jestem pewien, że bolałaby Ciebie dużo bardziej niż mnie :)" Dajze mi Panie Boże, byloby to poczatkiem mej mądrosci… Moze faktycznie troche nie uczciwie obrywa ci sie rykoszetem po mrowiu podobnych dyskusji ktore odbylem na podobne lub identyczne tematy, moze… W historii jest coś takiego jak kanon historii, proponuje sie najpierw zapoznac z obowiazujacym kanonem zanim pan zacznie sypac cytatami ludzi ktorzy maja problem z podstawami metodologii przy przelewaniu wlasnych, prywatnych, interpretacji lub domiemywan na kartki papieru. Historia to nie mecz pilkarski miedzy banda zdziecinialych staruchow, to zwarta i powazna dyscyplina naukowa.

  32. Trzeba być naprawdę bezczelnym chamem żeby uważać, że tylko wasza religia jest prawdziwa itp. itd. Jakbyście się urodzili gdzie indziej na świecie to byście wszyscy srali inaczej. Piątka dla Pana Bogdana.

  33. Tomasz Bielecki
    Dziękuje, że to wykazałeś i tu masz rację wiara to co innego a nauka to co innego.
    Jedno opiera się na dowodach drugie nie.

    Jak napisałeś historia jest dyscyplina naukową. Ja przy jej użyciu podałem Ci książkę i pod linkiem na Wikipedii 5 książek które ukazują, że Hitler nie był ani katolikiem ani ateistą.
    Zakładanie, że Hitler był ateistą jest równie błędne jak zakładanie, że był katolikiem w świetle tych 6 książek.

    Najważniejsze to poznawać naukę normalnie a nie przez pryzmat wiary czy nie wiary, bo wtedy można odrzucać książki czy dowody które nam się nie podobają i zostawiać te które się podobają.

    Na tej zasadzie np. kreacjoniści wykazują "naukowo", że ziemia ma 6000 lat a dinozaury żyły razem z ludźmi w tym samym czasie.

    Moim obowiązkiem teraz będzie zapoznać się z literaturą jaką Pan przedstawił. Inaczej moja wiedza może być nie pełna a niema nic gorszego niż tkwienie w błędzie. Także dalej komentować mogę dopiero po przeczytaniu paru książek.

  34. Przemek. " Po co na zimę mam ubierać szalik, ciepla kurtke i rekawiczki przeciez nie jestem chory" Odpowiedz na twoje pytanie jest prosta by nie byc ignorantem. Islam jest naszym problemem bk jest problemem Europy

  35. Michał Krwawicz "Dziękuje, że to wykazałeś i tu masz rację wiara to co innego a nauka to co innego.
    Jedno opiera się na dowodach drugie nie." Obawiam sie ze takie ujecie roznic znacznie splaca roznice pomiedzy obiema, nawet nie chodzi o ontologie i semantyke, bardziej o falszywa antynomie i fundament metodologii naukowej ktorym jest brak gloszenia prawdy objawionej, nauka zajmuje sie weryfikacja teorii w oparaciu o fakty ergo zadna teoria nie jest wieczna i skonczona. Nauka mowi o swiecie w swietle rozumu, religia opisuje doswiadczenie rzeczywistosci bez tych podzialow…

  36. Tomasz Bielecki
    Moje zdanie jest całkowicie inne w tej sprawie.

    Dla każdej religii "prawda objawiona" jest inna.
    Nauka nie ma czasu, by marnować go na "prawdę objawioną" tylko na prawdę. Po to są teorie, by było potwierdzane albo obalane z użyciem dowodów. Tak właśnie rozwija się nauka.
    Religia nie opisuje żadnego doświadczania rzeczywistości, bo nie opiera się na rzeczach które można zaobserwować.

    Na marnowanie czasu i "badanie prawd objawionych" czas mają tylko kreacjoniści, scjentolodzy i mormoni, ale oni nawet nie rozumieją czym jest nauka, ani jak działa a ewolucja to już całkowita czarna magia dla nich.

    Dlatego też nauka zajmuje się czymś zupełnie innym niż wiara moim zdaniem.
    I żadnej wiary czy religii nie można poprzeć czymś takim jak dowodem. Jeśli by się dało przestałaby być wiarą czy religią.

  37. Michał Krwawicz Nadal wydaje mi sie ze jestesmy zgodni co do faktu ze nauka nie uzurpuruje sobie prawa do obiektywnego opisu rzeczywistosci ale co najwyzej do mechanizmow nia rzadzacych. Oczywiscie tez nonsensem jest ze nauka nie ma czasu skoro wiemy ze nie tylko ma caly czas ale tez to ze ten czas jest skonczony z naukowego punktu widzenia. Nauka w przeciwienstwie do religi rozwija sie za pomoca obalania wlasnych teorii, zwlaczanie wlasnych twierdzen nie jest dla mnie szczytem wiaryogodnosci ale… z braku laku i kit dobry… Oczywiscie ze religia opisuje doswiadzenie(implikuje zatem subiektywny poglad) rzeczywistosci bez podzialu na racjonalne i nie racjonalne… wazne jest by jedno nie wchodzilo w kompentencje drugiego, nauka to nie religia a religia to nauka gdy jest jej wygodnie, po to powstala nauka, by rozdielic obiektywne od subiektywnego, i tu byl zong… swiat jest tak skomplikowany i dynamiczny ze nie jest to tak proste, i tu jako straznik zostala postawiona metodologia…

  38. Z Twojej wypowiedzi wynika, iż osoba wyznające jedynie jedną religię jest "bezczelnym chamem". Zdaj się każde wyznanie dla osoby wierzącej jest tym jedynym prawdziwym. Osoby o odmiennej wierze należy tolerować i szanować dopuki tolerują nas, a nie uważać za osoby o poprawnym wyznaniu…

  39. Z Twojej wypowiedzi wynika, iż osoba wyznające jedynie jedną religię jest "bezczelnym chamem". Zdaj się każde wyznanie dla osoby wierzącej jest tym jedynym prawdziwym. Osoby o odmiennej wierze należy tolerować i szanować dopuki tolerują nas, a nie uważać za osoby o poprawnym wyznaniu…

  40. Primo: Zdanie "Kościół katolicki od początków swojego istnienia kładł ogromny nacisk na kontrolę życia seksualnego swoich wyznawców" jest wybitną banią i nieuctwem :D Ja tam nie czuję, by ktokolwiek moją sferę seksualną kontrolował, wręcz przeciwnie – ja ją kontroluję. Poza tym pragnę zauważyć, że to właśnie Chrystus pokazał mężczyznom, że kobietę należy traktować jak człowieka, bo ta nim jest. Nawet w oryginalnym języku, przy opisie stworzenia, użyte jest słowo pochodzące od stworzonego człowieka. Kobieta dosłownie to "człowiek płci żeńskiej". Natomiast w innych kręgach kobieta była traktowana przedmiotowo.

    Secundo: Wali taką lewacką propagandą. Z tekstu też widać, że św. Tomasza "Summa theologiae" autor nie czytał. Bowiem ten pisał w taki sposób: stawia tezę (nieraz powtarza po myślicielach starożytnych, którzy byli poganami), po czym ją obala. Ale h*j tam, po co dawać ciąg dalszy jego dzieła. W końcu lepiej jest bezmyślnie walnąć wstęp i słowa wyrwane z kontekstu i powtarzać po lewackich debilach i nieukach, którzy ten fragment przywołują, choć nauka św. Tomasza jest zgoła inna.

    Polecam więc poczytać "Summa theologiae", a dopiero potem polemizować.

  41. Michał Krwawicz "Ale po kolei. Duchowni płacą zarówno podatki dochodowe od wynagrodzenia, jak i podatek zryczałtowany. Podatki dochodowe na dokładnie tych samych zasadach co wszyscy pozostali podatnicy płacą księża, zakonnicy i siostry, którzy są zatrudnieni na etacie. Najczęściej wykonywane prace to: katecheta, nauczyciel, wykładowca, pomoc medyczna, kurialista.

    W 2009 r. pracowało w Polsce 33 492 katechetów, w tym 18 348 katechetów świeckich, 11 382 księży diecezjalnych, 1 152 księży zakonnych i 2 610 sióstr zakonnych. Jak wynika z wyliczeń Katolickiej Agencji Informacyjnej, rocznie daje to 69 mln zł podatku PIT od pensji osób duchownych zatrudnionych w szkołach, nie licząc innych duchownych płacących tę formę podatku.

    ? Niezależnie od podatku dochodowego, który płaci część księży, wszyscy duchowni płacą tzw. podatek od posługi duszpasterskiej, czyli np. od ofiar za odprawiane Msze św. czy nabożeństwa pogrzebowe, a także otrzymywanych podczas odwiedzin kolędowych ? mówi ks. Nowak. ? Ponad połowa księży płaci więc państwu aż dwa podatki ? dodaje.

    Są oni płatnikami podatku zryczałtowanego (tzn. nie płacą go od dochodu, tylko co kwartał płacą stałą kwotę). Księża wikariusze i proboszczowie zostali potraktowani przez państwo podobnie jak osoby fizyczne, które prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą. Wysokość ryczałtu jest co roku ustalana przez urzędy skarbowe. Zależy od wielkości parafii i różni się w przypadku proboszczów i wikariuszy. W najmniejszych parafiach ? do 1000 wiernych ? kwartalna opłata w przypadku proboszcza wynosi 363 zł. W największych ? powyżej 20 tys. ? co trzy miesiące do kasy państwa wpływa nawet 1296 zł. Także wikariusze muszą uiszczać ten podatek. Zależy on nie tylko od wielkości parafii, ale też od wielkości miejscowości. Stawki wynoszą od 113 zł w parafiach do 1000 osób, znajdujących się na terenie gmin i miejscowości do 5 tys. mieszkańców, do 422 zł w parafiach powyżej 10 tys. wiernych znajdujących się w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców. W sumie, jak wynika z wyliczeń KAI, z tego tytułu księża płacą co najmniej 35 mln zł podatku rocznie.

    Warto podkreślić, że kapłani płacą podatek od liczby mieszkańców parafii, a nie od faktycznej liczby wiernych uczęszczających do kościoła. ? Okazuje się więc, że Kościół płaci podatki również za pana Palikota ? komentował ostatnio ten fakt abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski.

    Podatek ryczałtowy płacą również księża, którzy jedynie pomagają w posłudze duszpasterskiej i nie są na stałe przydzieleni do żadnej parafii. ? Wówczas muszą sami zgłosić urzędowi skarbowemu wysokość swoich dochodów, a ten naliczy im ryczałt ? wyjaśnia ks. Nowak."

  42. Michał Krwawicz I badzmy szczerzy podatki to zlo, a chciec by ktokolwiek placil jakiekolwiek podatki to szczyt zla. Kradziez zalegalizowana nie przestaje byc niemoralna. Jak ktos ci cos zabiera i jest to np osoba to jest to kradziez, jak panstwo ci cos zabiera to jest to podatekXD.

  43. Nie sądzicie, że ideologia i zasady kościoła katolickiego są szkodliwe dla dobrostanu ludzi, a przez to (i z wielu innych przyczyn) są szkodliwe społecznie? A jeśli tak, to nie należy go uznać za destruktywną sektę?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ