UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Lukas Plewnia

Reforma Trybunału Konstytucyjnego i obsadzenie go nowymi sędziami miała doprowadzić do usprawnienia jego działania. Politycy PiS przekonywali, że po ich zmianach TK będzie działało jak dobry, szwajcarski zegarek. Dziś wiadomo już, że to były jedynie słowa bez pokrycia, a pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej w TK nie zmieniło się nic oprócz kadry.

Andrzej Duda, powołując Przyłębską na prezes Trybunału, mówił o „dynamicznej pracy” i zaległościach, które trzeba odrobić. Wizja ta brzmiała bardzo obiecująco. Mocno minęła się jednak z prawdą.

– Chciałbym, i to jest najważniejsze, aby Trybunał zabrał się do dynamicznej pracy. Jest wiele zaległości, przede wszystkim, jeżeli chodzi o sprawy obywatelskie, czyli skargi konstytucyjne, które często od lat czekają na załatwienie – mówił Duda.

Szokujące jest to, że TK obecnie zajmuje się sprawami jeszcze z początku 2015 roku. Nie wygląda też na to, by sędziowie szybko się z tym uwinęli. Ich tempo jest iście zabójcze – od początku 2017 roku orzekali jedynie przez 13 dni. Wciąż trzeba też czekać na rozpatrzenie sprawy przez TK średnio dwa lata.

Żeby tego było mało, TK ma obecnie niemal trzymiesięczną przerwę. Ostatnio jego sędziowie zebrali się 28 czerwca, a kolejne ich posiedzenie jest 11 września. Oznacza to, że sędziowie nie mają czasu wziąć urlopu. Sama Przyłębska ma 41 dni zaległego urlopu, a sędzia Piotr Tuleja – aż 57 dni. Choć sędziowie wcale się nie przepracowują, miesięcznie pobierają zawrotną sumę – za samo zasiadanie w składzie TK dostają aż 23 tys. złotych.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również