UDOSTĘPNIJ
źródło: eonline.com, viplocal.com.au

Kilka dni temu donosiliśmy o sędzi wrocławskiego Sądu Apelacyjnego, który został zatrzymany przez policję. Robert W. dopuścił się bowiem kradzieży w sklepie Media Markt i został złapany na gorącym uczynku. Teraz okazuje się, że mógł liczyć na wsparcie… własnej żony.

6. lutego sędzia Robert W. wpadł podczas kontroli policyjnej, jaką przeprowadzili funkcjonariusze wezwani do Media Markt przez ochroniarzy sklepu. Okazało się, że dobrze zarabiający sędzia pokusił się na kradzież sprzętu wartego 2 tys. złotych. Teraz wychodzi na to, że mężczyzna nie działał sam.

Okazuje się, że w podprowadzanie elektroniki ze sklepów zaangażowana była także Ewa W., żona sędziego. Kobieta ukradła sprzęt wart 1,7 tys. złotych na dwa dni przed swoim mężem. Nie dała się jednak złapać podczas wyjścia. Dopiero nagrania z monitoringu doprowadziły policję do celu. 9. lutego po raz drugi przeszukano dom aresztowanego sędziego.

Jak potwierdziła Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej, wiadomo już, że żona Roberta W. działała w porozumieniu ze swoim mężem. Nie wiadomo jednak, co pchnęło nauczycielkę i sędziego Sądu Apelacyjnego do takiego zachowania.

 – Ewie W. postawiono zarzut dokonania kradzieży, której miała dopuścić się w sobotę, 4. lutego, w jednym ze sklepów z elektroniką w Wałbrzychu. Kobieta miała przywłaszczyć sobie m.in. nośniki pamięci i kolumny. Przestępstwa tego dokonała wspólnie i w porozumieniu z inną, ustaloną już osobą, którą chroni immunitet – mówi Bialik.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również