UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/Aargambit

Donald Tusk przyjechał wczoraj do Warszawy. Celem jego podróży było złożenie zeznań w prokuraturze w sprawie współpracy polskich służb z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Jego przybycie do stolicy było okazją dla zwolenników byłego premiera do okazania mu poparcia.

Wśród witających Donalda Tuska na dworcu Warszawa Centralna znaleźli się przedstawiciele KOD-u, wyborcy PO, a także politycy tej partii. Zabrakło wśród nich jednak szefa Platformy.

Grzegorz Schetyna nie uznał za istotne, aby być w tym dniu na dworcu. Jak się później tłumaczył, jego obecność na dworcu nie była konieczna, bo Tuska witało tak wielu ludzi, że jego nieobecność nawet nie była dostrzegalna.

–  Było tak dużo ludzi! Była godna reprezentacja PO, Młodych Demokratów. To taka impreza zwoływana ad hoc. Ja po prostu wiedziałem, że nie mogę być na dworcu o tej godzinie – wyjaśniał w rozmowie z dziennikarzem TVP Info.

Donalda Tuska witali wszyscy najważniejsi politycy PO. Byli tam Stefan Niesiołowski, Ewa Kopacz, a nawet Mateusz Kijowski. Grzegorz Schetyna, odwieczny rywal Donalda Tuska w PO, a obecnie jej przewodniczący znalazł doskonałą wymówkę, aby pokazać byłemu szefowi, jaki ma do niego stosunek – a nie jest to z pewnością miłość, wręcz przeciwnie. Zapytany o to, czy w ogóle przywitał przewodniczącego Rady Europejskiej, Grzegorz Schetyna odpowiedział zaskakująco.

– Korespondencyjnie, bo… miałem zajęcia i potem byłem na rocznicy powstania w getcie – powiedział przewodniczący największej partii opozycyjnej.

Natychmiast pojawiły się komentarze, że osławiona nienawiść pomiędzy obydwoma politykami wciąż jest aktualna. Nawet mimo potrzeby zjednoczenia opozycji, która przez ostatnie lata i miesiące nie radzi sobie najlepiej w sondażach poparcia.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również