UDOSTĘPNIJ
źródło: publicdomainpictures.com, pixabay.com

O procesie 44-letniego Dariusza P, który według prokuratury podpalił własną rodzinę, by wyłudzić pieniądze z ubezpieczenia, pisaliśmy już jakiś czas temu. Sprawa nie daje jednak o sobie zapomnieć przez dom po rodzinie. Sąsiedzi i okoliczni mieszkańcy twierdzą, że najlepiej byłoby budynek zburzyć, bo „jest przeklęty”.

Do tragicznej sytuacji doszło tutaj 10 maja 2013 roku. Tego dnia zginąć w pożarze miała cała rodzina Dariusza P. – czwórka jego dzieci i żona, Joanna. Według śledczych, mężczyzna sam doprowadził do pożaru, uprzednio zamykając wszystkie okna i drzwi.

Dariusz P. nie ma jednak sobie nic do zarzucenia. Jak twierdzi, w momencie pożaru był w pracy. Adwokat 44-latka, Eugeniusz Krajcer, jest zdania, że jego klient zostanie wkrótce uniewinniony, gdyż prokuratura ma za mało dowodów świadczących o jego winie.

O sprawie znów jest głośno za sprawą mieszkańców Jastrzębia-Zdroju, którzy mówią, że dom podpalonej rodziny jest przeklęty. Czasami ma zaglądać do niego jedyny ocalony z pożaru syn 44-latka – Wojtek. Chłopak nie mieszka jednak w domu. Zdaniem sąsiadów „sanktuarium zbrodni powinno zostać zburzone”.

 – Tylko syn Wojtek tu czasem zajrzy, ale nie mieszka. Lepiej by to było zburzyć i zrównać z ziemią. Nam nawet ciężko mieszkać tak blisko tego przeklętego miejsca – mówi sąsiadka rodziny, która zginęła w płomieniach.

To, co stanie się z domem, zależy od jedynych pozostałych przy życiu dwóch osób, które mają prawa do jego przejęcia. Są nimi Dariusz P. i jego syn Wojtek. Gdyby ten drugi chciał przejąć budynek, musiałby wstąpić z ojcem na drogę sądową i udowodnić, że 44-latek jest niegodny posiadania domu.

Możliwe też, że poza ojcem i synem o dom ubiegać się będą też ci, którym P. był winny pieniądze. 44-latek był bowiem zadłużony na 3 mln złotych. Sąsiedzi wątpią jednak, by w domu, w którym umarli w pożarze ludzie, ktoś chciał zamieszkać.

 – Kto by chciał zamieszkać w „sanktuarium” zbrodni? – pytają retorycznie mieszkańcy.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również