UDOSTĘPNIJ

Za kilka dni poznamy nowych samorządowców. Pierwsze zdanie napisałem z bólem serca, ponieważ – jak podają sondaże – wcale nie będą to nowi przedstawiciele określonych formacji, a właśnie Ci starzy. Wybrany zostanie samorządowy beton, który utrzymuje się na swoich stanowiskach od wielu lat. Szkoda. Jednak jest jeszcze nadzieja. Nadzieja na zmiany, ale tego słowa również nie lubię. Więc jak to najlepiej określić? Wiecie co mnie najbardziej wkurwia? Od kilku kadencji pojawiają się głosy, że należy to zmienić, że należy wybrać młodych i kreatywnych ludzi, takich, którzy potrafią myśleć, a także analizować otaczającą nas rzeczywistość. Wreszczie takich, którzy nie będą dupą przywiązani do stołka.

Dzisiejszy samorząd jest niewydolny. Wzrastają ceny za użytkowanie wieczyste, likwiduje się tereny zielone, które przejmuje prywatny deweloper, redukuje się liczbę miejsc parkingowych, podnosi opłaty za czynsz, ale i wodę. Z tą wodą to i tak są niezłe jaja, ponieważ płacimy za nią najwięcej w Europie. Śmiech na sali. Czy ktoś się kiedyś tym zainteresował? Nie sądzę. Problem polega na tym, że – zazwyczaj – do poszczególnych samorządowych komórek wchodzą tzw. jedynki, które są z góry nominowane przez aparat partyjny. To płachta na byka, która przyciąga wyborcę, aby oddał głos właśnie na osobę znajdującą się na samej górze listy wyborczej. Społeczeństwo to kupuje, a przecież poniżej są osoby, być może, bardziej wykształcone, posiadające lepszy przegląd danego terenu, wnoszące wiele ciekawych pomysłów. Nie chcę tutaj generalizować, ale w większości przypadków tak właśnie jest.

Jak to zmienić? Odwiedziliście bezpośrednio mieszkańców? Porozmawialiście z nimi? To brzmi banalnie, lecz jest to klucz do sukcesu. Inaczej się nie da. Wiem, czasami można napotkać trudnych wyborców. Nie należy się tym przejmować. Trzeba iść dalej. Ludzie bywają różni, ale tego tłumaczyć chyba nie muszę. Wybory samorządowe to – wg mnie – najważniejsze wybory w kraju. To dzięki temu ciału możemy zadbać o naszą lokalną architekturę. Wystarczy chcieć. Nie zawsze uda się osiągnąć sukces wyborczy. Wpływa na to wiele czynników. Jedno jest jednak pewne – jeżeli podniesiesz swoją dupę z krzesła i wyjdziesz na ulicę, to Twoje szanse wzrosną.

Jeden z barwniejszych polityków, który został kiedyś uznany za najpracowitszego posła, powiedział: inteligentny wyborca potrafi przeczytać listę wyborczą od początku do końca. Nic więcej nie muszę dodawać. Wpis nie będzie długi, ale konkretny. I niech to będzie dla Was wszystkich przesłanie.

Zamieńmy ??samorządowych impotentów?? na ludzi kreatywnych, czyli takich, którzy będą tryskać energią!