UDOSTĘPNIJ

Narodzie nie bój żaby, wyniki wyborów są wiarygodne, a kto je kwestionuje nurza się w odmętach szaleństwa ? ukołysał nas nasz wąsaty prezydent Komorowski. A zatem najedliśmy się szaleju, ale tylko my, którzy widzimy wątpliwości co do przebiegu liczenia głosów. Biorąc pod uwagę skalę nieprawidłowości rzekłbym, że ten kto nie kwestionuje tych wyników jest ?lekko cieplejszy?, no ale nadprezydent, który ma 150% zaufania społecznego według CBOSu pewno wie lepiej. A wszyscy, którzy podważają wyniki osiągnięte przez partie władzy to wrzody na zdrowym organizmie Polski, najpewniej agenci Putina, którzy chcą zdestabilizować państwo. Tuż przed wyborami, ten aktor co gra Ferdka Kiepskiego poparł Platformę Obywatelską no i jak widać nauczył swoich przyjaciół grać głupa i nonszalanckiego idiolatrę.

Zafascynowany oglądałem online czwartkowy zryw warszawiaków pod siedzibą PKW. Dzień roboczy, a jednak sporo osób odpowiedziało na wezwanie ojczyzny. Co prawda przewrót to jeszcze nie był, ale wstępny fikołek już tak. Sceny, które potem działy się w siedzibie PKW były już jak z sensacyjnego filmu fabularnego. Szczęściem kamera podążała za Grzegorzem Braunem, reżyserem notabene i głównym aktorem czwartkowych wydarzeń i mogłem ten film obejrzeć. A zaczęło się fascynująco, pan Braun, przekroczywszy drzwi Państwowej Komisji Wyborczej wzniośle mówi do swojego rozmówcy przez telefon komórkowy ?Grzesiu to jest ten moment, musisz sobie teraz poradzić, to jest ten moment?. (Imienia nie jestem pewny, piszę z pamięci) No to mnie zaciekawiło, cóż on przygotował, od lat mówi patriotycznie, iż Polska jest w złych rękach i że musi się coś stać, żeby patrioci odzyskali kraj. A tu się żywo jakaś akcja zaczyna dziać i narasta napięcie.

A główny bohater woła ?potrzebuję 6 rosłych mężczyzn?. I oni się przedzierają. Jakiś dziadzio z ochrony próbował ich zatrzymać, ale tak samo nadaje się do ochrony, jak całe to ciało PKW do zarządzania wyborami. Z tej bezradności wystąpiły mu tylko na czole krople potu wielkości piłeczek ping-pongowych. No to Braun dalej nawołuje ?Szybciej, kolejnych 6 chłopa!?. No i jacyś ludzie rzeczywiście się przeciskają przez drzwi. Potem było zajęcie sali konferencyjnej.

Z tego całego chaosu, najbardziej ucieszyło mnie, że twarzą tej ?okupacji? stał się człowiek oczytany, erudyta i w dodatku złotousty, który umie składnie i dosadnie powiedzieć o patologii władzy i instytucji publicznych. Prawie wszyscy publicyści których obserwuje na Twitterze (w większości prawicowcy) potępili akcję Brauna. Chyba tylko naczelny Super Expresu się do nich nie przyłączył. Wylewali jad, że to co się dzieje w PKW, to histeryczna postawa, bo zrobi jeszcze większy kabaret z wyborów, a ludzie niezainteresowani polityką sobie pomyślą, że wszyscy na prawicy to takie oszołomki jak Grzegorz Braun. Zupełnie nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy i jestem zdania, że w histerię popadli tutaj Twitterowi liderzy opinii.

To prawda, że ludzi bardziej obchodzą jakieś pierdoły typu opad pierwszego w tym sezonie śniegu niż polityka. Dla większości młodych ludzi bardziej nęcące jest imprezowanie w klubokawiarniach zamiast śledzenie przebiegu wydarzeń z reżyserem Braunem w roli głównej, ale już nawet do szaraczków zaczyna docierać, że doszło do jakichś przewałów w tych wyborach, że odbywały się jakieś cudy nad urną i myślę że taki manifest jak ten, który sprokurował nam zawodowy reżyser, a jednocześnie reżyser mojego czwartkowego wieczoru da im do myślenia, że coś jednak musi być na rzeczy.

Tego ekscytującego wieczoru był jeszcze jeden zwrot akcji. Do siedziby PKW wrócili Wipler oraz Winnicki i zrobiono konferencję prasową. Samo w sobie to było niesłychanie zabawne, że nagle, jak gdyby nigdy nic w miejscu, z którego informują o przebiegu wyborów leśne dziadki, rozsiadł się poseł Wipler kandydujący przecież w wyborach i mówił o nieprawidłowościach, podczas gdy PKW nadal nie ogłosiła oficjalnie wszystkich wyników.

A teraz poseł Wipler jest na cenzurowanym. Maciej Stroiński, prezenter Polsatu napisał ?miałem kiedyś posła Wiplera za poważnego polityka. Okazuje się, że to niebezpieczny typek.?. Z kolei marszałkowa Wanda Nowicka stwierdziła „jeżeli kwestionuje fundamentalną zasadę zaufania do instytucji publicznych, to ja nie bardzo wiem, czego on szuka w polityce. Niech się zajmie, nie wiem, organizowaniem jakichś demonstracji na ulicach, ale na pewno w polityce nie ma już dla niego miejsca”. Jak widać, mainstream medialno-polityczny boi się, że wreszcie znalazł się człowiek, który chce zrobić w Polsce porządek, bo poważna opozycja dla takich to jest taka, która tylko mówi że coś zrobi, ale taka, która wyprowadza ludzi na ulice już jest niebezpieczna. Prezydent nazywa szaleńcami tych, co dopatrują się fałszerstw w wyborach, natomiast marszałkowa wygania z polityki ludzi, którzy podważają zaufanie do instytucji publicznych. No tak przecież tylko idiota nie ufa takim instytucjom jak PKW, na której servery włamać się może gimnazjalista i dopisać sobie, zwycięzce w wyborach na wójta, albo wkroczyć do siedziby bo dziadzio z ochrony nie daje rady.

Jak na dobry sensacyjny, fabularny film, ten czwartkowy skończył się puentą. Grzegorza Brauna i spółkę w okolicach północy policja wyniosła nogami do przodu i zawinęła do suki. Przy okazji zawinięto również reporterów PAPu i TV Republika, bo wykonywali swoją pracę. 20 listopada 2014 w Polsce rozpoczęła się Białoruś. Druga część filmu z pierwszoplanową rolą reżysera ma się odbyć dzisiaj w sądzie. Tylko że to nie film, to rzeczywistość.