UDOSTĘPNIJ

– Są sytuacje, kiedy nawet społeczeństwo wymaga, żeby minister sprawiedliwości w konkretnych sprawach miał trochę szerszą wiedzę. Bez tej ustawy nie ma prawa zwrócić się z prośbą o takie dokumenty – powiedziała rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska w programie „Gość poranka w TVP Info” komentując zmiany w prawie, które otwierają przed ministrem sprawiedliwości dostęp do bardzo wrażliwych danych dotyczących spraw osobistych obywateli. 

Chodzi o uchwalone przez Sejm zmiany w ustroju sądów, które dotyczą kompetencji ministra sprawiedliwości. „Rzeczpospolita” przestrzegła, że nowe regulacje pozwalają ministrowi otrzymać wgląd w szczegóły procesów sądowych i prawo przetwarzania danych stron postępowania sądowego i administrowania nimi. W taki

„Rzeczpospolita” przeprowadziła rozmowę z Maciejem Strączyńskim, prezesem Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, który grzmi:

„To gorzej niż za komunizmu. Wtedy przynajmniej oficjalnie nikt nie miał takiego prawa.” – prezes zaznacza, że w tych bazach znajdują się dane bardzo wrażliwe, które dotyczą głębokich spraw osobistych obywateli.

Jak twierdzi rzeczniczka rządu, która ustosunkowała się do słów Strączyńskiego „władza nie chce inwigilować swoich obywateli, ale są sytuacje, kiedy nawet społeczeństwo wymaga, żeby minister w konkretnych sprawach miał trochę szerszą wiedzę”. Czy społeczeństwo zgadza się na inwigilację?

Przyrównanie tego co było za komuny, do obecnego systemu prawnego, rzeczniczka rząu nazwała „wysokim nadużyciem”.

– Prawo do informacji ministra w takich sprawach nie jest łamaniem praw człowieka, wchodzeniem w prywatność – przekonywała Małgorzata Kidawa-Błońska.

źródło: tvp.info

Zobacz również