UDOSTĘPNIJ

W każdym cywilizowanym i demokratycznym kraju służby specjalne są powołane do dbania o interes i bezpieczeństwo Państwa – tzn. bezpieczeństwo jego obywateli. Przed 1989 rokiem Polska nosiła nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa miała blisko 40 mln obywateli i silne, bardzo rozbudowane służby specjalne, które dbały o interes i bezpieczeństwo wewnętrzne oraz zewnętrzne mieszkańców PRL – kraju, którego godłem był biały orzeł na czerwonym tle.

Po 1989 roku powstały „inne” służby – inaczej się nazywające, które miały „zupełnie inne” zadania. Po 1989 roku służby specjalne nie miały już dbać o bezpieczeństwo i interes blisko 40 mln obywateli PRL tylko o interes blisko 40 mln obywateli RP. Politycy całymi miesiącami zajmowali się zmianami w Polsce – między innymi tym jak ma wyglądać nowe godło Polski – czy orzeł ma mieć zwróconą głowę w prawo czy w lewo, jaką ma mieć koronę – zamkniętą lub otwartą itp. bardzo istotne dla nich w owym czasie rzeczy. Ostatecznie orzeł nadal patrzył w tę samą stronę co poprzednio, ale przybyła mu korona.

Czym różniło się bezpieczeństwo obywateli PRL od bezpieczeństwa obywateli RP? Niczym – bo to byli dokładnie Ci sami obywatele i chodziło o to samo bezpieczeństwo. Granice Polski się nie zmieniły, pozostali Ci sami mieszkańcy, ale zmieniła się nazwa i zmienili się rządzący. Za czasów PRL kiedy rządziła PZPR władza należała do robotników oraz chłopów, a po 1989 władza należała do robotników z Solidarności. Czym się to różniło? Niczym podobnie jak niczym nie różni się PO od PiSu. Jednym i drugim chodzi o to, żeby Polacy kłócili się o sprawy nieistotne, sami nie musieli nic robić poza uprawianiem propagandy, a to miało im zapewnić wiele lat „rządzenia” Polską. W tym zakresie spełniło się marzenie Janusza Korwin-Mikke, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych powtarzał jak mantrę, że 45 lat rządzili komuniści (lewica), to teraz powinni rządzić 45 lat Solidarnościowcy (prawica). Jedna klika została zastąpiona inną kliką, tyle tylko, że władza została przekazana w sposób ewolucyjny bez rozlewu krwi o czym marzył pewnie nie jeden „opozycjonista”, bo przecież sekretarz partii miał ładny dom i gdyby dostał kulkę w łeb lub wisiał na drzewie zamiast liści to możliwe, że ten opozycjonista mógł ten dom zająć. Nowa klika miała o tyle lepiej, że nie musiała odbudowywać zrównanej z ziemią Warszawy i Polski. Nowa „Solidarnościowa” klika nie zbudowała ani jednej stoczni, kopalni, huty, ani fabryki, tylko opluwając poprzedników wysprzedawała majątek narodowy – majątek nas wszystkich za bezcen i zamykała te zakłady, które budowane były przez kilka pokoleń. Na porządku dziennym były prywatyzacje firm za kwoty, które te firmy miały w kasie. Wystarczyło wyjąć je z kasy by zostać właścicielem fabryki – stać się milionerem z dnia na dzień.

Nikt nie rozliczył tamtych afer i za nie nie odpowiedział, a Polska stała się własnością korporacji, banków i miliarderów. Za PRL zapisywało się do spółdzielni i po 10-20 lub 30 latach dostawało się mieszkanie. Dzisiaj mamy dobrobyt i jesteśmy bardzo zamożni, bo możemy mieć mieszkanie natychmiast – wystarczy mieć pracę i wziąć kredyt na 20-40 lat. Mamy dobrobyt, więc aż kilkanaście % dzieci może wyjechać na ferie poza miejsce zamieszkania, bo pozostałych ponad 80% na to nie stać. Mamy dobrobyt, bo w sklepach jest pełno towarów, a coraz więcej artykułów RTV, AGD i wyposażenia mieszkania można tanio kupić na licytacji komorniczej po upadłości konsumenckiej (nie raz widziałem w sądzie ogłoszenie o sprzedaży na licytacji komorniczej krucyfiksu, 4 szklanek, stołu czy kilku krzeseł za kilkadziesiąt złotych) . PO i PiS różni się od siebie dzisiaj jedynie stylem uprawiania polityki i myślę, że pozornie ze sobą walczy. Trzeba pamiętać, że te partie powstały na bazie wielu post Solidarnościowych partii, a członkowie owych wielokrotnie migrowały pomiędzy sobą – to są Ci sami ludzie, którzy są chorzy na władze, ale nigdy nie dokonali żadnych istotnych zmian, które sprawiłyby, żeby Polska była takim silnym krajem jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. Mamy za to ponad bilion złotych długu, który nigdy nie zostanie spłacony, a Polacy będą już zawsze niewolnikami tyrającymi za grosze i spłacającymi te długi, które w ich imieniu zaciągnęli tzw. ludzie etosu Solidarności.

Polska jako jedyny chyba kraj na świecie publicznie rozgrywa tematy dotyczące współpracy ze służbami specjalnymi i często używa się określenia służb specjalnych w bardzo pejoratywnym znaczeniu, gdy tymczasem współpraca dla Niemca z BND, Izraelczyka z Mosadem czy Amerykanina z CIA jest powodem do dumy i chwały oraz chyba największym wyrzeczeniem i poświęceniem, jakie można sobie wyobrazić. Wiadomo przecież, że agent, który zostanie złapany zgnije w więzieniu za szpiegostwo, a jego mocodawcy nigdy się do niego nie przyznają, chyba, że po cichu wymienią na innego agenta obcych służb, którego złapali. Tylko w Polsce zdrajców nazywa się bohaterami, a bohaterów zdrajcami. Tylko w Polsce o służbach i teczkach rozmawia się w TV o sprawach, które dotyczą niedalekiej przeszłości lub teraźniejszości. W cywilizowanych i potężnych krajach o służbach i ich pracy mówią historycy najczęściej nie wcześniej niż po 75 latach od wydarzeń których dotyczą, gdy naoczni świadkowie już dawno nie żyją.

Tylko w Polsce minister uroczyście w świetle kamer otwiera nową siedzibę tajnych służb – automatycznie ją operacyjnie niszcząc. Tylko w Polsce ujawnia się listę obecnych i przeszłych agentów, a politycy zajmują się tym od czego powinni trzymać się z daleka. W silnych krajach to służby specjalne w dużej mierze decydują o tym co się wydarzy, ponieważ bezpieczeństwo państwa jest ich nadrzędnym celem, a politycy to tylko aktorzy na scenie, którzy firmują pewne działania. W Polsce odwrotnie – o służbach decydują politycy. Przygotowanie sprawnych służb zajmuje dziesiątki lat, stąd kiedyś Polska miała znakomitą siatkę nie tylko u sąsiadów, ale także na bliskim wschodzie. Dzisiaj mamy teoretyczne służby dbające o bezpieczeństwo teoretycznego państwa. Dlaczego teoretyczne? Bo zupełnie nieskuteczne, rozmontowane i opluwane przez lata nie mają już takiej zdolności operacyjnej jak za czasów PRL i we wczesnych latach 90-ych. Polska jest krajem istniejącym tylko teoretycznie, bo jest krajem słabym, zadłużonym po uszy, rozgrywanym przez korporacje, banki i obce służby i pewnie nigdy się już z tego przy dzisiejszej technologii nie podniesie.

Jak oglądam w TV opowieści dyletantów formułujących kategoryczne zarzuty o agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy, debaty polityków na temat teczek i służb specjalnych PRL, wypowiedzi „opozycjonistów”, którzy tak narażali życie czytając bibułę i słuchających Głosu Ameryki z Waszyngtonu czy słuchających Radia Wolna Europa to ogarnia mnie pusty śmiech i żal, że zamiast dbać o przyszłość naszej ojczyzny i interes naszych rodaków, obywateli tego kraju, to ku uciesze gawiedzi urządza się w Polsce igrzyska, które nigdy nie będą służyły Polsce i nigdy nie wpłyną na jej wzmocnienie.

Po prostu jedna klika chce zbić kapitał polityczny i wpisać się na karty historii kosztem tej rządzącej poprzednio. Tyle tylko, że jaka by opcja polityczna nie rządziła, to zawsze powstanie jakaś klika, która będzie przedkładać swoje własne interesy nad interesy całego narodu –  tak to już jest, że kiedyś było cnotą walczyć i zginąć za ojczyznę, a dzisiaj cnotą jest posiadanie pieniędzy i wpływów. Kiedyś liczył się człowiek, a dzisiaj liczy się kapitał. 

Nie jestem zwolennikiem Lecha Wałęsy i chyba nigdy nie byłem zwolennikiem żadnego styropianowca, może poza kilkoma wyjątkami i nie obchodzi mnie czy ktoś go przez płot przesadzał czy skakał sam, ważne, że udało się zmienić ustrój szkoda tylko, że do władzy doszli ludzie etosu Solidarności, którzy cały ówczesny potencjał w dużej mierze zniweczyli, bo interesowała ich historia i trupy w szafach, a nie przyszłość ich kraju.

Wszystkim opluwającym dzisiaj historię mojej ojczyzny – mojego kraju w którym się urodziłem (PRL) i w którym dzisiaj żyję i żyją moje dzieci (RP lub IV RP) mówię: odczepcie się od Wałęsy!!! Nieudacznicy nie zazdrośćcie Lechowi Wałęsie pieniędzy, chwały, nagrody Nobla i lotniska jego imienia – przecież PRL bardzo Was uwierał – kończyliście tam bezpłatnie szkoły i jeździliście na bezpłatne wczasy pod gruszą, dostaliście za pół darmo domy i mieszkania, a chcieliście kapitalizmu i wolnego rynku to go macie. Przeszkadzały Wam w PRL podsłuchiwane rozmowy telefoniczne, a dzisiaj kiedy rządzicie wprowadziliście powszechną i totalną inwigilację każdego obywatela. Można powiedzieć, że wszyscy, którzy brali udział w Magdalence i Okrągłym Stole to zdrajcy – dogadali się, zawarli pakt z władzą, która trzymała ich na pasku, ale czy to była zdrada??? Pokojowe przekazanie władzy może musiało właśnie tak się odbyć i nie było innego wyjścia. Dla mnie zdrajcy to Ci, którzy zadłużyli ten kraj, roztrwonili majątek narodowy, sprzedali za złotówkę polskie fabryki i banki, a nie zrobili tego tzw. komuniści – oni budowali, a styropianowcy rozkradli… Odczepcie się nieudacznicy od Wałęsy… 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również