UDOSTĘPNIJ

Dlaczego heavy-polityka? Już tłumaczę. Janusz Palikot wydał kiedyś – co trzeba mu przyznać – bardzo ciekawą książkę. Odnosiła się do pop-polityki, czyli wciąż postępującego zbydlęcenia klasy politycznej, no bo z czym ma się dzisiaj kojarzyć – nie generalizując – polityka? Ale nie o tym chcę dzisiaj pisać. Heavy-polityka to coś zupełnie innego, choć mającego zbliżone źródła. To coś dla starych wyjadaczy, i nie mam na myśli tutaj zatwardziałych solidaruchów, którzy żyją w swoim świecie, często mając ”inny stan umysłu”, bo przecież widzieli już wszystko, nic ich nie zaskoczy. Mam na myśli raczej starych narodowców, którzy wojnę mają we krwi, którzy drwią z ”homosiów”, którzy brzydzą się instytucjami europejskimi, aż w końcu – wychwalają karę śmierci.

Boże drogi, coś z jasnego nieba grzmisz i patrzysz, nie bądź obojętny na losy tych niewiast, bo nie wiedzą co czynią. Takie modły powinny być stosowane przez ”wielebno – modlących się”, czyli przez grupę kapitałową narodowców, choć ta pierwsza jest raczej bardzo zawężona. Ruch Narodowy wyrzeka się instytucji europejskich, ale idzie tam po to, aby je rozpieprzyć od środka. Mogliby się skonsolidować z Korwinem-Mikke, to byłaby mieszanka wybuchowa, ale raczej do tego nie dojdzie. Chyba, że jedni i drudzy do niechlubnego Parlamentu Europejskiego się dostaną, co jest mało prawdopodobne. Ciało narodowe wyrzeka się tych instytucji, ale – jeżeli się mylę, proszę o sprostowanie – nie wyrzeka się dożywotnich emerytur i comiesięcznych przywilejów.

I tutaj zaczyna się ciężka muzyka, coś dla ludzi o mocnych nerwach, a także dla tych, co uszy mają już ciut zepsute. W tym ostatnim przypadku to może i lepiej, bo nie słyszą dokładnie populistycznych haseł, które są zarazem z minionej epoki. Przy Parlamencie Europejskim jest dużo pięknych drzew, a pamiętając ostatni Marsz Niepodległości, bo przecież Polska jest jeszcze pod okupacją kogokolwiek, jest niesuwerenna, to bardzo możliwe, że narodowcy chcą przeprosić za swoje czyny i przenieść tamte drzewka do Polski, które zostaną zasadzone w miejsca tych wyrwanych? To byłby czyn wart odpuszczenia wszelkich grzechów, ale tylko Pan jeden wie, czy jest ich na to stać.

Tym wpisem nie chcę narażać się – być może – przyszłym wybrańcom narodu. Mam tylko jednak małe obawy, ale też raduję się na wieść, że wszechpolacy mogą na pięć lat wylecieć do Brukseli, Strasburga i Luksemburga. Będzie ich mniej. Wiemy z doświadczenia jednak, że wygląda to zupełnie inaczej. Europosłowie lubią – choć powinni przebywać gdzie indziej – przyjeżdżać do Polski, gdzie powolnym krokiem chadzają po sejmowych korytarzach, a także latają po mediach.

Bóg zapłać!

7 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ