UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org

Debata nad wyburzeniem Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie trwa od samego upadku socjalizmu w Polsce. Budynek podarowany nam przez Stalina, budzi mieszane uczucia, lecz wpisał się doskonale w krajobraz stolicy. Nawet gdyby zdecydowano się go pozbyć, jest jeden problem, który może skutecznie odciągnąć od tego pomysłu. 

PKiN powstał w latach 1952-1955 jako dar narodu radzieckiego dla Polski. Choć do wyboru była także linia metra, łącząca wschód i zachód stolicy, ostatecznie padło na wieżowiec. Do jego wzniesienia sprowadzono tysiące robotników z ZSRR, którzy w ekspresowym tempie zbudowali najwyższy do dziś budynek w naszym kraju. Konstrukcja wraz z iglicą sięga 237 metrów, składa się z 42 pięter, na których mieści się 3288 pomieszczeń.

Kwestia rozrbiórki

Temat usunięcia PKiN z krajobrazu Warszawy nie jest nowy, pomimo tego jednak nie przestaje budzić emocji. Z jednej strony jest symbolem socjalizmu i sowieckiego imperializmu, z drugiej wszyscy zdążyli się do niego przyzwyczaić. Od dawna nie nosi imienia Józefa Stalina i choć wątpliwej piękności, stał się symbolem stolicy Polski, tak samo ważnym jak Zamek Królewski, Starówka, czy Łazienki Królewskie. Pozytywnie o pomyśle wypowiedział się o dziwo Radosław Sikorski, twierdząc, że cieszy się z podniesienia tej kwestii przez rząd. Pomysł skrytykował natomiast Adrian Zandberg, jednoznacznie wyśmiewając zapędy Prawa i Sprawiedliwości.

– Pan prezes Morawiecki chce zburzyć „komunistyczny” Pałac Kultury. Czy PiS będzie szedł tym tropem dalej? Setki tysięcy mieszkańców stolicy mieszkają w „komunistycznych” blokach, chodzą do „komunistycznych” szkół, jeżdżą „komunistycznym” metrem. Czy je także PiS chce wyburzyć? – napisał na Twitterze przedstawiciel partii Razem, Adrian Zandberg.

Najpoważniejsza przeszkoda

Wszystko wygląda pięknie w umysłach pomysłodawców i papierze. Prawdziwym problemem byłoby jednakże faktyczne sprostanie pracom wyburzeniowym. Przypomnijmy, że Pałac Kultury znajduje się w ścisłym centrum stolicy, które zmaga się ogromnymi problemami komunikacyjnymi. Rozbiórka gmachu wymagałaby tysięcy kursów wywrotek i kilkumiesięcznych prac, które w wycenie Ratusza kosztowałyby 900 mln złotych.

– Proszę Pana, przynajmniej 3 miesiące, albo i pół roku […]  W Warszawie nie ma takich maszyn, które sięgnęłyby tak wysoko i nawet nie wiem, czy dałoby się taki sprzęt ściągnąć. Choć pewnie i tak najprościej i taniej byłoby postawić na górze jakąś koparkę, która będzie sobie stukać i przebijać się powoli w dół […] A podziemia? Przecież ten pałac idzie ileś metrów wgłąb! – mówi Piotr z firmy Bal-Kop.

źródło: natemat.pl

Jeśli nie żyłeś w PRL-u, na pewno nie pamiętasz, CO TO...

Największe seksskandale show-biznesu

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również