UDOSTĘPNIJ
foto: kresy.pl/yaplakal.com

Sytuacja z powodu wojny na Ukrainie jest ciężka. Bowiem niezależnie od tego kto zwycięży, nam nie wyjdzie to na dobre. Bo wybór między putinowską Rosją a neo-banderowską Ukrainą to wybór między powieszeniem a rozstrzelaniem. Z czego ciężko odszyfrować, która opcja pod którym z tych państw się kryje.

Zachód zaostrza sankcje wobec Rosji. I właściwie ma rację. Separatyści są wspierani – i to dosyć intensywnie – przez Rosjan, którzy chcą odzyskać jak największą kontrolę nad świeżo wyzwoloną spod ich panowania Ukrainą. Ponadto separatyści kierowani przez Rosjan popełnili tragiczną fuszerkę poprzez zestrzelenie malezyjskiego samolotu cywilnego.

Z drugiej strony wolna Ukraina wybrała najgorszą z możliwych dróg ku wyzwoleniu – rewolucję. To, że Rosja upomni się o swoje było oczywiste i wielokrotnie o tym mówiłem. Mało tego – po wyzwolenie Ukraińcy zdecydowali się iść pod sztandarem spadkobierców ideowych Bandery.

Doniecka Republika Ludowa to farsa. W rzeczywistości jest to walka między Ukrainą a Rosją. Jeśli Ukraińcy nie podołają, zaraz wybuchnie kolejne „powstanie ludowe”, które ostatecznie rozbije państwo na kilka innych. Oczywiście państwa te staną się dobrowolnie federacjami Rosji. I w ten sposób Putin poszerzy granicę, jaką posiada z Polską.

Obecnie jednak u władz Ukrainy mamy – genetycznych oraz ideowych – potomków morderców dziadków wielu z nas. Najlepiej moim zdaniem zareagował Orban, który stwierdził, że jako głowa państwa musi realizować interesy stanu. Nie weźmie udziału w separowaniu się od Rosjan. I Węgry – jeśli konflikt na wschodzie nie zakończy się bombardowaniem nuklearnym – wyjdą zwycięsko. Zachód będzie coś krzyczał o „braku solidarności”, ale nie będzie uderzał w Węgrów. Ci zaś będą bogacić się dodatkowo dzięki handlowi z Rosją. Ciężko mi ocenić to jako godziwe lub nie.

Szczerze mówiąc, nie chcę umierać za neo-banderowców. Ukrainę czekają przyspieszone wybory. Jeśli wygra jakieś ugrupowanie konserwatywne bądź demokratyczne, można będzie mówić o wspieraniu dążeń wolnościowych Ukraińców. Z Prawym Sektorem u władzy nie ma co rozmawiać. Polska więc – zamiast kolejnych deklaracji o solidarności – powinna teraz właśnie wymusić na władzach Ukrainy uznanie tego, co działo się na Wołyniu za ludobójstwo oraz zaprzestania rozgłaszania kłamstw o zachowaniach podobnej skali ze strony Polaków na Ukraińcach. Ponadto powinniśmy jasno wymusić na Ukrainie uznanie granic. Liderzy Prawego Sektora, który przecież rządzi jeszcze krajem, niejednokrotnie podkreślali, że Przemyśl i okoliczne powiaty są ziemiami ukraińskimi pod Polską okupacją.

To co robi nasz rząd obecnie, to nie jest polityka solidarności, ale prostytucja w imię.. no właśnie – czego?

2 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ