UDOSTĘPNIJ
fot. youtube.com/pixabay.com

Naćpany celebryta, który przejechał na pasach kobietę, za pieniądze ciotki wyszedł z aresztu. Rodzina zabitej była zrozpaczona, gdy zobaczyła zadowolonego z decyzji sądu Dariusza K.

W lipcu 2014 roku Dariusz K. pędził swoim luksusowym samochodem po ulicach warszawy. Mężczyzna był pod wpływem kokainy i nie zauważył zmieniających się świateł. 63-letnia Ewa J. wracająca z niedzielnego obiadu, nie przeżyła uderzenia z rozpędzonym BMW celebryty.

– Ten człowiek wydawał się nad wyraz spokojny. Tak jakby zdarzenie dotyczyło zwykłej stłuczki. Chodził, rozmawiał, gestykulował (…) Nie wyglądał na kogoś, kto miałby nic nie pamiętać. Zachowywał się jak normalny, spokojny człowiek (…) Podszedł do tej kobiety, spojrzał na nią i odszedł w kierunku samochodu– relacjonowali świadkowie.

W listopadzie Sąd Okręgowy uchylił areszt Dariuszowi K., który został skazany w kwietniu na 7 lat więzienia, jednak przez wzgląd na apelacje prawników, przebywał w areszcie. Zdaniem sędziów, nie ma żadnych przeszkód, aby wypuścić go na wolność za poręczeniem majątkowym. Ciotka celebryty błyskawicznie wpłaciła orzeczoną kwotę, czyli 400 tysięcy złotych.

Mąż zabitej nie kryje swojej rozpaczy. Mężczyzna jest załamany swoją bezsilnością. Jak podkreśla nie chodzi mu o odszkodowanie, ponieważ żadne pieniądze nie przywrócą życia jego ukochanej.

– To jest skandal! Podejrzewałem, że coś się stanie, bo on miał do 17 listopada tylko sankcję. Cóż mogę poradzić. Jest mi przykro. Tym bardziej że udowodniono, że był pod wpływem narkotyków. Mnie żaden wyrok nie usatysfakcjonuje. Ja mam, jak mam. Po prostu jest mi nieraz ciężko. A teraz, jak pani do mnie zadzwoniła, to jeszcze podwójnie ciężko się zrobiło. Nie mam na to żadnego wpływu. Nie chodzi mi o odszkodowanie, bo ja od niego nic nie chcę. Co mi może dać? Może się jeszcze będzie można odwołać od ostatecznego wyroku, jeśli już zapadnie – mówi zrozpaczony wdowiec.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu o polityce i społeczeństwie :

wk

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również