UDOSTĘPNIJ
źródło; facebook.com/Ewa Tylman

Zaginięcie Ewy Tylman przez całe miesiące elektryzowało Polskę. Temat ten nie schodził z pierwszych stron gazet, z głównych wydań programów informacyjnych, z ust Polaków. Nawet teraz, niemal dwa lata po zaginięciu, temat jest wciąż gorący. Chodzi o dwóch pracowników firmy pogrzebowej, którzy mieli styczność z ciałem kobiety.

Mariusz P. i Robert K. to dwaj pracownicy firmy pogrzebowej, którzy mieli styczność z ciałem Ewy Tylman. W lipcu ubiegłego roku zajmowali się przewiezieniem zwłok do Zakładu Medycyny Sądowej. Podczas wykładania ciała, otworzyli worek, w którym to się znajdowało, choć nie mieli prawa tego robić. Co więcej, zaczęli robić sobie zdjęcia z Ewą Tylman. Jak tłumaczył na sali sądowej Mariusz P., zdjęcia robił w celach dokumentacyjnych.

– Robiłem to przede wszystkim w celach dokumentacyjnych. Ciało było w takim stanie, że ta odpadnięta stopa nie była winą z naszej strony – tłumaczył oskarżony.

Wiary temu nie chciała dać prokuratura i rodzina Ewy Tylman. Jak twierdzą, mężczyźni robili sobie zdjęcia ze zwłokami, by zyskać rozgłos. Rozgłos, jaki zyskała sprawa, miał zamieszać im w głowach. Na nagraniach z kamery monitoringu ZMS ma być nawet widoczne, jak mężczyźni mają ubaw z fotografowania ciała. Jeden z nich zrobił sobie nawet ze zmarłą selfie i wysłał zdjęcie drugiemu.

Mężczyźni podczas pierwszej rozprawy w sprawie przyznali się do zrzucanego im czynu i postanowili dobrowolnie poddać się karze. Wnioskowali o 10 tys. złotych grzywny. Sąd ostateczny wyrok wyda 25 września.

źródło: dorzeczy.pl

12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również