UDOSTĘPNIJ
wikimedia commons

Turcja i Rosja to dwa militarne mocarstwa. Pierwsze jest drugą armią NATO, a o sile tego drugiego chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Do tej pory państwa były skonfliktowane, jednak wszystko wskazuje na to, że od teraz będą sojusznikami.

Wszystko zaczęło się, kiedy tureccy żołnierze zestrzelili rosyjskie samoloty, które przekroczyły granicę bez pozwolenia. Od tego czasu sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, w grę weszły między innymi sankcje ekonomiczne czy straszenie się manewrami wojskowymi. Jeszcze w lutym pisaliśmy:

– Czy czeka nas poważny konflikt? Wzmożona aktywność Turcji (bombardowanie Kurdów, planowana lądowa operacja z Saudami) na terenie Syrii oraz oblężenie Aleppo przez siły Asada stwarzają niebezpieczeństwo militarnej konfrontacji i wybuchu nawet ogólnoeuropejskiej wojny. Rosyjski analityk wojskowy Paweł Fegenhauer uważa, że aby uniknąć wielkiego starcia należy nieustannie wywierać presję, choć międzynarodowe konferencje bez bezpośrednich rozmów Rosji i Turcji nie mają sensu. […] Analityk twierdzi, że właśnie „z myślą o wielkiej wojnie”, Rosjanie dokonują relokacji wojsk oraz środków. Nawet ukraiński sztab generalny przekonuje, że rosyjskie manewry nie są wymierzone w Ukrainę. Celem ma być Turcja. 

Wszystko zmieniło się, kiedy w Turcji doszło do nieudanego wojskowego puczu. Eksperci spierają się, czy była to próba prawdziwego przewrotu czy też pucz wywołał sam Erdogan, ale jedno jest pewne. Prezydent Turcji wykorzystał go jako pretekst do wprowadzenia rządów silnej ręki. W ramach stanu wyjątkowego ograniczył wolność słowa (zamykane są nieprzychylne reżimowi redakcje) i zamknął niemal 3000 sędziów oraz prokuratorów.

Takie działania nie mogły przejść niezauważone. Zachodni politycy zaczęli odrzucać Turcję jako potencjalnego członka Unii Europejskiej ze względu na brak jakichkolwiek standardów demokratycznych w tym kraju. Pojawiły się też porównania do Adolfa Hitlera.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Politycy z Niemiec i Austrii: Erdogan jest jak Hitler, dokładnie tak samo zdobywają władzę

W obliczu niechęci Zachodu, Erdogan zaczął szukać innego sojusznika. Padło na Putina, który sposobem sprawowania władzy jest Erdoganowi bliższy niż Francja, Niemcy czy Polska.

Oczywiście na taką ewentualność Erdogan był przygotowany już wcześniej. Pod koniec czerwca wysłał do Moskwy list, w którym ubolewał nad zestrzeleniem rosyjskich pilotów. Wtedy też obaj panowie umówili się na spotkanie, które ma miejsce dzisiaj.

Putin wycofał, choć oficjalnie tylko wstrzymał, nałożone na Turcję sankcję. A Erdogan? No cóż, odpowiedzialni za zestrzelenie Rosjan żołnierze są już w więzieniu, natomiast sam przywódca deklaruje chęć zapłaty odszkodowania za ten incydent.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Oto jakie sankcje Rosja nałożyła na Turcję

Turcję i Rosję dzielą jeszcze dwie główne kwestie. Po pierwsze przynależność Turcji do NATO, które jest – co naturalne, kiedy spojrzeć na historię – po innej stronie politycznej barykady niż Rosja. Więcej na ten temat dowiemy się jednak dopiero, kiedy poznamy nowego prezydenta USA oraz jego stosunek co do Erdogana oraz Putina. Drugą sprawą pozostaje wojna w Syrii. Rosjanie aktywnie wspierają Bashara al-Assada, natomiast Turcy chcieliby zmiany syryjskiej władzy.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również