UDOSTĘPNIJ

Trójka aktorów-amatorów, łopatologiczna fabuła w większości sprowadzająca się do monotonnego błądzenia głównych bohaterów po niekończącym się lesie, a także sprzęt audio/video z najdolniejszej półki sklepu RTV/AGD. Tylko tyle potrzeba było w 1999 roku, aby stworzyć film przełomowy dla ogólnoświatowej kinematografii, otwierający zupełnie nowy nurt w gatunku kina grozy. Wiadomo – chodzi o Blair Witch Project.

Historia trójki studentów, zgłębiających tajemnicę legendarnej wiedźmy z miasteczka Blair (kręcących przy tym reportaż ze swojego śledztwa) to swoisty fenomen w historii kina. Film, którego budżet wynosił marne 60 tys. dolarów, zarobił na całym świecie blisko ćwierć miliona „zielonych”, stając się tym samym najbardziej dochodowym widowiskiem wszechczasów (uwzględniając przy tym koszty produkcji). Co jednak przesądziło o popularności tej fatalnie wykadrowanej i koszmarnie zagranej wariacji z przepastnej skarbnicy amerykańskiego horroru?

MARKETING I NAKRĘCANIE

Jedynym sposobem, na korzystne sprzedanie komercyjnej produkcji we współczesnych czasach, jest sprawna promocja oraz dobra dystrybucja na zagraniczny rynek. Nie inaczej było w przypadku Blair Witch Project – tu jednak śmiało powiedzieć o największej kampanii reklamowej w dziejach zachodniego kina.

W 1999 świat obiegła smutna informacja o trójce studentów, którzy zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach dnia 25 października 1994 roku. Tajemnicy dopełniała wiadomość, że za zniknięciem stała wiedźma-okultystka, wcześniej oskarżana przez mieszkańców Blair o dzieciobójstwo. Dlaczego media zajęły się całą sprawą dopiero teraz? Oto po pięciu latach śledztwa (zakończonego klęską), policja stanowa i telewizja zgodziły się na wyemitowanie prawdziwych nagrań z ostatnich dni życia dwudziestokilkuletnich poszukiwaczy czarownicy.

Aby uwiarygodnić swoją – potencjalnie – prawdziwą historię, jej twórcy (tj. Daniel Myrick i Eduardo Sánchez) stworzyli nawet stronę internetową, na której do dziś można zobaczyć prywatne zdjęcia każdego z trójki młodych reporterów, poznać szczegóły legnedy o wiedźmie z Blair oraz przejrzeć dowody ze śledztwa. Dodatkowo znaleźć na niej można fikcyjne wyrywki artykułów z gazet oraz – fałszywe – zeznania świadków.

Kampania reklamowa posunęła się tak daleko, że sami aktorzy podczas trwania zdjęć (tj. jedyne 8 dni) byli przeświadczeni o faktycznym istnieniu legendy, a tuż po skończeniu nagrywania odtwórcy głównych ról… zniknęli. Do dziś nie wiadomo, gdzie w dniach postprodukcji oraz samej premiery przebywali, prawdą jest natomiast, że Daniel Myrick i Eduardo Sánchez kazali im opuścić Stany.

Światu ukazała się również pozornie autentyczna książka opisująca wcześniejsze opętanie lokalnego pustelnika przez wiedźmę, w wyniku czego zabił on siódemkę noworodków oraz film dokumentalny Curse of the Blair Witch, ukazujący kulisy produkcji „autentycznych” taśm.

Tak zarabia się 248 mln dolarów…

PANIE REŻYSERZE, JESTEM GŁODNY…

Prawdziwy horror spotkał niekwestionowanie trójkę odtwórców głównych ról.

Wyłonieni z castingu na najlepiej improwizujących aktorów Heather Donahue (nagrodzona później Złotą Maliną za tę rolę), Joshua Leonard i Michael C. Williams, wyposażeni tylko w namiot, skromny bagaż, mapę i kamerę, zostawieni zostali w lesie. Jedyny kontak z reżyserami polegał na skromnych informacjach, rozmieszczonych w określonych punktach na całym obszarze leśnym w pobliżu Blair. Po zapoznaniu się z nimi, odtwórcy ról zmuszeni byli do improwizacji opierającej się na skromnych wytycznych. Dodatkowo twórcy raczyli aktorów małymi porcjami jedzenia, a nocą niepokoili strasznymi odgłosami, by ci nie mogli zasnąć – ostatcznie efekt wycieńczenia fizycznego i psychicznego aktorów wyraźnie widoczny pod koniec filmu jest skrajnie autentyczny, rzeczywisty, uzyskany bez krzty charakteryzacji.

Z KAMERĄ WŚRÓD DUCHÓW

Blair Witch Project swoją wyjątkowość zyskał również jako pierwszy na świecie film z nurtu found footage. To produkcje wykreowane na autentyczne nagrania, w których osoba filmująca jest bezpośrednim uczestnikiem zdarzeń. Charakteryzują się one roztrzęsionym obrazem, mało znaną obsadą oraz stosunkowo gorszą jakością w porównaniu do zwykłych filmów – wszystko to, aby uczynić historię jeszcze wiarygodniejszą i „prawdziwszą”.

Styl found footage najczęściej stosowany jest w produkcja spod znaku grozy. Za najpopularniejszy filmowy cykl uznać można Paranormal Activity, gdzie umieszczone w pokojach kamery wyłapujące niepokojące zjawiska nadprzyrodzone, zwiastujące obecność ducha. Mówiąc found footage trudno też nie wspomnieć o hiszpańskim [Rec’u] oraz jego kontynuuacji, gdzie pozornie niewymagający reportaż o pracy strażaków zamienia się w krwawe starcie w opanowanej przez zombie kamienicy. O ile Paranormal Activity starał się jeszcze przekonać widza o autentyczności ukazywanych nagrań, o tyle inne filmy tego nurtu zaakceptowały swoją fikcyjność i nie starają się perswadować widzowi potencjalnej prawdziwości zdarzeń.

Nie można jednak ograniczać found footage jedynie do gatunku grozy. Obecnie sięgają po niego również twórcy komedii (Project X), kryminałów (Prawo ulicy), czy SF (Project: Monster). Równocześnie istny wachlarz możliwości stanowi rodzaj kamery, jaką sfilmowana zostaje dana historia – od domowego monitoringu, po iPhony, czy nawet szpiegowskie kamerki ukryte w guzikach marynarki. Współczesna technologia daje na tym polu wyjątkowo dużą swobodę, a dowód na to stanowią pierwsze sceny 11 minut Jerzego Skolimowskiego – każdy wstęp do ośmiu różnych historii nakręcony został inną techniką, przy użyciu innego urządzenia.

Pomysł na found footage był istotnie dobry. Niestety, ten ciekawy sposób wprowadzania grozy i napięcia w filmie szybko znudził się i stracił swój urok za sprawą lawiny produkcji, nieudolnie naśladujących Blair Witch Project. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach każdy ma dostęp do różnorodnych urządzeń nagrywających obraz, przez co nawet na YouTubie znaleźć można setki pozornie strasznych i prawdziwych nagrań duchów, morderców czy innych motywów grozy.

JUŻ NIE OCZARUJE

Legenda o wiedźmie z Blair przeszła do popkultury, jako jeden z naczelnych motywów grozy współczesnej Ameryki. Niestety, widzom prawdopodobnie nie będzie dane zgłębić więcej historii z jej udziałem, gdyż po rażąco słabej kontynuacji Księga cieni: Blair Witch 2 wszelkie plany na dalsze części cyklu zostały anulowane. Wielka szkoda, zważywszy, że „jedynka” po dziś dzień uważana jest w pewnych środowiskach za jeden z najstraszniejszych horrorów wszechczasów.

Kornel Nocoń

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułRosja: Zamieszki na cmentarzu, są ofiary śmiertelne
Następny artykułTVN zrywa współpracę z Legią. „Transparent zrobił swoje”
Gościnne Teksty

Artykuły osób, które nie współpracują na stałe z pikio.pl. Nie liczą się dla nas poglądy, tylko umiejętności władania językiem. Tylko my dopuszczamy każdy punkt widzenia. Tylko u nas pełen pluralizm

Zobacz również