UDOSTĘPNIJ

Środowiska prawicowe w debacie publicznej od zawsze wykazywały się bardzo niską kulturą polityczną, a raczej jej brakiem. Ataki na przeciwników politycznych, polegające na wyciąganiu ?brudów? z przeszłości i dowolności ich interpretacji nie należały do rzadkości. W razie konieczności, prawicowcy nie wahali się używać pomówień opartych na wątpliwej wiarygodności ?dowodach?. Scenariusz był zawsze ten sam: rzucić bezpodstawne oskarżenie, narobić szumu medialnego, zniszczyć komuś życie i karierę, a po kilku miesiącach czy latach przegrać w sądzie. Ale kto by się przejmował przegraną, skoro cel został już osiągnięty.

Tak było w sprawie obrzydliwego pomówienia pod adresem Premiera Józefa Oleksego, że był tajnym współpracownikiem Służb Bezpieczeństwa PRL, a jakby to nie pomogło w osiągnięciu politycznego celu, wymyślono mu również pracę na rzecz rosyjskiego wywiadu. Pod wpływem nagonki, urządzonej w iście goebbelsowskim stylu, Premier Oleksy zachował się, jak na człowieka honoru przystało i podał się do dymisji. Oczywiście po wielu latach na drodze sądowej został oczyszczony z zarzutów, ale prawicowe szczekaczki, które z wielkim entuzjazmem podchwyciły, że ?Oleksy był agentem? nie miały tyle honoru, co Pan Premier, żeby go publicznie przeprosić, a sprostowanie nagłośnić w mediach.

Obraz łajdactwa prawicy dopełniają, dokonywane przez nią próby wprowadzenia w Polsce antydemokratycznego ustawodawstwa, które miało by wykluczyć z życia politycznego ludzi uznanych przez nią za niewygodnych. W skrajnych przypadkach, jak np. projekt Ustawy Dekomunizacyjnej autorstwa AWS miał uniemożliwić pełnienie wielu ważnych stanowisk w państwie przez wszystkich członków PZPR, a nawet osoby bezpartyjne, które w okresie PRL pełniły funkcje ministrów, bądź wojewodów.

Przekłamywanie PRL osiągnęło już ten poziom, że prawica wypomnienie komuś samej przynależności do PZPR stosowała jako obelgę bez zadawania sobie trudu wyjaśnień. Czy może dojść do większej paranoi i czy można niżej upaść w sposobie walki politycznej? Okazuje się, że można. Udowodnili to autorzy ?dzieła? pt.: ?Resortowe dzieci?. Ich wypociny, które książką są tylko z nazwy, gdyż tak naprawdę stanowią zbiór wyrwanych z kontekstu zdań i pomówień, wydają się stanowić niesmaczny żart. Jedyne, co może tłumaczyć tych pismaków to chęć zarobienia na licznej sprzedaży kontrowersyjnego opracowania jeśli można uznać to za wytłumaczenie takiej pseudo dziennikarskiej prostytucji. Inne wyjaśnienie bełkotu zawartego w  niej jest takie, że została ona napisana przez osoby chore psychicznie.

Paranoja sięgnęła zenitu, bo nie chodzi już nawet o opluwanie ludzi, których kariera polityczna przypadła na czasy PRL, ale o ich dzieci i wnuki. Otóż, prawica stosowała dotąd zasadę, że jeśli ktoś głosi zdroworozsądkowe poglądy, należy sprawdzić, czy nie był w PZPR, co w mniemaniu prawicowych oszołomów miałoby go kompromitować.

Jednak pojawia się problem w przypadku osób, które w czasach PRL były za młode by odegrać w nim jakąś rolę. W tej sytuacji, sięgnięto do starych sprawdzonych metod z propagandy marcowej 1968 roku, w której to wypominano rodzicom dzieci i na odwrót.

W walce politycznej już nie tylko zagląda się ludziom w biografię, ale grzebie w życiorysie przodków nie raz do trzeciego pokolenia, szukając jakiś powiązań rodzinnych z poprzednim ustrojem, lub żydowskich korzeni, o których ma świadczyć np. nazwisko panieńskie prababci.

Aż dziw bierze,  że prawicowi krzykacze, opluwający wszystko, co przywołuje skojarzenia z PRL, nie widzą w swoim postępowaniu nawiązań do wzorców z najczarniejszych kart potępianego przez nich systemu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułIle wydajemy na usługi gastronomiczne?
Następny artykułSLD ratuje się celebrytami ? czy to koniec tej partii?
Jakub Krakowski
Działacz partyjny, studencki i młodzieżowy (członek SLD, ZSP i FMS). Mam zdecydowanie lewicowe i antyklerykalne poglądy. Wynikają one z mojej niezgody na: rażącą niesprawiedliwość społeczną, z która państwo nic nie robi; ewidentne zakłamywanie najnowszej historii Polski przez przedstawianie PRL wyłącznie w czarnych barwach; a także rozpasanie polskiego kleru, bezkrytycznie popieranego przez prawicowe rządy.

Zobacz również