UDOSTĘPNIJ

Akcja w pierwszych minutach filmu jest tak dynamiczna i wartka, a mimo szybkich ujęć oraz częstych cięć tak przejrzysta i czytelna, że z miejsca powinna robić za poradnik dla przyszłych twórców filmowych. Takie jest z resztą całe widowisko Johna Hillcoata – dopięte na ostatni guzik, utopione w naprawdę gęstym sosie, zwanym atmosfera.

Psy mafii to kolejny kryminał produkowany zgodnie z nową modą amerykańskiego kina, przenoszący widza w świat korupcji, walki gangów i mafii oraz nałogowego zakłamania. Wyraźne wzorowanie się na współczesnej fali kina meksykańskiego, które wręcz miażdży swoim realizmem, nie razi zbyt mocno – tym bardziej, że już wcześniej robiły to równie brutalne i surowe kryminały, takie jak Sicario czy Bogowie ulicy i to właśnie z nich Psy czerpią wszystko to, co najlepsze. To męskie widowisko, przeznaczone dla pełnoletnich poszukiwaczy mocnych wrażeń.

Tytułowa (w oryginale Triple 9) „potrójna dziewiątka” oznacza w policyjnym slangu zabójstwo funkcjonariusza – takiemu zadaniu musi podołać jeden z członków grupy przestępczej. Cały problem polega na tym, że sam z zawodu jest policjantem, a osoba, którą musi „zlikwidować” jest jego współpartnerem. Psy mafii to nieustannie nakręcająca się spirala przemocy, prowokowana przez półświatek przestępczy oraz brak lojalności i obłudę, pomiędzy poszczególnymi postaciami w filmie – a w niespełna dwugodzinnym widowisku przewija ich się naprawdę sporo. Na tym polega kolejny reżyserski geniusz Hillcoata – pomimo sporej liczby znanych aktorów, każda z odgrywanych postaci otrzymała odpowiednią ilość czasu na ekranie a ich sylwetki zostały na tyle ciekawie naszkicowane, by nie zostawić widza obojętnym na dalsze losy bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje Woody Harrelson w lekko przerysowanej, jednak rewelacyjnie odegranej roli prowadzącego śledztwo funkcjonariusza.

Na znakomity klimat filmu składają się również fenomenalne kadry, za które odpowiedzialny jest Nicolas Karakatsanis (Violet, Brudny szmal). Rewelacyjna praca światłocieniem i mroczne ujęcia tylko wzmagają poczucie zła, epatującego z ekranu oraz niebezpieczeństwa, które może czaić się za każdym rogiem.

John Hillcoat w idealny sposób dodaje do filmu krztę ironii, wątki rodzinne, sceny gore, strzelaniny i pościgi – wszystko w odpowiednich proporcjach, by ani na moment nie znudzić widza zbędną monotonią. Dbałość o szczegóły, takie jak przefarbowany na różowo pies transseksualnego Sweet Pea, nadaje Psom mafii ciekawego posmaku, a kreacje bohaterów, stanowiące stuprocentową kontrę wobec współczesnych zniewieściałych mężczyzn.

Hillcoat jest reżyserem-kameleonem – każdy film w jego wideografii stanowi inny gatunek (Droga – dramat SF, Propozycja – western). Tym razem przyszło zmierzyć mu się z kryminałem… Wygrał nokautem!

Moja ocena: 9/10

PLUSY:

~ odpowiedni zarys sylwetki każdego bohatera oraz ich czas na ekranie

~ gęsta atmosfera, którą możnaby kroić nożem oraz świetne tempo akcji, powodujące wysokie skoki adrenaliny

~ Aaron Paul (Breaking Bad) oraz Norman Reedus (The Walking Dead) – dwaj serialowi ulubieńcy jako bracia!

~ dbałość o detale

~ fakt, że po półtora godziny trwania filmu zdałem sobie sprawę, iż nie poruszyłem się ani na centymetr od momentu czołówki

MINUSY:

~ polska dystrybucja – marna reklama i źle przetłumaczony tytuł, brzmiący po prostu banalnie

~ Aaron Paul w identycznej kreacji, jak w Breaking Bad – nie można grać wciąż tej samej roli…

Autor: Kornel Nocoń

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również