UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, lifestyle.one

Minister Radziwiłł jest bardzo surowy w kwestii używania tabletek „dzień po”. Jak stwierdził szef resortu zdrowia, te nie powinny być dostępne „jak zwykłe leki przeciwbólowe”. Co więcej, Radziwiłł określił się jako wroga tych specyfików i stwierdził, że nie podałby ich nawet zgwałconej kobiecie.

O swoim podejściu do tabletek „dzień po” Radziwiłł mówił w porannym wywiadzie dla jednej z polskich stacji radiowych. Pytany przez dziennikarza odpowiedział, że w żadnym wypadku nie wypisałby żadnej kobiecie pigułki. Podkreślił, że nawet nie zrobiłby tego w przypadku ofiary gwałtu.

 – Jakby pan zajrzał do dokumentu rejestrującego tę pigułkę, to jest tam 10 stron ostrzeżeń. Są to silne substancje, które mogą wywołać cały szereg różnego rodzaju zaburzeń, w różnych stanach zdrowia u pacjentki są zdecydowanie przeciwwskazane. Interreagują z innymi lekami, które pacjentka może brać – mówił Radziwiłł.

Minister stwierdził, że tabletka „dzień po” nie powinna być dostępna bez recepty, bo nie jest zazwyczaj potrzebna „natychmiast”. Radziwiłł zdecydowanie zaznaczył, że jest zwolennikiem, by ten specyfik, jak inne „potencjalnie niebezpieczne preparaty”, był dostępny jedynie za zgodą lekarza.

 –  To nie jest taka kategoria, żebyśmy musieli mówić o tym, że już natychmiast, coś trzeba zrobić. Wszystkie potencjalnie niebezpieczne preparaty muszą być dostępne na receptę i poprzedzone rozmową z lekarzem i jego radą – podkreślił minister.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również