UDOSTĘPNIJ

Podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale na horyzoncie pojawia ich się coraz więcej. Mowa oczywiście o wszelkich znakach, zarówno tych materialnych, jak i niematerialnych, które przekonują nas, że już za chwilę będziemy świadkami kolejnych wyborów prezydenckich w naszym kraju. W Kielcach na przykład, ustalono już składy Obwodowych Komisji Wyborczych, które będą nie tylko zapewniały sprawny przebieg wyborów, ale także bohatersko czuwały nad ich uczciwością. Z tym ostatnim, ale jak się okazało w ostatnich wyborach, także z pierwszym zadaniem, poszczególne komisje, zresztą nie tylko obwodowe, ale także terytorialne, czy sama Państwowa Komisja Wyborcza, miały problem. O chaosie w tej ostatniej, niech świadczy wypowiedź wiceszefa PKW, który stwierdził, że wyniki wyborów prezydenckich poznamy dopiero w środę, co według niego jest wariantem pesymistycznym, według mnie realistycznym. Zobaczymy.

Im bliżej wyborów, tym kandydaci coraz bardziej dążą do konfrontacji, ale nie w Polsce. Przynajmniej taką kampanię prowadzi obecny prezydent, Bronisław Komorowski, który za wszelką cenę chce uniknąć jakiejkolwiek debaty. Jedyną w ostatnich dniach była ta w Lublinie, na której przekrzykiwał się z jednym z manifestantów, zdradzając swoje obiekcje do „specjalistów od kur”. Blisko tematu drobiowego są zawsze jaja, a ten temat w przypadku Komorowskiego powraca non-stop. Konferencja prasowa przy budowie, której nie ma, mówienie o wolności, w kraju, gdzie zabija się przedsiębiorczość, czy początkowa zgoda na debatę telewizyjną ze wszystkimi kandydatami, a następnie odmowa. Wszystko to są przecież jakieś „jaja” i to „jaja” nie tylko z polityki, ale również z urzędu, który się piastuje. To przykre, ale są to także „jaja” z obywateli, którym prezydent wmawia, że uczestniczą w jakimś sztucznym podziale na „Polskę racjonalną” i „Polskę radykalną”.

Prezydent nie dostrzegł bowiem jednej rzeczy: można być jednocześnie racjonalny i radykalny. Można być racjonalnym radykałem, reakcjonistą, człowiekiem, który nie zgadza się na obecny system władzy i system społeczny, nie z powodów emocjonalnych, ale właśnie racjonalnych, uzasadniając to sprawiedliwością i prawem do wolności. Takich osób w Polsce jest wiele, kryją się w elektoratach różnych kandydatów, ale brak im, przynajmniej na ten moment, przebicia medialnego, które gwarantowałoby uformowanie organizacyjne, a które z kolei przyniosłoby większą wyrazistość ich przekazu. Są to osoby, owszem chcące rozwiązań radykalnych, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dostrzegają, ze coś jest źle. Sytuacja, którą zastali, to zabetonowany irracjonalizm, depczący godność człowieka, jednocześnie oferujący uprzywilejowanym grupą dożywotni dobrobyt, kosztem rozwoju klasy średniej.

Wielu powie, że racjonalny radykalizm to oksymoron. Wystarczy jednak rzucić okiem na historię, aby dojść do wniosku, że to właśnie racjonalni radykałowie okazywali się ostoją normalności i obrońcami prawdziwie ludzkiej cywilizacji przed barbarzyńskimi zapędami. Działali rozumem, który podpowiadał im, co jest dobre, a co złe, jednocześnie zdając sobie sprawę o konieczności radykalnych działań. Oni i tylko oni zapisali pozytywną kartę w dziejach wszystkich narodów. Gdy ich brakowało, dochodziło do dramatów. Przykładem są tu Niemcy w latach 30. XX wieku, gdzie zabrakło radykalnych działań, a układy w gabinetach doprowadziły do władzy, jednego z największych zbrodniarzy w historii.

Na szczęście, ten podział, który zaprezentował Komorowski nie odniósł, aż tak dużego rozgłosu na jaki obecny prezydent liczył. Przypominał on podział na „Kościół łagiewnicki” i „Kościół toruński”. Ów podział również szybko się zdezaktualizował, o ile kiedykolwiek istniał. Przez takie działania, nasza obecna elita rządząca pokazuje, kto tak naprawdę dzieli i skłóca naród, mając na sztandarach „zgodę i bezpieczeństwo”, jednocześnie o nich zapominając.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również