UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia commons

Firma transportowa Mariusza Pudzianowskiego od wielu miesięcy boryka się z uchodźcami i imigrantami, którzy psują siłaczowi interes. Pudzianowski jest już zmęczony „walką z wiatrakami” i twierdzi, że po zamachu w Berlinie nic się nie zmieniło. 

Czarę goryczy przelała ostatnia sytuacja. Na firmę Pudzianowskiego nałożono karę 65 tysięcy złotych. Jak twierdzi, wszystko przez imigrantów.

– Szczerze mówiąc, to już nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo to walka z wiatrakami. Mam do zapłacenia 65 tysięcy kary. Za co? Ano za to, że mój kierowca zgłosił, że imigranci są na naczepie i oni wysiedli. Za to strona angielska wlepiła mi parę tysięcy funtów kary. Z relacji moich pracowników wynika, że po śmierci polskiego kierowcy w Berlinie nic się w sprawach bezpieczeństwa nie zmieniło. Widocznie komuś zależy, by tak w Europie było. Dobrze, że chociaż polski rząd trochę to zablokował  – wyznał.

Pudzianowski stwierdził też, że nie obchodzi go co pomyślą sobie o nim inni. Ma bowiem dość kolejnych kłopotów, jakie przez imigrantów ma jego firmia.

– Nie mam nic do normalnych ludzi. Nie ma znaczenia, czy to są uchodźcy, czy imigranci. Jeżeli chcą do nas przyjechać, to niech zachowują się jak cywilizowani ludzie. My jesteśmy gospodarzami, to niech się zachowują według zasad gospodarza. A jak ktoś chce narzucić swoje zasady, to ja tego nie będę akceptował. Możecie się na mnie obrażać, mówić że jestem nietolerancyjny. W takim przypadku nie jestem i nie będę tolerancyjny  – podsumował

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również