UDOSTĘPNIJ

Zawsze przy okazji jakiejś brutalnej zbrodni, politycy oraz media prześcigają się w pomysłach o tym, jak zmienić przepisy, aby poprawić bezpieczeństwo obywateli. Oczywiście, znakomita większość z nich jest tak absurdalna, że trafia natychmiast do kosza. Czasem jednak wraca temat przywrócenia kary śmierci. Niestety, nikt z naszych przedstawicieli w sejmie nie jest na tyle odważny, aby przeciwstawić się brukselskim pomysłom i faktycznie zadbać o bezpieczeństwo Polaków!

Ostatni wyrok śmierci wykonano w 1988 r. i od tamtego czasu obowiązywało nieformalne moratorium na wykonywanie kary śmierci. Oficjalnie moratorium przyjęto w 1995 r., a sama kara śmierci nie znalazła się w nowym kodeksie karnym z 1997 r. Oznacza to, że na żadnej z osób skazanych po 1988 r. nie odbyła się egzekucja. Wyroki te zamieniono na dwadzieścia pięć lat więzienia, które właśnie dobiegają końca. Warto zauważyć, że osoby skazane na karę śmierci to zwyrodniali i wielokrotni mordercy czy gwałciciele.

Niestety, nasze państwo nie jest w stanie sobie poradzić z tym problemem. Wszyscy dobrze wiemy, że resocjalizacja w przypadku seryjnych morderców jest fikcją. Obecnie osadzeni mordercy, na których nie wykonano kary śmierci, przyznają, że gdy tylko wyjdą na wolność, ponownie będą zabijać innych ludzi. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że również wyroki dożywotniego pozbawienie wolności nie są respektowane i przestępcy opuszczają więzienie po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach. Ich wyjście na wolność grozi tym, że mogą zabić kolejne osoby, po czym dostaną kolejne wyroki. Zamknięte koło. Jaki to ma sens? Dlaczego dla naszych rządzących ważniejsze jest życie „człowieka”, który w istocie nie ma do niego szacunku? „Człowieka”, który pozbawia życia innych z zimną krwią, nierzadko przy tym gwałcąc i torturując. Karę śmierci należy przywrócić, aby zapobiec morderstwom, do których rządzący przykładają własną dłoń. W końcu pozwalają na to, by wśród nas żyły osoby bezpośrednio zagrażające naszemu życiu. Łudzimy się, że jeden z kilkudziesięciu skazanych opuści więzienie, po czym się zmieni i doceni otrzymaną drugą szansę. Tylko jakim kosztem? Jedno życie człowieka z wyrokiem (i to nie za byle co) stawiamy wyżej od kilkunastu/kilkudziesięciu istnień. Tych, którym przyjdzie zginąć z rąk byłego więźnia. Aktualnie (wg litery prawa) życie ofiary jest tym samym warte mniej od życia mordercy. Czy to normalne?

Nie możemy pozwolić na bezkarność przestępców, którzy skazani na dożywotnie pozbawienie wolności, mogą zabić strażnika więziennego czy współwięźnia bez jakichkolwiek konsekwencji. Gdzie całkowita izolacja nie jest możliwa, ponieważ przestępcy mają zapewnioną np. opiekę medyczną, gdzie kontakt z drugim człowiekiem jest konieczny. Dodatkowo, jeżeli skazany faktycznie zostałby w więzieniu do końca swoich dni, to pośrednio rodzina ofiary również utrzymuje osobę, która zamordowała ich krewnego. Nie możemy godzić się na to, aby społeczeństwo utrzymywało ze swoich pieniędzy osobę, która dla tegoż społeczeństwa w przyszłości może być ponownie zagrożeniem. Oczywiście, kara śmierci powinna być stosowana tylko i wyłącznie dla osób, które dokonały zbrodni z zimną krwią i zostanie im to udowodnione w sprawiedliwym procesie. Bez najmniejszej nawet wątpliwości.

fot. niezlomni.com
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułIPN Ministerstwem Prawdy ze świata Orwellowskiego.
Następny artykułNowa ustawa o OZE
Mikołaj Lorenz
Członek Sekcji Młodzieżowej Kongresu Nowej Prawicy. Redaktor w piśmie "Nowoczesna Polska" oraz portalu "wmeritum.pl"

ZOSTAW ODPOWIEDŹ