UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org

Przywódcy prorosyjskich separatystów umierają w zastraszającym tempie. Głośna ostatnio śmierć „Giwiego” to tylko kolejny element makabrycznej serii, która wykańcza kolejnych antyukraińskich liderów.

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych przywódców separatystów walczących z ukraińską armią na wschodzie kraju zginął w środę w wyniku – najprawdopodobniej – zamachu. O mężczyźnie było głośno w mediach w Polsce głównie za sprawą gróźb jakie kierował pod adresem naszego kraju.

Mychajło Tołstych, znany bardziej pod swoim pseudonimem „Giwi” stracił życie po tym, jak ktoś zabił go przy użyciu rakietowego miotacza płomieni.

W październiku ubiegłego roku w podobnych okolicznościach śmierć poniósł druh Tołstycha, nie mniej sławny Arsenij „Motorola” Pawłow. Jeszcze wcześniej zginęło sześciu innych prorosyjskich liderów. Ich nazwiska to Aleksander „Batman”Biednow, Aleksiej „Prizrak” Mozgowoj, samozwańczy kozacki ataman Pawieł Driemow, lider prorosyjskiego ruchu Opłot, Jewgienij Żylin, były premier Ługańskiej Republiki Ludowej Hennadij Cypkałow oraz Wałerij Bołotow.

Niektórzy z przywódców zginęli w wyniku zamachu, inni – przynajmniej oficjalnie – przez choroby lub samobójstwa. Mało kto wierzy jednak w przypadek. Kto więc jest odpowiedzialny za seryjne zgony? Istnieją trzy najprawdopodobniejsze scenariusze.

Rosja
Pierwsza teoria głosi, że to Putin jest odpowiedzialny za kolejne zabójstwa. Niewygodnych przywódców wolałby zastąpić innymi.

– Myślę, że Kreml „czyści” prorosyjskich dowódców skompromitowanych zbrodniami wojennymi. To jest etap przygotowania do politycznego rozstrzygnięcia w sprawie Ukrainy. W związku ze spodziewaną zmianą polityki USA przez Donalda Trumpa, Moskwie jest potrzebne pewne ucywilizowanie i przekazanie władzy w jakiejś nowej konfiguracji w Donbasie. – komentuje Robert Cheda, były analityk Agencji Wywiadu i ekspert ds. Rosji.

Ukraina
Ta wersja zdaje się oczywista, choć wcale nie czyni jej to najbardziej prawdopodobną. Ukraińcy prowadzą wojnę z separatystami, więc ataki na ich przywódców wydają się czymś naturalnym.

Wewnętrzne walki o władze
Nie zdziwi chyba nikogo, że wewnętrzna struktura organizacyjna prorosyjskich separatystów nie przypomina zakonu sióstr karmelitanek. Większość z ich liderów to w rzeczywistości bandyci, którzy na swoim koncie mają niejedną brutalną zbrodnię. Kolejne zabójstwa mogą być więc efektem wewnętrznych sporów o wpływy.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również