UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay / publicdomainpictures

Podczas gdy w Polsce toczy się żywa dyskusja na temat reelekcji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej, w zachodnich krajach dyskutuje się nad przyszłością Polski w UE. I nie jest to dobra wiadomość dla zwolenników członkostwa naszego kraju we wspólnocie europejskiej.

Im bliżej głosowania w sprawie wyboru na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, tym w Polsce dyskusja na ten temat jest coraz intensywniejsza. Zapewne dlatego dużej części z nas umknęła informacja o spotkaniu największych „graczy” w Unii Europejskiej tj. Niemcy i Francja, a także Hiszpania i Włochy, którzy spotkali się, by poważnie przedyskutować przyszłość we wspólnocie europejskiej m.in. Polski.

Z informacji jakie udało się uzyskać zagranicznym mediom wynika, że zaproszeni na spotkanie do Francji przedstawiciele Niemiec, Włoch i Hiszpanii rozmawiali – przynajmniej oficjalnie – o koncepcie „Unii różnych prędkości”. A to dla Polski oznacza najprawdopodobniej jedno – zepchnięcie nas na margines wspólnoty. Ale na tym może się nie skończyć.

Mimo, że wprost się o tym nie mówi, to prezydent Francji wyraźnie dał do zrozumienia, iż przyszłość naszego kraju w Unii Europejskiej nie jest taka pewna jak nam się wydaje. Francois Hollande dobitnie wskazał, że takie kraje jak my „hamujemy innych” – między innymi dlatego, że zwlekamy z przystąpieniem do strefy euro.

 – Bądźmy szczerzy! Niektóre państwa członkowskie nigdy nie przystąpią do strefy euro. Chcąc robić wszystko w 27 krajach, ryzykujemy, ze nie zrobimy niczego – powiedział Hollande dobitnie sugerując, że w jego „wspólnocie” nie ma miejsca dla takich krajów jak Polska.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również